Miłość nie boli. Ból sprawiają ludzie, którzy nie potrafią kochać... Love doesn't hurt. Pain is caused by people who cannot love...

TRANSLATOR

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Norwegia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Norwegia. Pokaż wszystkie posty

2024-01-08

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! All the best in the new 2024 year!



Dobry wieczór wszystkim.

Dzisiaj mamy mrozik  -15!!!
Brrrrr 🥶🥶🥶
Jutro ma być jeszcze zimniej, oby prognozy się myliły.
Dobrze, że to tylko kilka dni takiej
lodowatej pogody.
No i nie zazdroszczę pogody w południowej Norwegii 
gdzie ludzi porządnie zasypało śniegiem,
zaś na północy Szwecji mrozy po -35-40 stopni.
Osobiście przeżyłam mrozy po -36, 
ponad metrowe zaspy do odśnieżania, 
także wiem jak bardzo ekstremalne i ciężkie są takie warunki.


Za oknem za to zrobiło się biało i czysto.
Nawet słońce dziś wyjrzało
i zrobiło się od razu radośniej 😍

Wczoraj znalazłam CAŁY wolny dzień 
na ponowne przejrzenie starych dysków ze zdjęciami.
Na razie tematy zimowe idą na tapetę, zorza i Lofoty.

Przy okazji robię sobie porządki i miejsce na dyskach
 oraz przygotowuje zdjęcia do kolejnego foto-albumu.

Powiem Wam ta cała digitalizacja nie ułatwia 
archiwizacji zdjęć. 
Nie, nie!!!
Ma się ich dużo za dużo, moim zdaniem.
Człowiek dziś robi zdjęcia wszystkiego,
potem tego nie przegląda, nie sortuje i zapycha miejsce na dyskach.

Fotografia analogowa była bardziej "przemyślana",
uczyła wyboru takich ujęć, które miały jakąś wartość dla Ciebie.

W moim przypadku jest jeszcze jeden problem, bo fotografuję w formacie RAW,
to surowy plik, często dość sporych rozmiarów, 
który można otworzyć tylko przez specjalne programy graficzne.
Dopóki subskrybuję taki program nie mam problemu.
Uważam jednak, że te programy robią się coraz droższe 
i wymagają coraz to nowszego sprzętu, dodatkowo aktualizacje 
często mają wady i doprowadzają mnie do szału.


Wciąż nie potrafię przebrnąć przez zdjęcia
zwierząt i ptaków, zostawiam je na następną zimową porę 😅
Dlaczego? bo jest ich za dużo! a mój czas ograniczony.
W  fotografii przyrodniczej zwierząt, aby uchwycić jakiś ciekawy moment, 
używasz często funkcji fotografii seryjnej.
Dla mnie to koszmar, bo uwierzcie mi, tych zdjęć potem robi się tysiące!

Dziś wiem, 
że zostanę tylko przy fotografii krajobrazowej i makro.
Tu się nie produkuje aż tyle powielanych zdjęć.
No i mniej sprzętu będzie też do dźwigania na plecach 😉



Wrzucam Wam dziś kilka zdjęć niepublikowanych dotąd,
zdjęcia zorzy polarnej z różnych lat i zakątków Norwegii.





Niedługo czas uprzątnąć świąteczne ozdoby,
i bardzo się cieszę, bo to oznacza
że idziemy ku wiośnie, słoneczku i ciepełku.

Nie lubię deszczu, zimy, nie cierpię marznąć,
choć nie ukrywam, że taka biała zima na zdjęciach wygląda przepięknie.
Tylko fotograf wie ile trzeba wymarznąć,
 by tę najpiękniejszą zimę sfotografować 😊




Obecnie skłaniam się bardziej ku cieplejszemu klimatowi,
16 lat w Skandynawii i tego zimnego klimatu 
chyba mi na razie wystarczy.

Chciałabym jeszcze odwiedzić Tatry lub Bieszczady zimą, właśnie dla zdjęć,
ale czekam na spokojniejszy sezon, bo warunki na razie nieciekawe.
Zobaczymy czy uda mi się
upolować białe słoneczne i bezwietrzne warunki w górach.
🤞🤞🤞
Jeśli nie, to są również inne pory roku do wykorzystania 😏





Miłego wieczorku.
Trzymajcie się cieplusio w te chłodnie dni 💚💚💚.





 

2022-05-15

Warsztaty fotograficzne na południu Norwegii - Sørlandet / Workshop in the south of Norway - Sørlandet

 


Witajcie Kochani,
znowu zniknęłam na dłuższa chwile, wiem
moje mocne postanowienia poprawy nie działają.
Obiecywałam Wam i sobie że postaram się pisać częściej.
No i nie wychodzi mi to, za co przepraszam.

Pogoda u mnie wciąż barowa, wiosna niby przyszła, 
bo się już nam zazieleniły brzózki i w końcu pokazała się zielona trawa, 
ale brakuje ciepła i słońca.
A mnie brakuje wciąż energii i nie wiem jak i czym się tu pozytywnie doładować.

Ale... zeszły weekend spędziłam w Sørlandet, na południu Norwegii.
Pierwszy raz tam byłam i byłam bardzo mile zaskoczona pogodą 
i tamtejszą WIOSNĄ
Dlaczego? Bo ich wiosna to nasze lato !!!

Tak, bylo pięknie słonecznie aczkolwiek w piątek i sobotę porządnie wiało.
Nie wiem czy przyjrzeliście się zdjęciu powyżej?
Zauważcie jak rośnie tam to drzewo obok domu.
Wszystkie drzewa w tej miejscowości rosły krzywo.

Ja myślałam, że u nas wieje porządnie, 
ale tam definitywnie widać jak silny wiatr potrafi zmusić drzewa
do takiego krzywego wzrostu. 

Miejscowość o której mowie to Lista, polecam gorąco.
Przepiękna miejscowość na wybrzeżu, w powiacie Farsund.
Znajduje się tam rownież latarnia morska, zbudowana z ciosanego granitu,
a co ciekawe, jej system oświetleniowy (Fresnela) pochodzi z 1872 roku i wciąż działa.




Zakochałam się w tamtejszych dzikich żółtych tulipanach, 
które mogą pochodzić z południowej i środkowej Europy ( Holandii, Danii…)

W latach 70 zostały przywiezione do Szwecji oraz Sørlandet - południowej czesci Norwegii.
Tulipan ten nazywany jest rośliną balastową. 
Rośliny balastowe przybyły do krajów jako nasiona, cebule, 
czy tez korzenie wraz z balastem na żaglowcach. 
Żaglowce miały ciężkie maszty i musiały mieć wystarczająco ciężki ładunek, 
by to zrekompensować by się nie wywróciły.  
Gdy normalny ładunek towarów nie był wystarczająco ciężki, 
musieli uzupełnić to czymś dodatkowym, by uzyskać odpowiednią masę statku 
np. ziemia, kamieniami czy żwirem.
Balast taki zostawał potem zrzucany w mieście portowym, gdy nie był już potrzebny. 

Gdy w takim balaście znajdowały się nasiona, 
cebule, korzenie roślin, mogły kiełkować i rosnąć w miejscach zrzucenia balastu.
Większość żaglowców przybywała z ciepłych krajów i takie żywe rośliny trafiając do norweskiego zimnego klimatu, rzadko miały szanse przetrwania.

Ale... ten piękny dziki tulipan przetrwał i zdobi tam przepięknie region.
Zobaczcie sami








No i zapachniało mi tu latem :)
Dodam tylko, że moje tulipany w ogrodzie wciąż są zielone!


No dobrze ale tytuł tego posta to przecież 
WARSZTATY FOTOGRAFICZNE :)

W zeszłym roku zostałam zapytana przez BioFoto Sørlandet 
(tamtejszy związek fotografów przyrody),
czy nie mogłabym zrobić w maju 2 dniowych warsztatów fotograficznych dla nich.
No i zgodziłam się, bo pomyślałam sobie, 
że po pierwsze, to fajnie że znów inspiruje kolejne osoby 
i tym razem z południowej części Norwegii.
a po drugie,  pomyślałam, że to będzie wspaniała okazja spędzenia krótkich 
majowych ferii, by odwiedzić te południowe strony.

Ale po kolei.
Najpierw troszkę o warsztatach, a o feriach wspomnę ale juz w kolejnym poście.

Powiem Wam, że trochę się bałam tych warsztatow, dlaczego?
Bo ja wciąż nie ogarniam różnych norweskich dialektow.
Bałam się, że będę miała problem ze zrozumieniem języka tam na południu.
Moim wsparciem był Wiking, który mi towarzyszył i był moim pomocnym asystentem.

Niepotrzebnie były te moje obawy,
bo poradziłam sobie wyśmienicie.
Grupa warsztatowa składała się z 9 osób.
Bardzo fajni, weseli i otwarci ludzie.
Muszę powiedzieć, że spędziłam tam pracowity weekend 
ale w naprawdę miłym towarzystwie.


Foto:Arnfinn Malmedal

Tematem moich warsztatów była makro fotografia Heliosem 
( analogowym obiektywem produkowanym w latach 70-80 przez  ZSRR 
do aparatów marki Zenith)

Sobota, dzień w którym zaczęliśmy warsztaty,
 była niezłym wyzwaniem fotograficznym dla kursantow ponieważ... potwornie wiało!
A wiatr to jeden z czynników strasznie utrudniający fotografie makro.

Przedpołudnie spędziliśmy na poznaniu teorii, 
moich technik fotografowania Heliosem,
trochę wskazówek i dobrych rad oraz pokaz przykładowych zdjęć.

Foto: Anne-Lise Stangenes

Foto: Anne-Lise Stangenes

Foto: Anne-Lise Stangenes

Foto: Anne-Lise Stangenes

Foto: Anne-Lise Stangenes

Foto: Anne-Lise Stangenes



Druga część dnia kursanci spędzili w terenie, w poszukiwaniu ciekawych
tematów fotograficznych używając do fotografii obiektywu Helios.

Każdy z kursantów miał obiektyw Helios do dyspozycji 
( objektyw własny, lub mógł go wypożyczyć ode mnie, 
a jeśli był zainteresowany to po warsztatach mógł go również sobie kupić)

Po warsztatach pojechaliśmy do pobliskiej restauracji 
z pięknym widokiem na plażę, by zjeść dobra obiado-kolację.





Dzień zakończył się uroczym, aczkolwiek potwornie wietrznym zachodem słonca. 




🍀 📷 🍀


Niedziela była bardziej łaskawa jeśli chodzi o pogodę, 
przestało wiać
i mogliśmy pełzać po suchej trawie, już od wczesnych godzin porannych.

Przedpopołudniowe słoneczko ogrzewało zarówno moją dusze jak i  ciało 😍 

Foto: Anne-Lise Stangenes


Spędziliśmy kilka godzin w trawie, zraszając ją spryskiwaczem, 
łapiąc w kadr  kropelki i błyszczący bokeh.


U dołu złapani w kard, 
zapaleni uczestnicy warsztatów w AKCJI!




Musze powiedzieć, że z uśmiechem na twarzy oglądam te zdjęcia.
Ogromnie się cieszę, że kursanci wrócili do domu zadowoleni,
zapaleni do poszukiwania nowych tematów i wyzwań.
Z przyjemnością będę śledzić ich postępy w makrofotografii Heliosowej.

Cieszę się, że mogłam zainspirować moim stylem fotografowania
kolejnych fotografów a tym samym poznać 
ciekawe i interesujące osoby z tą samą pasją,
Pasją którą nas połączyła a mianowicie - fotografią.



Poniżej dzielę się rezultatami kursantów 
z odbytych warsztatów w Sørlandet w Lista.


Foto: Tone Haggelund


Foto: Magne Storøy


Foto: Elisabeth Syvertsen


Foto: Tore Moy

Foto: Siv Bente Ulvestad

Foto:Trond Arne Hageland


 Jeszcze raz chciałabym podziękować 
BioFoto Sørlandet za zaproszenie, 
dla mnie była do prawdziwa przyjemność
zaprezentować swoje prace 
oraz 
podzielić się moją wiedzą i doświadczeniem.
Bardzo miło było mi Was wszystkich poznac!!!

Życzę dalszych sukcesów w fotografii Heliosem,
czekam niecierpliwie na wasze prace :)


oraz 
chciałabym życzyć 
wszystkim 
WSPANIAŁYCH WAKACJI
pełnych radości, słońca i beztroski.


SERDECZNOSCI 💕

 


 


















2022-01-16

Sztormy - I jak tu spać

 


Witam Was w Nowym Roku.
Mam nadzieje, że święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok spędziliście 
przyjemnie w gronie najbliższych, ze zdrowie i humory dopisują.

Jak widzicie na zdjęciach, mieliśmy kilka dni białej zimy, 
było mroźno i jak ja to mówię ZDROWO.






Ale niestety od jakiegoś tygodnia szaleją u nas sztormy.
Spadło bardzo dużo deszczu, przyszła plusowa temperatura
 no i na dodatek wiało paskudnie.

Bardzo dużo dróg było zamkniętych nieprzejezdnych
Zreszta zobaczycie sami dlaczego, zamieszczam kilka zdjęć z lokalnej gazety.




Tak, woda to paskudny żywioł, ponieważ ziemia jest wciąż zamarznięta 
i cały stopiony śnieg nie ma gdzie wsiąkać, 
znajduje ona sobie korytarze np.pod powierzchnia dróg, 
często korzystając z rur drenującym teren.
Ale nadmiar tej wody nie jest w stanie zmieścić sie w tych rurach,
wiec woda drąży sobie własne korytarze, tym samym niszczą drogi. 
Asfalt sam sie zapada po podmyciu terenu.






Silny wiatr to kolejny żywioł tak częsty tu w Norwegii.
Jestem kobieta ze Śląska, wiec sztormy nie były mi znane.
Czasem jakiś halny z Tatr zawieruszył się w nasze strony i wiało dość solidnie,
ale to nic w porównaniu z tymi MOCAMI, 
z którymi sie tu spotykam w Norwegii.
Nawet w mieszkając w Szwecji blisko morza nie pamiętam, by tak strasznie tam wiało.
Linie energetyczne pozrywane, brak prądu, 
poprzewracane drzewa zagradzajace drogi lub spadające na budynki mieszkalne…






podtopienia domów, z powodu wielkiej ilości wody, a na dostatek obsuwy ziemi, skał!

Scenariusz jak z filmów katastroficznych? 
To nasza rzeczywistość.

W tamtym roku, na początku grudnia, wydarzyła sie straszna katastrofa w Norwegii w miejscowości Gjerdrun, ziemia zapadła sie pod domami.
Kilka osoba zginęło a wiele rodzin została pozbawiona dachu nad głowa.



Foto: Hans Kristian Barbøl


Dlaczego o tym wszystkim dziś pisze?
Bo zaczynam sie bać zmiany klimatu. 
To co teraz wyprawia sie z pogoda staje sie niebezpieczne.
Co najgorsze pogoda zaczyna być nieprzewidywalna.
I jak nam tu tak wieje porządnie przez kilka dni, 
zaczynam mieć ogromnego strach, czuje sie bardzo nerwowa i zestresowana.

Wczoraj mieliśmy krótka przerwę, 
wiatr a właściwie jego wycie, ucichło na pare godzin.
Po czym w nocy znów hulał i świszczał, że spać nie można było.
Dziś prognozy pogody ostrzegają ludzi w moim regionie o pozostanie w domach,
ponieważ wiatr ma dziś sięgać w porywach do mocy orkanu.
Dodam tylko, ze takiego silnego wiatru jeszcze tu nie doświadczyłam,
 i na sama myśl o tym, skóra mi cierpnie ze strachu!

Wiking mi mówi, ze jak będzie bardzo źle, to będziemy spać w piwnicy, 
bo podpiwniczenie jest betonowe.
Eeeeeh 😰 i to miało mnie uspokoić??????


Chciałabym sie Was zapytać i poradzić, jak sobie radzicie, 
oczywiście pytam osoby które znają sztormy,
 lub mieszkają w takich miejscowościach, gdzie silne wiatry są dość często.
Jak sobie radzicie w tych dniach? 
Ja mam wrażenie ze oszaleje, chodzę bardzo rozdrażniona,
bardzo spięta i na niczym nie moge sie skupić…

W ciągu dnia muszę używać słuchawek z muzyką, 
by nie słyszeć tego wycia wiatru, dlaczego?
Nie wiem, ale po 2 dniach słuchania tego dźwięku zaczyna bolec mnie potwornie głowa.
Gorzej jest ze spaniem,
 bo w słuchawkach nie potrafię zasnąć, 
a i zatyczek do uszów tez nie mogę używać dłużej niż godzinę,
bo te powodują u mnie bóle uszu a potem ból głowy.
Takze noce wtedy mam nieprzespane 😢

Dziś czeka mnie niespokojny dzień i potworna noc, 
a co gorsze, jutro trzeba sie będzie zwlec z łóżka i w tej wichurze dojechać do pracy.
Doradźcie mi Kochani, jak przeżyć te paskudne sztormowe dni i noce…



No ale żeby nie było dziś zbyt pesymistycznie, 
tym  oto optymistycznym zdjęciem 
moich wspaniałych makow, żegnam sie z Wami i życzę,
miłego słonecznego i spokojnego dnia.


SERDECZNOSCI!















2021-12-05

Zimowy Grudzien / December winter

 



Witajcie po bardzo ale to bardzo długiej przerwie.
Tak się złożyło, że miałam dość intensywny i bardzo stresujący czas.
Nowa praca która się okazała dużym wyzwaniem dla mojego ciała i duszy
nie pozwalała mi na NORMALNE ŻYCIE!
 To niesamowite jak stres może człowieka wykończyć.
Cała energia życiowa ze mnie uleciała, jakby ktoś ze mnie wyssał resztki krwi!
Na szczęście ten trudny okres już za mną, 
pewne sprawy rozwiązały się pozytywnie same z siebie, 
Teraz mam wielka nadzieje, że wrócę w miarę szybko do formy.
Chociaż zimowa porą nie jest to takie łatwe.

Mieliśmy bardzo brzydki jesienny, ciemny i deszczowy okres.
Ja bym śmiała go nazwać „czasem depresji”.
To niesamowite jak człowiek jest uzależniony od światła dziennego,
A już najbardziej od słońca.
Jego brak odczuwam fatalnie, 
ale to właśnie ta wysoka cena, która muszę ponosić co roku, 
mieszkając na tej szerokości geograficznej.
Na szczęście w tym roku nie mieliśmy dużo sztormów, 
ale porządnych wiatrów nam nie brakowało.
 
Najważniejsze to nie załamać się w tym ciemnym okresie jesienno-zimowym.

Jak ja sobie z tym radzę? A różnie.
Czasem lepiej, czasem gorzej.



Od dwóch tygodni nasze regiony pokryte są śniegiem.
I to jest coś co się nie zdarza tutaj często.
Mieszkamy bardzo blisko morza, wiec powietrze zimą jest tu dużo cieplejsze,
a zima z reguły jest mokra i ciepła.
Także bardzo mnie ucieszyły mrozy i biały śnieg.
Ten rozjaśnił nam ponure, bardzo szare i przygnębiające krajobrazy.
Co więcej prawie 10 dni było bez wiatrów!!!!!
To niesamowite ze tak może być tu w Norwegii.
A co za tym idzie, śnieg na drzewach utrzymał się przez wiele dni
 i pięknie je ozdabiał.


Ale… taka zima ma tez swoje negatywne strony.
BARDZO ŚLISKIE DROGI!
Dużo wypadków, spóźnienia do pracy.
Nie wspomnę o zwierzętach które przechodzą dość ciężki okres.




Na zdjęciu poniżej, nasz dom widziany z drona.
Spójrzcie jakie dość ciemne dni mamy, zdjęcie to jest zrobione ok.godz.10:30
I mimo iż śnieg spadł i jest naprawdę dużo jaśniej, to światła dziennego jest jak na lekarstwo.
Słońce o tej godzinie nie jest wysoko, często schowane wciąż za wysokimi górami.
Ja już kiedyś wspomniałam ze od ok. września aż do końca marca 
słońce nie oświetla naszego domu!
Cień góry okrywa nasza posiadłość w tym okresie.






U dołu możecie zobaczyć jak nadciągają śniegowe chmury.
Zanim dotarłam do domu, śnieg posypał się z nieba, 
a widoczność spadła do kilku metrów.


Spójrzcie jak nisko słońce jest ok godz.14:00 
Kończąc  prace o 15:00 już go nie ma!
Wyjeżdżam do pracy w ciemnościach i wracam do domu po mroku.




Jak zauważacie, wierzchołki gór są w słońcu, 
niestety doliny w których mieszkamy często leżą w zimnym cieniu.



Dziś niedziela i miałam wielką nadzieje, 
że w ten weekend będzie choć troszeczkę słońca,
a tu znowu szarości takie ze o godz.11:15 trzeba zapalać światło w domu!

Tak dawno temu miałam aparat w ręce!
Chęci i zapał nawet do fotografii mnie opuścił.
Zdjęcia które dziś prezentuje są z telefonu i kilka z drona.

Za chwilkę usiądę do malowania.
W tym roku postanowiłam, że kartki świąteczne będą własnoręczne malowane
akwarelą i ozdobione złotym tuszem.

Oto kilka gotowych prac




Nie długo święta, 
życzeń Wam jeszcze nie będę składać, 
bo zamierzam tu wpaść tuż przed świetami !
Tymczasem życzę Wam, przedświątecznego spokoju,
zdrówka orać pogody ducha.

SERDECZNOŚCI 💝