II Place in National Geographic.PL competition 2010 -PIEKNA ZIMA.
Gold medal, and the pictures of the month August 2016 Norwegian Photo Contest NMi Naturfoto-Fotojakta - MAKRO-KOSMOS


TRANSLATOR

2018-04-12

Miedzynarodowa wystawa Open Art 2018 / International Exhibition in Italy Open Art 2018


No to juz oficjalnie moge sie pochwalic.
Moje nazwisko widoczne... we Wloszech.

Alez sie ciesze ogromnie!

Po raz pierwszy pokazuje swoje prace poza granicami Norwegii.

Jak to mowia pierwsze koty za ploty...

Szkoda ze tym razem mnie tam nie bedzie,
mam jednak cicha nadzieje, ze kiedys bedzie mnie stac
 na pokazaniu sie na takiej wystawie.







2018-04-08

Gdzie podziala sie wiosna??? / Where is the spring??? / Var är våren?




To zdjecie zostalo zrobione za pomoca podwojnej ekspozycji ( w aparacie fotograficzny).
Zdjecia, bo to 2 zdjecia zlozone razem, 
zrobilam wracajac ze Szwecji pod koniec 2017 roku.

Dlaczego wrzucam zdjecie zimowe?
Ano, za oknem pada snieg i zrobilo sie znow bialo!
A tak pieknie, slonecznie i wiosenie bylo juz podczas Wielkanocy...

To widok z balkonu:



Norwegia to kraj o przewrotnej pogodzie, 
prognozy rzadko sie  tu zgadzaja
i trzeba byc przygotowanym doslownie na kazda pogode.
Ale ten snieg... przegiecie!

Na domiar zlego, wraca znow moje zapalenie oka!!!!
wszystko przez ten snieg i slonce!
Zbyt ostre swiatlo znow podraznilo moje oczy. 
Pomimo okularow sloncznych nie jestem w stanie sie uchronic 
przed nawrotani tej choroby,  z ktora jak sie dowiedzialam, przyjdzie mi juz zyc.


By sobie poprawic humor, 
 wyczarowalam sobie wiosne w domowych warunkach :)
bo ta prawdziwa jak na razie sie strasznie ociaga. 





Czas nieublagalnie zbliza sie do mojego pierwszego wystepu na scenie,
i nie powiem... jestem poddenerwowana, 
bo tak bardzo chcialabym, by moje zdjecia sie spodobaly,
by wszystko wyszlo jak najlepiej. 

Przygotowalam rowniez 5 minutowy film a wlasciwie video zlozone z moich zdjec.
Te opublikuje na blogu i fb zaraz po moim debiucie na scenie :)
Bo teraz jeszcze nie moge zdradzic zawartosci.





W glowie, od co najmniej 2 lat kolacze sie mysl: 
"wydaj ksiazke"

Ciagle mysle i dojrzewam do tej decyzji...
i mysle ze jakiegos dnia sie skusze :)

Jak na razie to duza inwestycja a sponsorow brak
Ale jestem uparta i lubie wyzwania.


A tym oto motto zakoncze moj wpis 
zyczac Wam udanej Niedzieli












2018-03-27

Wkrotce na scenie! / SOON on the stage / Snart på scenen


No i czas nieublagalnie sie zbliza.
Trzymajcie kciuki, bo bardzo tego potrzebuje.
Pierwszy raz na scenie!

3 dni fotografii przyrodniczej 
zorganizowane przez stowarzyszenie fotografow Bio-Foto w Srodkowej-Norwegii
ktore odbedzie sie w Stjørdal.

Wielka sprawa dla mnie, zwlaszcza ze wystapie wraz z innymi, 
znanymi i bardzo utalentowanymi fotografami z Norwegii.
Dla mnie to duzy zaszczyt i wyroznienie, ogromny krok w przod
ale rowniez potezny stres.
Mowia ze najgorszy jest ten pierwszy raz, 
a potem idzie z gorki hehe.
No zobaczymy.


Szkoda ze ogolnie tak malo kobiet fotografow wystepuje na scenie.
Niestety Fotografia to branza wciaz zdominowana przez mezczyzn :(



Tymczasem duzymi krokami zblizaja sie rowniez 
Swieta Wielkanocne
i z tej okazji chcialabym Wam i Waszym rodzinom 
zyczyc
wspanialych, slonecznych, wiosennych  i radosnych swiat



















2018-03-11

Wspaniale warsztaty fotograficzne na Lofotach / The wonderful workshop - Lofoten (Norway)


13 lutego zaczely sie nasze warsztaty fotograficzne.
Spakowalismy walizki i obralismy kurs na polnoc.
 Najpierw jechalismy do Trondheim, by spotkac Dariusza z rodzina, 
by pozniej w raz z nim odebrac z lotniska ekipe przylatujaca z Polski.

Niezlego stracha mielismy jak zaczelismy sie pakowac do samochodow!
12 osob, sporo bagazu i tylko 2 samochody!

Bylo ciasno! powiem nawet, bardzo ciasno. 
Ale dalismy rade pozamknac wszystkie drzwi i bagazniki :)

Humory nam dopisywaly swietnie i nikt nie przejmowal sie ograniczonym miejscem.

Zanim wyruszylismy dalej w dluga droge na polnoc,
zatrzymalismy sie w pizzeri na wspolny posilek. 
To byl nasz  pierwszy wieczorkek zapoznawczym.


Bylo duzo smiechu a caly wyjazd zapowiadal sie swietnie.

 Droga na polnoc zajela nam ponad 10 godzin jazdy, 
plus 3,5 godzinna przeprawa promem.

Sporo kilometrow, wiele jazdy samochodem.
Odwiedzilismy znane i mniej znane miejsca na Lofotach.
Pogode mielismy swietna.
Zorza nam swiecila prawie w kazda noc.
Malo spania, duzo fotografowania.

Bylo intesywnie i bardzo milo.

Wrocilismy do domu z wspanailymi fotkami, 
nowymi znajomosciami,
oraz umiejetnosciami.

Oprocz warsztatow krajobrazowych mielismy przyjemnosc 
zobaczyc rowniez prace Adama, ktory pokazal nam postprodukcje 
i opowiedzial jak pracuje z dziecmi.
Adam zajmuje sie dziecieca fotografia portretowa.

Oczywiscie kazdy z uczestnikow warsztatow mial w swoim dorobku 
wiele wspanialych fotografii, ktorymi z checia sie dzielil.










A tu szalony Adam i Tomek, zazywaja skandynawskich kapieli orzezwiajacych
Dodam tylko ze tych kapieli bylo kilka podczas calego wyjazdu. 
Brrrr jak tylko patrze na to to zamarzam :)



                                           Foto: Arnfinn Malmedal



Fantastyczne Zielone Noce z "Lady Green"










Dom Duchow





Dziekuje za wspanialy czas.

Pozdrowienia dla ekipy wyprawy:

Darka, Adama, Tomkow Dwoch, 
Iwony, Eweliny, Joanny, Jimiego, Grzegorza oraz Zbyszka.





Ps. Dla zainteresowanych:Foto warsztaty z Dariuszem i Adamem: LINK ( kliknij).



Wystawa we Wloszech / Exhibition in Italy / Foto utställning i Italien



Dawno mnie tu nie bylo. 
A czas w ostatnich tygodniach pedzi jak szalony!

Wrocilam z wojazy z przepieknych Lofotow. 
Spotkalam wspanialych ludzi z ta sama pasja, nawiazalam nowe znajomosci.
Widzialam wspaniala zorze i malownicze miejsca.
Ale o Lofotach bedzie w kolejnym poscie.

Dzis chcialam sie skromnie pochwalic iz 2 moje zdjecia zostaly wybrane 
na wystawe OPEN ART 2018 we Wloszech.
Wystawa odbedzie sie 16-28 kwietnia 2018 w Galerii Merlino.


Niestety nie bedzie mnie tam, bo naklada mi sie to z innym projektem, 
a mianowicie wykladem na "Midt-Norske Naturfotodager" w Trondheim,
to norweski festiwal fotograficzy organizowany w srodkowej Norwegii.
(Srodkowa Norwegia to region do ktorego nalezymy).

Mam ogromnego stresa, bo oczywiscie chcialabym wypasc jak najlepiej 
ten PIERWSZY raz na scenie. Mam nadzieje ze nie dam plamy.
Najwieksza moja bolaczka i przeszkoda do publicznych wystepow to jezyk :(

Mam ogromna nadzieje,
 ze moi znajomi z Trondheim wpadna na festiwal i beda mi mocno dopingowac.


Pogode mamy dzis cudna, 
swieci slonce i czuc w powietrzu wiosne.




Pozdrawiam cieplo 
i zycze przyjemnej niedzieli






2018-01-28

nowy Rok-Nowe Plany / New Year - New plans / Nytt År - nya planer


Przygotowania do następnej wystawy.
Tym razem to wystawa prywatna w Muzeum.

Oj, niełatwo jest wybrać zdjęcia do wystawy, niełatwo!
a jeszcze trudniej do pokazu na wielkiej scenie.

Cos zaczyna sie dziac w moim zyciu fotograficznym i to w dobra strone.
Nie dawno zostalam zapytana, czy nie chcialabym poprowadzic godzinnej prelekcji 
na 3 dniowym festiwalu fotograficznym  w Trondheim.
Tak Moi Drodzy, bede stala na scenie !!!

Najpierw byla radosc, ze w koncu zaczynam byc widoczna tu w Norwegii,
i ze chca mnie na scene, 
a potem byl strach, jak ja dam rade! 
Bo najgorszym wyzwaniem dla mnie jest jezyk.
Dzis juz ochlonelam i mowie sobie: zgodzilam sie to musze wydusic z siebie wszystko 
i pokazac najlepsze swoje zdjecia, przygotowac sie dobrze 
z nadzieje ze wyklad wypadnie pomyslnie.

Mam nadzieje, ze to otworzy mi "drzwii" do kolejnych marzen i celow.
A na pewno przyblizy mnie do innych slawnych fotografow, ktorzy wystapia na tym festiwalu.








Kilka dni temu otrzymalam maila od Travel Chanel 
z propozycja do castingu do programu 
"Jestem z Polski". 
Jak oni mnie znalezli???? 
W kazdym razie fajna sprawa, tyle ze 
niestety musialam odmowic, 
bo termin nadeslania materialow do castingu byl zaledwie kilka dni.
A ja siedze po lokcie nad innymi projektami.

Moze sie odezwia jeszcze kiedys...
zobaczymy.




A juz za niedlugo, tygodniowy wyjazd na Lofoty!!!
Warsztaty krajobrazowe i portretowe z Dariuszem i Adamem
Bedzie nas 12 osob, wiekszosc Polakow.
Nastawiam sie na mnostwo fantastycznych zdjec w plenerze, 
odwiedzenie miejsc w ktorych jeszcze nie bylam,
duzo dobrego humoru i zabawy.



tym czasem zycze Wam przyjemnego dnia!



  

2018-01-01

Happy New Year


Kochani, dzis pierwszy dzien Nowego Roku.
Zycze Wam by ten Nowy Rok 
przyniosl duzo usmiechu, radosci, 
zdrowia i pomyslnosci
by nie zabraklo nam wiary w lepsze jutro.

Spelnienia marzen

SZCZESLIWEGO 2018 ROKU !!!




Ps. Te piekne zimowe widoczki przywiozlam ze Szwecji,
 gdzie spedzilismy swieta z przyjaciolmi

2017-12-17

Tromsø - Whale Safari / Valsafari - part 2



Dziś, część druga historii naszej wyprawy do Tromsø.

Jak już pisałam w poprzednim poście, jedno safari na wieloryby zostało odwołane z przyczyn pogodowych. Morze po sztormie było wciąż rozbujane i wiało dość mocno.

Na szczęście sobotnie safari było wciąż w planach, z „MAŁYMI” zmianami. Otóż, dowiedzieliśmy się, ze ławice śledzi popłynęły dużo dalej na północ niż miejsce naszej zaplanowanej wyprawy, a wraz za śledziami popłynęły wieloryby i orki. Czyli widoki na zobaczenie wielorybów zmalały.

Ale dostaliśmy wiadomość, ze bardzo naszemu organizatorowi zależy, byśmy jako klienci byli zadowoleni z wyprawy i zaproponował nam wcześniejszy o 4 godziny!!!! Wyjazd. Wyjazd podstawionym autobusem, który miał nas dowieźć w nowe miejsce pobytu wielorybów i orek. Tam czekać na nas miała lodź. Oczywiście wszystko bez dodatkowych kosztów dla nas.
Jedynym problemem a właściwie napisałabym niedogodnością dla nas była bardzo wczesna pobudka bo aż o 4:30.


Wieczorem, przed dniem wyjazdu na wieloryby, było nocne fotografowanie zorzy o którym wspomniałam w poprzednim poście.


A teraz przejdę do zabawnej historii która się nam przydarzyła.

Na kilka tygodni przed wyjazdem, rozmawiałam ze znajomymi o tym jakby tu najlepiej się przygotować do tego wyjazdu, a właściwie jak zwalczyć chorobę morska. Bo szkoda było by wisieć za burta i karmić kraby zamiast fotografować.

Dostałam dwie rady: albo tabletki przeciw chorobie lokomocyjnej. Niestety po tabletkach można się czuć sennie i zmęczonym i działają krótko. Albo jakieś specjalne plastry, które nakleja się za uchem na 6 godzin przed wypłynięciem i działają aż przez 72 godziny. Wybraliśmy opcje druga, bo 1 plaster miał starczyć na 2 safari.


Wieczorem po prysznicu ponaklejaliśmy sobie plasterki za uszami i poszliśmy spać by rano bez problemu wstać na te wczesno-poranne safari. Ja się tylko zastanawiałam czy mi ten plaster w nocy nie odpadnie, ale nie odpadł.

Natomiast mój Wiking miał specjalne efekty po „zażyciu” plastra. Dodam ze On to z tych którzy, żadnych tabletek brać nie chcą a lekarza unika jak tylko może.

Rano budzi nas budzik. Mój Pan wstaje w lóżka pierwszy, bo od zewnętrznej leżał. Wstaje by zatrzymać budzik i… BANG!!!!

Walnął na podłogę z hukiem i leży jak długi! Najpierw pomyślałam, ze się poprzewracał o te nasze walizki porozkładane po podłodze. I sama nie wiedziałam czy się śmiać czy go zbierać z tej podłogi. Zanim zdążyłam cokolwiek więcej pomyśleć, słyszę „ co do diabla się dzieje!!!???”
A budzik wyje i wyje, wiec mu odpowiadam „nic się nie dzieje, budzik dzwoni, wiec go wyłącz, bo masz bliżej”. A On mi odpowiada: „ cos mi się w głowie kreci z nogami mam nie tak. Stać nie chcą!”.

A budzik wyje i wyje…

W końcu doczołgał się do szafki na której stal budzik i wyłączył.

No i siedzi mi tak na tej podłodze i nie wstaje.

Pytam się Go:

„ dobrze się czujesz?”

„ No właśnie nie wiem!”

„ Jak nie wiesz? Boli cię cos?”

„ chyba nie”

„chyba??? A może to po tym plastrze? Tak mało lekarstw używasz, ze może to jaki szok dla organizmu?”

„ na pewno to ten cholerny plaster”

i zaczęliśmy się chichotać oboje.


Z reszta naszej grupy zjedliśmy lekkie śniadanie, spakowaliśmy prowiant, sprzęt fotograficzny i wsiedliśmy w samochody by dojechać do centrum Tromsø skąd miał nas zabrać autobus. W drodze Mój Wiking narzekał ze mu jakoś dziwnie dziś. Pewnie się czul jak na haju.

W autobusie okazało się ze Mój Pan ubrał się „odwrotnie” heheheh

(Pisząc to po prostu płaczę ze śmiechu)

Co znaczy ubrał się odwrotnie? A no, założył swój ciepły wełniany sweter, który ma zamek zapinany pod szyja, przód na tył.
Jak mu się w autobusie ciepło zrobiło i chciał się odpiąć pod szyja, okazało się ze zamek z swetra zniknął.
Patrzy na mnie i mowi: „ chcesz cos zobaczyć? patrz jak się ubrałem!!! Cholerny plaster”
Dalej rechotaliśmy się już oboje.

Także drodzy czytelnicy, dobrze od czasu do czasu łyknąć jakaś tabletkę przeciwbólowa, by nie przeżywać potem takiej ekstazy po plastrze przeciw chorobie morskiej heheheh.

Mnie i moim kolegom nic nie dolegało :)

Suma summarum, plastry zadziałały, nikt nie czuł  się zle na łodzi. Szkoda tylko że  tam na północy dzionek taki krótki, światła ubywało, i pod koniec wyprawy cieżko sie fotografowało.
Przywiezliśmy dużo zdjec. Fajna wyprawa, niezwykle przeżycia.



Troche zeszlo mi czasu, by dostosowac roznowage na lodzi
i moc swobodnie fotografowac.
Na szczescie morze bylo dosc spokojne, a wieksze fale byly jedynie wzburzane przez wieloryby i orki.


Fontanna 




zastanawiala mnie ta podwinieta pletwa orki, czy to jakas choroba? 
Ktos moze wie?






Niebo o godzinie 13.30 zmienialo kolory i zaczelo sie szybko sciemniac





ponizej widac jakie ogromne pletwy grzbietowe maja orki.




Wszyscy z wyprawy wrocilismy zadowoleni, chociaz z pewnym niedosytem.
Marzyly nam sie fotki sterczacych orek z nosami do gory przy zachodzacym sloncu i rozowiacym sie niebie oraz wyskakujacych i robiacych piruety wielowrybow.

Takich akcji niestety nie zobaczylismy


hmmmm, trzeba sie wybrac na kolejna wyprawe,
moze na nsatepny rok, kto wie?


milego wieczorku



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...