Miłość nie boli. Ból sprawiają ludzie, którzy nie potrafią kochać... Love doesn't hurt. Pain is caused by people who cannot love...

TRANSLATOR

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą góry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą góry. Pokaż wszystkie posty

2026-08-02

Rohackie Stawy - Słowacja

 


Dzień doberek,
Wczoraj wybrałam się na sobotni trekking na Słowację,
A dokładniej odwiedziłam Rohackie Stawy.
Oczywiście wyjazd z biurem podróży, bo tak szybciej 
i wygodniej dla osoby niezmotoryzowanej.

Grupa była mała, ok 20 osób łącznie z przewodnikiem.

Dzionek zapowiadali upalny, więc zapakowałam ze sobą 2,5 l wody.
Na szczęście starczyło mi picia.
Było gorąco, z rana na dzień dobry ok 24 stopnie 
a w dzień w pełnym słońcu to chyba z pond 30 stopni było!
Także podejście było bardziej termicznie trudne i chyba w tym czasie wypiłam najwięcej wody,
obawiając się, że mi jej nie starczy na powrót.
Ogólnie wycieczka spokojna i cieszę się że mieliśmy przewodnika który dostosował tempo chodzenia do temperatury. Zadbał, by każdy komfortowo wszedł gdzie miał wejść i zszedł bez kontuzji.

Co mi się podoba na Słowacji, to to, że nie ma takich tłumów jak w polskich Tatrach, o czym już niejednokrotnie wspominałam w moich górskich postach.

Na parkingu było sporo samochodów, ale tych osób nie spotkaliśmy na szlaku,
Albo te osoby przyjechały dużo wcześniej i wyruszyli od razu na szlak, albo dreptały różnymi szlakami.





Dość długie podejście asfaltowe, ale potem już było wejście w kosodrzewiny.

Po ponad godzinnym dreptaniu doszliśmy do schroniska, tu mogliśmy sobie kupić coś do picia
i skorzystać z toalety, bo dalej na szlaku już nie było takiej możliwości.



Podczas wędrówki mijaliśmy kilka stawów.




Słoneczko nam świeciło i skwarzylo niezłe.
W połowie podejścia musiała zmienić koszulkę, byłam mokra jak szczur.





No i widoczki w ten dzień też były zacne, uwielbiam takie otwarte tereny,
gdzie widoki rozpościerają się przede mną na kilometry.




 








To był bardzo dobrze wykorzystany i przyjemnie spędzony dzień.
W drodze powrotnej gdy wchodziliśmy z gór zachmurzyło się, ale myślę, że nikt nie narzekał, bo temperatura zrobiła się bardzo przyjemna i jak widzicie schodziliśmy w cieniu chmur.
W końcu można było oddychać, 
a lekki przyjemny wiaterek suszył nasze koszulki, włosy i ciała.


W ten dzień przedreptaliśmy  ponad 21 km


W grupie mieliśmy tylko 2 panów + przewodnik,
A tak… wybrały się głównie kobiety na ten trekking 😁

Na koniec oczywiście obowiązkowe zdjęcie grupowe.


Wrzucę jeszcze krótki filmik 
z trekkingu


A w drodze do domu w okolicach Katowic, chwyciła nas porządna ulewa.
Oberwanie chmury, przez co dojazd do Zabrza
opóźniony był aż ponad 30 min.
W domu byłam grubo po północy. 


Także to tyle ode mnie.
Dziś leczę zakwasy, łydki dają znać że je mam😂
Wam natomiast życzę przyjemnej niedzieli.
Na szczęście dziś temperatura za oknem przyjemna!!! 👌

POZDRAWIAM 😎

2026-05-10

Madera - Wyspa wiecznej wiosny! (Część 1) / Madeira - Island of eternal spring! (Part 1)




Dzień doberek,
Wstałam dziś wcześniutko, by w końcu zaciągnąć na komputer zdjęcia z mojego urlopu ,
no i przy okazji tego długiego czekania, poczyniłam ten wpis.
Tak więc Kochani, zaczynamy serie z mojego pobytu na Maderze.

Dzień wyjazdu zaczął się bardzo wcześnie, 
bo wyjazd już o 03:00 rano.
W sumie spokojnie mogłam wyjechać pół godziny później, 
bo sam wyjazd z pod domu na lotnisko w Katowicach 
w tak wczesnych godzinach trwał zaledwie 25 min.

Mój bagaż ważył dokładnie 20 kg!
I dzięki Bogu, bo latanie z liniami WizzAir to istny koszmar,
i stres o każdy kilogram.


Sam lot trwał ponad 5 godzin i odbył się bez najmniejszych problemów.
Myślałam, że czas będzie się dłużyć, ale wczesny wyjazd, spowodował, 
że łatwo było mi wpaść w drzemkę.
Na Maderze czas jest cofnięty o godzinę.

Dużo znajomych pytało mnie jak tam lądowanie,
no i powiem wam - po mistrzowsku



Z lotniska odebrał nas taksówkarz - tzn 3 osoby leciały z Katowic.
 Na miejscu w hotelu byliśmy o godzinie ok 13:00
Doba hotelowa zaczynała się od 15:00, wiec nie mieliśmy innego wyjścia 
jak zostawić walizki w pokoju bagażowym w hotelu
i udać się na zwiedzanie okolic Funchal. 

W hotelu zaopiekowała się nami Dominika,
która przyleciała tydzień wcześniej w inną grupą, 
która w programie miała zwiedzanie Madery 
i która była również zapisana na naszą trekkingową wycieczkę.
Pokazała nam, gdzie można coś zjeść, 
zrobić zakupy a potem pokazała nam okolicę. 


Miejscowość przyjemna, czysta, zielona i PACHNĄCA!
Tak Moi Drodzy, tam mi wszystko pachniało. 
Myślę że moje nozdrza wychwytywały inne zapachy kwiatów, 
drzew aniżeli jestem przyzwyczajona do tych w Polsce.

Przepiękny, szeroki i bardzo długi deptak przy oceanie,


zachwycająca roślinność. 
Chodziłam, oglądałam i zachwycałam się bez końca.

Te niebiesko kwitnące drzewa to Jacaranda, to one tak cudnie pachniały.


poniżej tulipanowiec


Patrzcie na następne zdjęcie.
Kolejne drzewo i zauważcie jego proporcje względem samochodów.
Było OLBRZYMIE!
wiecie co to?
To fikus, ten kwiat, który wielu z nas ma w domu w doniczce i osiąga 
z reguły rozmiary dorosłego człowieka.
Szczęka mi opadła widząc jego rozmiary i tak gruby konar!


A tu inne roślinności, które można było spotkać przy prywatnych domach



Brązowo-czerwona ziemia na Maderze również przykuła moja uwagę.
To ziemia powulkaniczna,
zawierająca bardzo dużo żelaza.
Pod wpływem wilgotnego, subtropikalnego klimatu (deszcze) oraz tlenu, 
żelazo zawarte w skałach wulkanicznych utlenia się, 
tworząc tlenki żelaza (głównie hematyt), 
które mają intensywną, rdzawą lub ceglastą barwę.


Sukulenty hodowane w polskich ogródkach są miniaturowe, 
a na Maderze, wszystko jest GIGANTYCZNE, 
o czym się przekonacie w późniejszych postach



Kolejna botaniczna ciekawostka, to drzewo kapokowe, albo puchowiec wspaniały.
W trakcie spaceru wypatrzyłam drzewo z wiszącymi "jajkami",
co ciekawe niektóre z tych jajek, były już rozwinięte i puchate.


Funchal ma bardzo dużo wspaniałych ogrodów i parków dostępnych dla mieszkańców,
Zadbane, kolorowe, tak różnorodne, że mi dech zapierało.
 Echhh fajnie by było mieć takie cudne miejsca i w Polsce,
w każdym jednym mieście.


Spacerując wsród tych botanicznych cudów, pomyślałam sobie,
że koniecznie muszę się tu wybrać kolejny raz, właśnie po to by obfocić
te kolorowe okazy z innej bardziej artystycznej strony,
bo te fotki które mam, to bardziej dokumentacja, 
niż głębsze pochylenie się nad tematem.





Portugalia i w tym Madera bardzo mocno rozwinęła się
po wejściu do Unii Europejskiej w latach 80-tych.
Madera była wyspą typowo rolniczą, a dziś jej główny "przemysł" to turystyka.
Na polach niegdyś bananowych, dziś stoją potężne hotele.
Ulice, autostrady zadbane, bez dziur!
Uważam, że bardzo dobrze wykorzystali te dotacje unijne.

 





Pogodę w kwietniu na Maderze wyobrażałam sobie trochę wyższą,
ale jak Wam wspominałam wcześniej w innym poście, 
pogoda płatała figle na wyspie w ostatnich tygodniach, łącznie z opadami śniegu.
Niestety efekt anomalii pogodowych obserwujemy już na całej kuli ziemskiej, 
domyślam się, że to wynik geoinżynierii!

Jeśli jesteś z tych osób które lubią leżeć plackiem na plaży, 
to się rozczarujesz. 
Na Maderze nie ma plaż! Są sztucznie usypane 2-3 malutkie plaże,
ale większość to publiczne płatne baseny na betonowym terenie, bez plaż.



💢💢💢

Po godzinie 15:00 wróciliśmy do hotelu, by zabrać bagaże i się zameldować.
Otrzymaliśmy klucze, i z przyjemnością udaliśmy się do naszych pokoi.
No i nie ukrywam, o tej 16:00 byłam już mocno zmęczona.

Także z radością wzięłam prysznic, rozpakowałam się
i zrobiłam sobie sjestę.
Po godzinie 19:00 do pokoju dotarła moja współlokatorka. 

💢💢💢

W nocy zerwał się potworny wiatr, a ponieważ balkon zostawiłyśmy uchylony,
no to nam te drzwi mało nie wyrwało.
Huk był tak potworny, że obie zerwałyśmy się na równe nogi.
Na szczęście rano było już spokojnie.


W kolejnym poście,
już relacje z naszych trekkingów.

Życzę Wam przyjemnej i spokojnej Niedzieli 

POZDRAWIAM CIEPLUSIO ! 💛