Miłość nie boli. Ból sprawiają ludzie, którzy nie potrafią kochać... Love doesn't hurt. Pain is caused by people who cannot love...

TRANSLATOR

2026-06-02

Pico do Arieiro i Dolina Zakonnic (Część 5)




Dzień Doberek Moi Drodzy,
dziś zabiorę Was na Pico Arieiro, pamiętacie w poprzednim poście 
na fotografii była góra a na jej szczycie taki obiekt kulisty?
To właśnie Pico Arieiro, które wznosi się na 1810 m n.p.m. 
i jest to trzeci co do wysokości szczyt Madery.


A gdzie się znajduje?
w samym centrum wyspy.


Ta kopuła za mną to Stacja Radarowa nr 4 Portugalskich Sił Powietrznych.



Na szczycie byliśmy dość wcześnie.
Znajdują się tam restauracje i sklepiki.
W ten dzień wiał tak potwornie mroźny wiatr, 
że żałowałam, że nie spakowałam ze sobą czapki i rękawiczek.
Bo samo robienie zdjęć powodowało ekspresowe marzniecie dłoni.
Zanim jednak wyruszyliśmy na szlak,
zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie


a potem przewodniczka dała nam jakieś 40 minut, na zagrzanie się,
kupienie kawy czy herbaty, oraz zaglądniecie do sklepików pamiątkowych.

Takie widoki były z tarasu restauracji








Trzeba było się dobrze opatulić, 
bo było naprawdę lodowato na początku szlaku.


Dla mnie była to bardzo fajna trasa, po takich kamienistych schodach. 
Niestety tego dnia doszliśmy tylko do słynnych "schodów do nieba" (Vereda do Areeiro)
 i musieliśmy się wrócić, bo szlak był zamknięty z już wcześniej opisanego 
powodu, mianowicie biegu górskiego MUTE.
Spójrzcie jaka fajna  ta trasa.
Lubię takie szlaki górskie, gdzie mam przestrzeń i do tego przepiękne widoczki.
Ta do takich z pewnością należała.





Jeszcze zimno, ale temperatura zaczęła się podnosić, 
bo trasa wiodła niżej aniżeli sam punkt Pico Aeieiro 
i miejsca były bardziej osłonięte przed bezpośrednimi podmuchami z przełęczy.




Hehe moja mina mówi wszystko...
te widoczki były mega!




mam bzika na punkcie formacji skalnych, ich kolorystyki
mam takich zdjęć sporo, ale nie będę Was nimi zamęczać.
Po prostu lubie się przyglądać takim formacjom, kształtom, kolorom
I często się zastanawiam jak one powstawały.
Matka Natura jest niesamowita, tworzy piękne arcydzieła na tej ziemi.
Oby było mi dane jeszcze długo je podziwiać i oglądać!











Szlak nie był długi, ale wiadomo, każdy chciał zdobić sobie zdjęcia pamiątkowe, 
wiec czasowo zawsze taki przemarsz się przedłuża, 
na co ja osobiście nie narzekałam.








No i słynne schody do nieba.
Niestety pora dnia nie był najlepsza jeśli chodzi o fotografowanie tego miejsca,
prosto pod słońce!
Zdjęcia kolorystycznie różne, bo z różnych sprzętów a niektóre 
otrzymałam od koleżanek z grupy.





Wrzucę Wam zdjęcie z netu, żebyście zrozumieli piękno tego miejsca, 
i mój ból z powodu ostrego słońca!
Spójrzcie.

foto: Filipe Gomes

Ehhhhh trzeba będzie się wybrać na jakąś fotograficzną wyprawę na Maderę 😁



A tu w oddali widać zamknietą bramkę na szlaku.









 W drodze powrotnej widzimy Stację Radiową



 

Przepiękna trasa, tam za mną kłębią się już chmury,
przewodniczka mówiła, że czasem można natrafić na taki warunek pogodowy,
że spaceruje się jakby ponad chmurami.


Gdy doszliśmy powrotem na szczyt pod kopułę Stacji Radiowej,
można było skorzystać z WC, jeszcze raz przelecieć po sklepikach.
Potem zeszliśmy na drugą stronę od stacji, 
by pooglądać widoki z drugiej strony góry.









Po powrocie do busa, obraliśmy kurs na Dolinę Zakonnic,


💢💢

Zanim poszliśmy na szlak, zrobiliśmy sobie przerwę obiadową.
Skosztowałam po raz pierwszy pieczonych kasztanów,
bardzo mi smakowały, były przyprawione na słono-ostro.


Dolina Zakonnic (Curral das Freiras) 
to odcięta od świata górska enklawa, której nazwa nawiązuje do wydarzeń z XVI wieku. 
W 1566 roku francuscy korsarze najechali i splądrowali Maderę, 
zmuszając bezbronne mniszki z klasztoru Santa Clara w Funchal do ucieczki w głąb wyspy w poszukiwaniu bezpiecznego schronienia.
Dolina początkowo nie była zamieszkana. Pod koniec XV wieku tereny te zostały przekazane przez kapitana João Gonçalvesa da Zarcę zakonnicom z klasztoru Santa Clara.
Gdy w 1566 roku francuscy piraci złupili stolicę Madery, 
zakonnice zabrały kosztowności oraz relikwie i uciekły w wysokie, 
niedostępne wówczas góry, skutecznie chroniąc się przed wrogiem
Przez lata osada Curral das Freiras była całkowicie odcięta od reszty wyspy. Izolacja wymusiła na mieszkańcach samowystarczalność, głównie w uprawie roślin.

Pierwsze zdjęcie u dołu pokazuje wzgórze na które wchodziliśmy.
Na szczycie znajduje się restauracja i sklep z pamiątkami,
gdzie po mozolnej wspinaczce sobie odpoczniemy.
Pogoda w tym czasie była kapryśna i nawet trochę nas zrosiło.


Dolina ta przypomina krater wulkaniczny otoczony potężnymi szczytami, 
lecz w rzeczywistości jest wynikiem głębokiej erozji wodnej.
Ze względu na mikroklimat, głównym symbolem i składnikiem kulinarnym doliny 
są jadalne kasztany. Odbywają się tam słynne festiwale (Festa da Castanha).

Szlak nasz prowadził głownie w górę, 
ze słabymi widokami ze względu na trasy pomiędzy zaroślami, 
dlatego też mam tylko kilka zdjęć z tego miejsca.
Czasem zdarzały się jakieś otwarte przestrzenie tak jak tu
i gdzie mogliśmy zrobić zdjęcia tej Doliny Zakonnic z góry na którą wchodziliśmy.




Na dziś to już koniec moich foto-opowieści.
Dajcie znać jak Wam się podoba Madera moim okiem,
będzie mi bardzo miło jeśli zostawicie też jakiś komentarz.

S E R D E C Z N O Ś C I ! 💙💚💛