Dzień dobry,
właśnie wróciłam z tygodniowego wyjazdu do Szwecji.
Wróciłam pełna wspomnień, wzruszeń i wrażeń.
Ugościła mnie moja kochana Beata z Pawłem, chociaż powiem Wam,
że miałam więcej propozycji ugoszczenia,
co mnie miło zaskoczyło.
Są miejsca, które mimo upływu czasu wciąż zajmują wyjątkowe miejsce w sercu.
Podczas mojego tygodniowego urlopu postanowiłam wrócić tam,
gdzie kiedyś mieszkałam.
Minęło dwanaście lat od mojego wyjazdu ze Szwecji
a jednak wystarczyło zrobić kilka kroków znajomymi ulicami,
by wspomnienia odżyły z niezwykłą siłą.
Odwiedziłam moją wioskę Lövånger, w której mieszkałam i moich dobrych sąsiadów.
Widziałam mój dom w którym przeżyłam dobre ale też i ciężkie chwile.
Z żalem musze przyznać, że ogród koło domu,
w który włożyłam tyle serca i pracy dziś nie istnieje.
Miejsce mojej dawnej pracy jest zlikwidowane, o czym wspomniał mi mój 96-letni sąsiad Sigge,
zostało zamknięte 2-3 lata temu.
Starsi mieszkańcy mocno ubolewają nad tym,
bo była tam również restauracja,
gdzie ludzie się spotykali i mogli wspólnie zjeść lunch czy obiad.
Szczerze mówiąc mam wrażenie, że w tym miejscu czas się zatrzymał,
cicho spokojnie jak kiedyś, tylko drzewa wyższe.
Ten powrót do "przeszłości" był czymś więcej niż zwykłą podróżą.
Był spotkaniem z dawną sobą, z miejscami, które kiedyś były codziennością
i z emocjami, o których myślałam, że już dawno przeminęły.
A jednak... są i myślę, że będą jeszcze długo pamiętane.
I wiecie co sobie pomyślałam? Jaką silną byłam kobietą, która udźwignęła tyle nowych
i trudnych rzeczy w życiu.
Szwecja ma swoje szczególne miejsce w moim sercu.
Zawsze będzie miała 💕
Ten krótki pobyt, był też okazją do spotkania z dawnymi znajomymi,
którzy przyjęli mnie z ogromną serdecznością, otwartymi ramionami i łzami w oczach,
zwłaszcza Sigge, który ma dziś 96 lat i ściskając mnie mocno na powitanie szepnął :
"bałem się, że nie dożyję twojego przyjazdu".
Wszyscy przyjęli mnie jak swojego członka rodziny,
co bardzo chwyciło mnie za serce.
Ogromnie jestem wdzięczna,
że takich ludzi los pozwolił mi spotkać na swojej drodze w życiu.
Wspólnie spędziliśmy wiele pięknych chwil,
wspominając dawne czasy i opowiadając sobie o wszystkim,
co wydarzyło się przez lata naszej rozłąki.
Ponieważ ten wyjazd był bardzo osobisty,
pokaże Wam tylko zdjęcia z okolic.
Te prywatne wspomnienia zostawię tylko dla siebie
Odwiedziliśmy miejscowość Jävre,
gdzie zjedliśmy przepyszny lunch
i spędziliśmy trochę czasu, by pospacerować
zaś zapach powietrza, przestrzeń i zieleń wzbudzała we mnie wiele wspomnień.
I czułam się JAK U SIEBIE !
Można było sobie kupić świeżo wędzoną rybę
Moi znajomi pokazali mi, jak bardzo zmieniła się okolica.
Odwiedziliśmy miejsca, które pamiętałam sprzed lat,
ale także te zupełnie nowe.
Zgadnijcie co to?
To niedawno wybudowana sauna za jedyne 85 mln koron szwedzkich.
Jokke opowiadając o tym, był zły, bo powiedział,
że te pieniądze mogły być dużo lepiej spożytkowane i na coś co na prawdę jest potrzebne w mieście.
No cóż nie tylko polskie władze szastają pieniędzmi,
nie pytając przy tym mieszkańców czy tak powinni je wydać.
Nawet nie wiem czy mi się to podoba, sama forma może ciekawa,
ale projekt okazał się niekompletny, bo miała być jeszcze platforma-pomost na wodzie
który mogłyby użyć osoby korzystające z sauny aby się schłodzić w wodzie.
Niestety zrezygnowano z tego pomostu ze względów bezpieczeństwa.
I tu się nasuwa pytanie?
jak powstał projekt przy, którym nie sprawdzono warunków bezpieczeństwa???
Udało mi się zobaczyć festiwal średniowieczny, który odbywał się
w Kyrkholmen (wysepka połączona mostem) w Skellefteå.
Ludzie poprzebierani byli w średniowieczne szaty, można było kupić rękodzieła i rzeczy
wytwarzane z naturalnych produktów:
sery, miody, dżemy, mydła, kremy,
narzędzie jak noże, nawet siekiery z motywami wikingów,
skarpety robione na drutach i wiele innych.
Odwiedziłam również bardzo ładny park w okolicach Byske
i powiem Wam, tam trawa była tak soczyście zielona, że aż nienaturalnie to wyglądało.Przepiękna okolica na relaks i wypoczynek.
No i pogoda mi się udała wspaniała przez cały okres pobytu.
Garderobę miałam spakowana na chłodniejsze dni, a tu takie niespodziewane ciepełko w Szwecji.
Jeden jedyny minus takiej pogody, to te gryzące komary i owady.
Ostatni raz tak pogryziona byłam, chyba jak przyjechałam do Szwecji,
bo później zabezpieczałam się już preparatami na "wampiry".
Odwiedziłam też centrum Skelleftå.
Zjedliśmy kolacje w niemieckiej restauracji.
porcje były amerykańskie, dla mnie nie do zjedzenia.
Ceny powiem szczerze zbliżone do polskich, może o pare złotych drożej.
Zaznaczę, że Szwedzi jednak zarabiają trzy razy więcej niż Polacy.
Wiec to my w Polsce mamy raczej WYSOKIE ceny.
Odwiedziłam tez Storön,
a właściwie stugę (domek letniskowy) Olgi i Joachima.
To tam pomagałam im w malowaniu domku,
a Olga udzielała mi pierwszych lekcji szwedzkiego.
Na moje specjalnie życzenie
zaserwowano mi kiszonego śledzia: surströmming 😍
PYCHOTA !!!!
Sezon jagód się im już zaczął i chyba to będzie dobry rok na zbiory.
Kurki też już można było znaleźć.
Jak widzicie, zbierałam je prosto do bluzki,
bo nawet nie przypuszczałam, że w lipcu tyle ich już można znaleźć.
Po prostu mnie ZASKOCZYŁY 😂😂😂
Przepiękne miejsce, lubiałam tam u Olgi spędzać czas.
Natura, cisza i spokój.
Odwiedziliśmy jeszcze miejsce z latarnią w Bjuröklubb
to Rezerwat Przyrody z pięknym widokiem na otwarte morze
A w przedostatni dzień Beata i Paweł zabrali mnie na lunch do Sommarcafé w Furuögrund
niedaleko Byske.
Pogoda wyśmienita z lekką ciepłą bryzą z nad morza.
W tym miejscu, spotkała mnie przemiła sytuacja.
W radosnych podskokach podszedł do mnie
pewien chłopczyk w wieku 3-4 lat,
z kwiatuszkiem w ręku, z przepięknym szerokim uśmiechem i powiedział:
a to dla Ciebie 💚
Ależ mi zrobił dzień,
oczywiście to zasługa wychowania przez rodziców.
Mama była obok i przy okazji pochwaliła syna za tak piękny gest z jego strony.
Młody w niebowzięty 😄
Fajnie, że jemu sprawiło to również przyjemność.
Pobyt w Szwecji zleciał mi bardzo szybko,
ale spędziłam go przyjemnie.
Czułam się mile widziana, zaopiekowana pod każdym względem.
Cieszę się również, że mogłam sprawić trochę przyjemności małymi prezentami z Polski.
Nie ukrywam, że głowę dziś mam pełną przemyśleń.
Chciało by się nawet wrócić tam z powrotem, jakaś tęsknota do natury wciąż mnie wzywa.
Na razie muszę ochłonąć
a czas pokaże gdzie los mnie jeszcze w życiu pokieruje.
Obawiałam się trochę o mój szwedzki język,
bo wiele wyrazów już pozapominałam,
ale zapewniono mnie, że po tak długiej przerwie
nieużywania tego języka, mój szwedzki jest wciąż bardzo dobry.
Pozdrawiam serdecznie moich znajomych ze Szwecji
a Wam życzę przyjemnego weekendu.
S E R D E C Z N O Ś Ć I 💛













































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz