Dzień doberek,
Wstałam dziś wcześniutko, by w końcu zaciągnąć na komputer zdjęcia z mojego urlopu ,
no i przy okazji tego długiego czekania, poczyniłam ten wpis.
Tak więc Kochani, zaczynamy serie z mojego pobytu na Maderze.
Dzień wyjazdu zaczął się bardzo wcześnie,
bo wyjazd już o 03:00 rano.
W sumie spokojnie mogłam wyjechać pół godziny później,
bo sam wyjazd z pod domu na lotnisko w Katowicach
w tak wczesnych godzinach trwał zaledwie 25 min.
Mój bagaż ważył dokładnie 20 kg!
I dzięki Bogu, bo latanie z liniami WizzAir to istny koszmar,
i stres o każdy kilogram.
Sam lot trwał ponad 5 godzin i odbył się bez najmniejszych problemów.
Myślałam, że czas będzie się dłużyć, ale wczesny wyjazd, spowodował,
że łatwo było mi wpaść w drzemkę.
Na Maderze czas jest cofnięty o godzinę.
Dużo znajomych pytało mnie jak tam lądowanie,
no i powiem wam - po mistrzowsku
Z lotniska odebrał nas taksówkarz - tzn 3 osoby leciały z Katowic.
Na miejscu w hotelu byliśmy o godzinie ok 13:00
Doba hotelowa zaczynała się od 15:00, wiec nie mieliśmy innego wyjścia
jak zostawić walizki w pokoju bagażowym w hotelu
i udać się na zwiedzanie okolic Funchal.
W hotelu zaopiekowała się nami Dominika,
która przyleciała tydzień wcześniej w inną grupą,
która w programie miała zwiedzanie Madery
i która była również zapisana na naszą trekkingową wycieczkę.
Pokazała nam, gdzie można coś zjeść,
zrobić zakupy a potem pokazała nam okolicę.
Miejscowość przyjemna, czysta, zielona i PACHNĄCA!
Tak Moi Drodzy, tam mi wszystko pachniało.
Myślę że moje nozdrza wychwytywały inne zapachy kwiatów,
drzew aniżeli jestem przyzwyczajona do tych w Polsce.
Przepiękny, szeroki i bardzo długi deptak przy oceanie,
zachwycająca roślinność.
Chodziłam, oglądałam i zachwycałam się bez końca.
Te niebiesko kwitnące drzewa to Jacaranda, to one tak cudnie pachniały.
poniżej tulipanowiec
Patrzcie na następne zdjęcie.
Kolejne drzewo i zauważcie jego proporcje względem samochodów.
Było OLBRZYMIE!
wiecie co to?
To fikus, ten kwiat, który wielu z nas ma w domu w doniczce i osiąga
z reguły rozmiary dorosłego człowieka.
Szczęka mi opadła widząc jego rozmiary i tak gruby konar!
A tu inne roślinności, które można było spotkać przy prywatnych domach
Brązowo-czerwona ziemia na Maderze również przykuła moja uwagę.
To ziemia powulkaniczna,
zawierająca bardzo dużo żelaza.
Pod wpływem wilgotnego, subtropikalnego klimatu (deszcze) oraz tlenu,
żelazo zawarte w skałach wulkanicznych utlenia się,
tworząc tlenki żelaza (głównie hematyt),
które mają intensywną, rdzawą lub ceglastą barwę.
Sukulenty hodowane w polskich ogródkach są miniaturowe,
a na Maderze, wszystko jest GIGANTYCZNE,
o czym się przekonacie w późniejszych postach
Kolejna botaniczna ciekawostka, to drzewo kapokowe, albo puchowiec wspaniały.
W trakcie spaceru wypatrzyłam drzewo z wiszącymi "jajkami",
co ciekawe niektóre z tych jajek, były już rozwinięte i puchate.
Funchal ma bardzo dużo wspaniałych ogrodów i parków dostępnych dla mieszkańców,
Zadbane, kolorowe, tak różnorodne, że mi dech zapierało.
Echhh fajnie by było mieć takie cudne miejsca i w Polsce,
w każdym jednym mieście.
Spacerując wsród tych botanicznych cudów, pomyślałam sobie,
że koniecznie muszę się tu wybrać kolejny raz, właśnie po to by obfocić
te kolorowe okazy z innej bardziej artystycznej strony,
bo te fotki które mam, to bardziej dokumentacja,
niż głębsze pochylenie się nad tematem.
Portugalia i w tym Madera bardzo mocno rozwinęła się
po wejściu do Unii Europejskiej w latach 80-tych.
Madera była wyspą typowo rolniczą, a dziś jej główny "przemysł" to turystyka.
Na polach niegdyś bananowych, dziś stoją potężne hotele.
Ulice, autostrady zadbane, bez dziur!
Uważam, że bardzo dobrze wykorzystali te dotacje unijne.
Pogodę w kwietniu na Maderze wyobrażałam sobie trochę wyższą,
ale jak Wam wspominałam wcześniej w innym poście,
pogoda płatała figle na wyspie w ostatnich tygodniach, łącznie z opadami śniegu.
Niestety efekt anomalii pogodowych obserwujemy już na całej kuli ziemskiej,
domyślam się, że to wynik geoinżynierii!
Jeśli jesteś z tych osób które lubią leżeć plackiem na plaży,
to się rozczarujesz.
Na Maderze nie ma plaż! Są sztucznie usypane 2-3 malutkie plaże,
ale większość to publiczne płatne baseny na betonowym terenie, bez plaż.
💢💢💢
Po godzinie 15:00 wróciliśmy do hotelu, by zabrać bagaże i się zameldować.
Otrzymaliśmy klucze, i z przyjemnością udaliśmy się do naszych pokoi.
No i nie ukrywam, o tej 16:00 byłam już mocno zmęczona.
Także z radością wzięłam prysznic, rozpakowałam się
i zrobiłam sobie sjestę.
Po godzinie 19:00 do pokoju dotarła moja współlokatorka.
💢💢💢
W nocy zerwał się potworny wiatr, a ponieważ balkon zostawiłyśmy uchylony,
no to nam te drzwi mało nie wyrwało.
Huk był tak potworny, że obie zerwałyśmy się na równe nogi.
Na szczęście rano było już spokojnie.
W kolejnym poście,
już relacje z naszych trekkingów.
Przyjemnej Wam spokojnej Niedzieli
POZDRAWIAM CIEPLUSIO ! 💛




























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz