Miłość nie boli. Ból sprawiają ludzie, którzy nie potrafią kochać... Love doesn't hurt. Pain is caused by people who cannot love...

TRANSLATOR

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szwecja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szwecja. Pokaż wszystkie posty

2026-07-18

Tam, gdzie czas płynie inaczej - śladami dawnych lat.

 


Dzień dobry,
właśnie wróciłam z tygodniowego wyjazdu do Szwecji.
Wróciłam pełna wspomnień, wzruszeń i wrażeń.
Ugościła mnie moja kochana Beata z Pawłem, chociaż powiem Wam, 
że miałam więcej propozycji ugoszczenia,
co mnie miło zaskoczyło.


Są miejsca, które mimo upływu czasu wciąż zajmują wyjątkowe miejsce w sercu. 
Podczas mojego tygodniowego urlopu postanowiłam wrócić tam, 
gdzie kiedyś mieszkałam.

Minęło dwanaście lat od mojego wyjazdu ze Szwecji 
a jednak wystarczyło zrobić kilka kroków znajomymi ulicami, 
by wspomnienia odżyły z niezwykłą siłą. 

Odwiedziłam moją wioskę Lövånger, w której mieszkałam i moich dobrych sąsiadów.
Widziałam mój dom w którym przeżyłam dobre ale też i ciężkie chwile.
Z żalem musze przyznać, że ogród koło domu, 
w który włożyłam tyle serca i pracy dziś nie istnieje.

Miejsce mojej dawnej pracy jest zlikwidowane, o czym wspomniał mi mój 96-letni sąsiad Sigge,
zostało zamknięte 2-3 lata temu.
Starsi mieszkańcy mocno ubolewają nad tym, 
bo była tam również restauracja, 
gdzie ludzie się spotykali i mogli wspólnie zjeść lunch czy obiad.

Szczerze mówiąc mam wrażenie, że w tym miejscu czas się zatrzymał,
cicho spokojnie jak kiedyś, tylko drzewa wyższe.



Ten powrót do "przeszłości" był czymś więcej niż zwykłą podróżą. 
Był spotkaniem z dawną sobą, z miejscami, które kiedyś były codziennością
 i z emocjami, o których myślałam, że już dawno przeminęły.
A jednak... są i myślę, że będą jeszcze długo pamiętane.
I wiecie co sobie pomyślałam? Jaką silną byłam kobietą, która udźwignęła tyle nowych 
i trudnych rzeczy w życiu. 

Szwecja ma swoje szczególne miejsce w moim sercu.
Zawsze będzie miała 💕

Ten krótki pobyt, był też okazją do spotkania z dawnymi znajomymi, 
którzy przyjęli mnie z ogromną serdecznością, otwartymi ramionami i łzami w oczach, 
zwłaszcza Sigge, który ma dziś 96 lat i ściskając mnie mocno na powitanie szepnął :
"bałem się, że nie dożyję twojego przyjazdu".

Wszyscy przyjęli mnie jak swojego członka rodziny,
co bardzo chwyciło mnie za serce.
Ogromnie jestem wdzięczna, 
że takich ludzi los pozwolił mi spotkać na swojej drodze w życiu.

Wspólnie spędziliśmy wiele pięknych chwil, 
wspominając dawne czasy i opowiadając sobie o wszystkim, 
co wydarzyło się przez lata naszej rozłąki.


Ponieważ ten wyjazd był bardzo osobisty,
pokaże Wam tylko zdjęcia z okolic.
Te prywatne wspomnienia zostawię tylko dla siebie

Odwiedziliśmy miejscowość Jävre, 
gdzie zjedliśmy przepyszny lunch
i spędziliśmy trochę czasu, by pospacerować
zaś zapach powietrza, przestrzeń i zieleń wzbudzała we mnie wiele wspomnień.
I czułam się JAK U SIEBIE !


Można było sobie kupić świeżo wędzoną rybę




Moi znajomi pokazali mi, jak bardzo zmieniła się okolica. 
Odwiedziliśmy miejsca, które pamiętałam sprzed lat, 
ale także te zupełnie nowe. 


Zgadnijcie co to?


To niedawno wybudowana sauna za jedyne 85 mln koron szwedzkich.
Jokke opowiadając o tym, był zły, bo powiedział, 
że te pieniądze mogły być dużo lepiej spożytkowane i na coś co na prawdę jest potrzebne w mieście.
No cóż nie tylko polskie władze szastają pieniędzmi,
 nie pytając przy tym mieszkańców czy tak powinni je wydać.

Nawet nie wiem czy mi się to podoba, sama forma może ciekawa,
ale projekt okazał się niekompletny, bo miała być jeszcze platforma-pomost na wodzie
który mogłyby użyć osoby korzystające z sauny aby się schłodzić w wodzie.
Niestety zrezygnowano z tego pomostu ze względów bezpieczeństwa.
I tu się nasuwa pytanie? 
jak powstał projekt przy, którym nie sprawdzono warunków bezpieczeństwa???


Udało mi się zobaczyć festiwal średniowieczny, który odbywał się 
w Kyrkholmen (wysepka połączona mostem) w Skellefteå.
Ludzie poprzebierani byli w średniowieczne szaty, można było kupić rękodzieła i rzeczy 
wytwarzane z naturalnych produktów: 
sery, miody, dżemy, mydła, kremy, 
narzędzie jak noże, nawet siekiery z motywami wikingów, 
skarpety robione na drutach i wiele innych.



Odwiedziłam również bardzo ładny park w okolicach Byske
i powiem Wam, tam trawa była tak soczyście zielona, że aż nienaturalnie to wyglądało.
Przepiękna okolica na relaks i wypoczynek.
No i pogoda mi się udała wspaniała przez cały okres pobytu.
Garderobę miałam spakowana na chłodniejsze dni, a tu takie niespodziewane ciepełko w Szwecji.
Jeden jedyny minus takiej pogody, to te gryzące komary i owady.
Ostatni raz tak pogryziona byłam, chyba jak przyjechałam do Szwecji,
bo później zabezpieczałam się już preparatami na "wampiry".






Odwiedziłam też centrum Skelleftå.



Zjedliśmy kolacje w niemieckiej restauracji.
porcje były amerykańskie, dla mnie nie do zjedzenia.
Ceny powiem szczerze zbliżone do polskich, może o pare złotych drożej.
Zaznaczę, że Szwedzi jednak zarabiają trzy razy więcej niż Polacy.
Wiec to my w Polsce mamy raczej WYSOKIE ceny. 


Odwiedziłam tez Storön, 
a właściwie stugę (domek letniskowy) Olgi i Joachima.
To tam pomagałam im w malowaniu domku, 
a Olga udzielała mi pierwszych lekcji szwedzkiego.

Na moje specjalnie życzenie 
zaserwowano mi kiszonego śledzia: surströmming 😍
PYCHOTA !!!!

 



Sezon jagód się im już zaczął i chyba to będzie dobry rok na zbiory.


Kurki też już można było znaleźć. 
Jak widzicie, zbierałam je prosto do bluzki,
 bo nawet nie przypuszczałam, że  w lipcu tyle ich już można znaleźć. 
Po prostu mnie ZASKOCZYŁY 😂😂😂


Przepiękne miejsce, lubiałam tam u Olgi spędzać czas.
Natura, cisza i spokój. 



Odwiedziliśmy jeszcze miejsce z latarnią w Bjuröklubb
to Rezerwat Przyrody z pięknym widokiem na otwarte morze







A w przedostatni dzień Beata i Paweł  zabrali mnie na lunch do Sommarcafé w Furuögrund
niedaleko Byske.
Pogoda wyśmienita z lekką ciepłą bryzą z nad morza.


W tym miejscu, spotkała mnie przemiła sytuacja.
 W radosnych podskokach podszedł do mnie 
pewien chłopczyk w wieku 3-4 lat, 
 z kwiatuszkiem w ręku, z przepięknym szerokim uśmiechem i powiedział:
a  to dla Ciebie 💚
Ależ mi zrobił dzień, 
oczywiście to zasługa wychowania przez rodziców.
Mama była obok i przy okazji pochwaliła syna za tak piękny gest z jego strony.
Młody w niebowzięty 😄
Fajnie, że jemu sprawiło to również przyjemność.



Pobyt w Szwecji zleciał mi bardzo szybko, 
ale spędziłam go przyjemnie.
Czułam się mile widziana, zaopiekowana pod każdym względem.
Cieszę się również, że mogłam sprawić trochę przyjemności małymi prezentami z Polski.

Nie ukrywam, że głowę dziś mam pełną przemyśleń.
Chciało by się nawet wrócić tam z powrotem, jakaś tęsknota do natury wciąż mnie wzywa.

Na razie muszę ochłonąć
a czas pokaże gdzie los mnie jeszcze w życiu pokieruje.
Obawiałam się trochę o mój szwedzki język, 
bo wiele wyrazów już pozapominałam, 
ale zapewniono mnie, że po tak długiej przerwie
nieużywania tego języka, mój szwedzki jest wciąż bardzo dobry.

Pozdrawiam serdecznie moich znajomych ze Szwecji
a Wam życzę przyjemnego weekendu. 

S E R D E C Z N O Ś Ć I 💛





2019-08-05

Skania / Scania / Skåne



SKANIA

Kilka moich dni urlopu spedzilismy w poludniowej Szwecji,
odwiedzajac znajomych.
I wiecie co? w domu, w Norwegii pogoda a wlasciwie slonce nas nie rozpieszczalo,
za to Skania przywitala nas super goracym i slonecznym latem.
Niemal poczulam sie jak w polskim letnim piekielku  hihih.

Podczas pobytu mielismy okazje pozwiedzac okolice 
i pofotografowac troszke ptakow. 
Moim glownym celem tego wyjazdu byly stare wiatraki.
Sa po prostu przepiekne.
Skania jest bardzo plaska, w porownaniu z Norwegia to doslownie
"nalesnik". 
Pola, pola, lany zboz cudne oko kojace widoczki.
Malownicze chaty wiejskie. 
Zreszta co ja wam bede opowiadac, zobaczcie sami... 




Wiatrak w Ausås






Koniki pasace sie o polnocy w zachodzacym sloneczku



Stare malownicze chaty




Winnica



Tak sie sklada ze ja i Wiking nie jestesmy goracymi fanami telewizji 
i rzadko mamy wlaczony w domu TV.
To tez zdazylo sie tak, ze nie mielismy zielonego pojecia o nadchodzacym 
zacminiu ksiezyca, ktore bylo 16 lipca.
Przyjechalismy na wzgorze w miejscowosci Kulaberg, 
bylo juz dosc ciemno i szczerze mowiac nie planowalismy tam fotografowania, 
wlasciwie mielismy juz wracac z wycieczki na nocleg.

Zjezdzamy w dol, i co ja widze?
Przed nami WIELKI ksiezyc!
 i mowie do Wikinga:
 spojrz, nawet ksiezyc tu maja inny, zobacz jaki pomaranczowy i duzy dzis.
Zatrzymalismy samochod by sie pogapic na ten sliczniutki wschodzacy ksiezyc.

Stoimi tak i stoimy, patrzymy i patrzymy.
Ale! Nie dawalo mi to spokoju, wiec pobieglam do samochodu po lornetke, 
patrze i... krzycze do Wikinga:
O rany to zacmienie ksiezyca!!! Focimy!!!


No i kilka zdjec z zacmienia ksiezyca udalo nam sie uwiecznic.
Dobrze ze mialam przy sobie maly zoom 28-300mm,
 bo ogolnie wyprawa byla, by fotografowac krajobraz.


W drodze powrotnej widzielismy przez okna samochodu kolejne etapy zacmienia.
Ksiezyc byl lezacy, jak na fladze Mauretanii.
cieniutenki spiacy rogalik.

Niestety w drodze podrotnej juz nie robilismy zdjec.






Kolejny dzien na krotkiej wyprawie, by zobaczyc stary mlyn wodny




Ponizej przepiekne kwieciste rondo w Klippan
a po srodku rzezba z drewna, wykonana przez lokalnego artyste: zimorodki
W tamtym roku mielismy tez wspaniala mozliwosc sfotografowania zimorodkow,
w tym roku nie bardzo chcialy sie nam pokazac,
wlasciwie pokazaly sie, ale lataly bardzo zapracowane w te i sporotem,
pewnie dokarmialy swoje mlode.







No i kolejny dzien w skanii, mniej sloneczny, bardziej pochmurny.
Zatrzymalismy sie przy blekitnych polach na ktorych byla posadzona
Facelia blekitna.
Zastanawialismy sie do czego sie ja uzywa. 
Dobrze ze dzis ma sie pod reka wujka Google.
Facelie sadzi sie dla owadow, nie daleko pasiekak pszczelich.
No i nie powiem,
 zblizajac sie do pola slyszelismy jeden wielki bzykot pszczol :)














po drogiej stronie pola z facelia blekitna byly dwa inne pola, 
niestety nie znalazlam nazw tych roslin.
Jedne pole z bardzo wysokimi na 2 m  bialymi kwiatami jak na zdjeciu ponizej



a drugie, duzo nizsze kwiaty w rozowo-lososiowym kolorze




 Skania ma przepiekne lasy bukowe.
Wlasciwie maja tam duzo lasow lisciastych, 
ktore tak bardzo przypominaja mi dom, dziecinstwo w Polsce.
Niestety pobyt w Skani byl tylko 4 dniowy
i ostatni wieczor, 
dosc krotki, spedzilismy na spacerze wlasnie po takim cudnym lisciastym lesie.






To wszystko na dzis.


Trzymajcie kciuki za moje oko.
Moje fotografowanie starymi objektywami, bez auto fokusa, 
staje sie bardzo trudne dla mnie. 
Nie potrafie ustawic ostrosci na wybranym motywie, bo zle widze!, 
co doprowadza mnie do szalu.
Wiele zdjec, ktore robilam podczas wakacji trafilo prosto do kosza.
Zakupilam niedawno nowy objektyw makro, z autofokusem,
by ten wspomogl mnie i trafial z ostroscia tam gdzie ona powinna byc.
Nie mniej, 
to nie ten sam czar i magia jak ze starymi objektywami :(

Mam nadzieje ze wroca mi moce
i oko wydobrzeje na tyle bym mogla wciaz fotografowac 
moimi "staruszkami"



Milego dnia zycze