II Place in National Geographic.PL competition 2010 -PIEKNA ZIMA.
Gold medal, and the pictures of the month August 2016 Norwegian Photo Contest NMi Naturfoto-Fotojakta - MIKRO-KOSMOS


TRANSLATOR

2022-05-21

Poludniowa Norwegia / South of Norway

 




Dzisiaj, opowieści ciąg dalszy...

Jak już pisałam w porzednim poście odwiedziłam ostatnio 
południowa Norwegie.

Najpierw były weekendowe warsztaty fotograficzne (makrofotografia), 
których udzieliłam dla tamtejszego stowarzyszenia fotograficznego BioFoto Sørlandet.
A po warsztatach mieliśmy w planach spędzić na południu jeszcze tydzień, 
by odwiedzić takie znane miejsca jak Stavanger z mieczami, Prekistolen, Trolltunga 
i spróbować sfotografowac tamtejsze wspaniale wodospady.

Punktów fotograficznych mieliśmy sporo.

Pogoda na południu w maju jest przepiękna!!!!
W przeciwieństwie do regionu w którym mieszkam, 
który dopiero co się budził po długiej zimie i próbował się zazielenić.

Na południu zapachniało mi latem.
Tam już było zielono i kolorowo od kwitnących kwiatów i drzew owocowych.
Te piękne tulipany zauważyłam na skwerku w miasteczku Egersund,
przez które przejeżdżaliśmy w drodze do Stavanger.
No i oczywiście musiałam je sfotografować.







Po warsztatach okazało się, że mamy tylko 3 dni wspaniałej pogody,
a od czwartku miało padać.
Wiec musieliśmy "okroić" nasze plany i spróbować odwiedzić 
te najbardziej oczekiwane od wielu lat miejsca.

W poniedziałek wieczorem zanim dojechaliśmy do Stavanger śledziłam 
z uwagą pogodę, bo ta się zaczęła zmieniać i to bardzo  szybko. 
Okazało się bowiem, że tej ładnej pogody będziemy mieć już tylko dwa dni zamiast trzech!


Tak, pogoda  pokrzyżowała nasze plany
i to pokrzyżowała na tyle, by zmusić nas również do wczesniejszego powrotu do domu.

Od środy miało padać.
Padać to delikatnie powiedziane.
Lało potwornie a ten paskudny niż niestety rozciągał się na cała Norwegię
i miał się utrzymywać tak przez 3 kolejne dni.
Także nie było sensu koczować w hotelach przez 3 kolejne dni.
Postanowiliśmy wrócić do domu wczesniej.

💕

Ale... 
zanim wróciliśmy zdążyliśmy odwiedzić kilka ciekawych miejsc:



Poniżej wieczorne odwiedziny wspaniałych "Mieczy w skale" (sverd i fjell)
w miejscowości Stavanger.

Nie łatwo było zrobić ujęcie bez turystów. 
Spędziliśmy tam ponad godzinę czekając aż się turyści rozejda.
Udało nam się uchwycić dosłownie kilka zdjęć bez ludzi.








Po odwiedzieniu "Mieczy w skale", pojechaliśmy dalej do miejscowości
Varhaug gamle kirkegård, to malutki kościółek z cmentarzem na wybrzeżu.
Dość popularny i często fotografowany






Wieczór mijał szybko a my musieliśmy znaleźć jeszcze jakiś nocleg.
Udalo mi się zabukować pokój w małym hotelu w miejscowości Jørpeland
w pobliżu Prekistolen.
Zostaliśmy tam na 2 noce bo...





 
jak sie domyślacie, 
planem na następny ranek bylo wejście na Prekistolen.
Byłam przekonana że po wspinaczce będziemy nieźle zmęczeni 
i że dodatkowy nocleg w tym samym hotelu nie zaszkodzi. 
Zdążymy odetchnąć przed kolejną długa podróżą.


Pogoda była wspaniała, nie za gorąco, ciepło a czasami rześko.
w sam raz na wyprawę w góry.

Powiem Wam, że ta wyprawa ucieszyła mnie najbardziej, 
bo ochotę by odwiedzić to miejsce miałam od wielu, wielu lat.
Zabrało mi ponad 7 lat odkąd przeprowadziłam się do Norwegii.
Tak to czasem bywa, że trzeba dokonywać w życiu wyborów,
na które nie zawsze mamy wpływ czy ochotę.
I po prostu takie nasze wymarzone wyjazdy trzeba odkładać na przyszłość.

W tym roku udało mi się spełnić moje marzenie 💗

Samo wejście na Prekistolen nie jest łatwe.
Dlaczego? Zobaczcie te kamienne schody! 
Wchodzenie po ogromnie wysokich schodach jest trudne, 
a z ciężkim plecakiem na plecach
daje się niezle w kość, a właściwie w kolana i plecy 🙈


ale co tam....
bez "pracy nie ma kołaczy" jak to mówi przysłowie.
Nic za darmo!

Motywacja była OGROMNA  z mojej strony, także dałam radę się tam wdrapać!




Jak widzicie nawet trzeba było się rozebrać z ciepłego swetra bo...
no tak, pocić się przy tych wysokich schodach, to żaden problem 😅



A tu prawie połowa drogi za nami.
Przewodniki mówią że to jakieś 4,5 km w jedną stronę
i zajmuje jakieś 4-5 godzin tam i spowrotem.
Nam zajęło więcej, no bo trzeba było się obfotografować :)







A tu już praaawie u celu!





TADAAAMMMMMM!!!!!
no i weszłam !

MOJE KOLEJNE MARZENIE SPEŁNIONE ✅
😍😍😍😍








Nie będę Wam już opowiadać jak mnie potwornie bolały kolana i nogi przy zejściu.
Plecak nagle ważył dwa razy więcej.
Tak, ta dodatkowa noc w hotelu byla konieczna by odpocząć i naładować się 
przed dalsza podroza.

Spaliśmy twardo jak susły 😂😂😂





💕

W wtorek pierwsza połowa dnia była w miarę pogodna,
 zdążyliśmy odwiedzić slynne 
domki pod skala w miejscowości Helleren i Jøssingfjord.
Prawdopodobnie ludzie mieszkali tam już od 1500 roku.
Same budynki są z 1800 roku.
Więcej informacji na ich temat znajdzienie w Internecie 😉




Foto: Arnfinn Malmedal

Foto: Arnfinn Malmedal


Późnym popołudniem pogoda się pogorszyła.
Padało więcej i mocniej i według prognoz pogody miało tak padac kolejne 3 dni!


Po drodze w miejscowości Odda
sfotografowaliśmy w deszczu Låtefossen wodospad ze starym mostem.





Droga do domu wciąż była długa a my potrzebowaliśmy jeszcze jednego noclegu.
Wybraliśmy tym razem camping w Tvinde.
Camping dosłownie obok dość ciekawego wodospadu.

Pomyśleliśmy sobie, że podczas krótkich przerw w opadach o ile takie będą,
 będziemy mogli wyskoczyć z campingu i pofocić sobie wodospad Tvinde
który był dosłownie rzutem kamieniem od nas.



A poniżej nocne fotografowanie wodospadu.
Deszcz nas dopadł podczas tego fotografowania,
 także tych suchych momentow na foty nie było wiele





Środę spędziliśmy na drodze powrotnej, 
w deszczu i niezbyt ciekawych warunkach pogodowych.

Po drodze w okolicach Stryn udało nam się sfotografować najnowszy 
eksluzywny statek wycieczkowy National Geographic RESOLUTION
oddany do rejsu w 2021r.

Nadmienię tylko że rejs tym statkiem kosztuje już od $12.000
a najdroższe wyprawy kształtują się w granicach $35.000.

Niezle co????
 



Podsumowujac nasz wyjazd na południe,
z 10 dni planowanego wyjazdu (w tym 2 dni na warsztaty),
wyjazd nasz był skrócony do 5 dni!

Szoda że pogoda nam nie dopisała.
Zastanawiam się ile lat znów zajmie nam by wyprawić się na południe
 by odwiedzić Trolltunga i te wszystkie miejsca które były w naszych planach...

No nic, trzeba wierzyć i marzyć
że to się kiedyś spełni.



Życzę wam pogodnych dni.
U mnie kilka dni bylo ładnie, 
obecnie znowu pochmurnie, mokro  i zimno.


Przyjemnego weekendu Wam życzę





2022-05-15

Warsztaty fotograficzne na południu Norwegii - Sørlandet / Workshop in the south of Norway - Sørlandet

 


Witajcie Kochani,
znowu zniknęłam na dłuższa chwile, wiem
moje mocne postanowienia poprawy nie działają.
Obiecywałam Wam i sobie że postaram się pisać częściej.
No i nie wychodzi mi to, za co przepraszam.

Pogoda u mnie wciąż barowa, wiosna niby przyszła, 
bo się już nam zazieleniły brzózki i w końcu pokazała się zielona trawa, 
ale brakuje ciepła i słońca.
A mnie brakuje wciąż energii i nie wiem jak i czym się tu pozytywnie doładować.

Ale... zeszły weekend spędziłam w Sørlandet, na południu Norwegii.
Pierwszy raz tam byłam i byłam bardzo mile zaskoczona pogodą 
i tamtejszą WIOSNĄ
Dlaczego? Bo ich wiosna to nasze lato !!!

Tak, bylo pięknie słonecznie aczkolwiek w piątek i sobotę porządnie wiało.
Nie wiem czy przyjrzeliście się zdjęciu powyżej?
Zauważcie jak rośnie tam to drzewo obok domu.
Wszystkie drzewa w tej miejscowości rosły krzywo.

Ja myślałam, że u nas wieje porządnie, 
ale tam definitywnie widać jak silny wiatr potrafi zmusić drzewa
do takiego krzywego wzrostu. 

Miejscowość o której mowie to Lista, polecam gorąco.
Przepiękna miejscowość na wybrzeżu, w powiacie Farsund.
Znajduje się tam rownież latarnia morska, zbudowana z ciosanego granitu,
a co ciekawe, jej system oświetleniowy (Fresnela) pochodzi z 1872 roku i wciąż działa.




Zakochałam się w tamtejszych dzikich żółtych tulipanach, 
które mogą pochodzić z południowej i środkowej Europy ( Holandii, Danii…)

W latach 70 zostały przywiezione do Szwecji oraz Sørlandet - południowej czesci Norwegii.
Tulipan ten nazywany jest rośliną balastową. 
Rośliny balastowe przybyły do krajów jako nasiona, cebule, 
czy tez korzenie wraz z balastem na żaglowcach. 
Żaglowce miały ciężkie maszty i musiały mieć wystarczająco ciężki ładunek, 
by to zrekompensować by się nie wywróciły.  
Gdy normalny ładunek towarów nie był wystarczająco ciężki, 
musieli uzupełnić to czymś dodatkowym, by uzyskać odpowiednią masę statku 
np. ziemia, kamieniami czy żwirem.
Balast taki zostawał potem zrzucany w mieście portowym, gdy nie był już potrzebny. 

Gdy w takim balaście znajdowały się nasiona, 
cebule, korzenie roślin, mogły kiełkować i rosnąć w miejscach zrzucenia balastu.
Większość żaglowców przybywała z ciepłych krajów i takie żywe rośliny trafiając do norweskiego zimnego klimatu, rzadko miały szanse przetrwania.

Ale... ten piękny dziki tulipan przetrwał i zdobi tam przepięknie region.
Zobaczcie sami








No i zapachniało mi tu latem :)
Dodam tylko, że moje tulipany w ogrodzie wciąż są zielone!


No dobrze ale tytuł tego posta to przecież 
WARSZTATY FOTOGRAFICZNE :)

W zeszłym roku zostałam zapytana przez BioFoto Sørlandet 
(tamtejszy związek fotografów przyrody),
czy nie mogłabym zrobić w maju 2 dniowych warsztatów fotograficznych dla nich.
No i zgodziłam się, bo pomyślałam sobie, 
że po pierwsze, to fajnie że znów inspiruje kolejne osoby 
i tym razem z południowej części Norwegii.
a po drugie,  pomyślałam, że to będzie wspaniała okazja spędzenia krótkich 
majowych ferii, by odwiedzić te południowe strony.

Ale po kolei.
Najpierw troszkę o warsztatach, a o feriach wspomnę ale juz w kolejnym poście.

Powiem Wam, że trochę się bałam tych warsztatow, dlaczego?
Bo ja wciąż nie ogarniam różnych norweskich dialektow.
Bałam się, że będę miała problem ze zrozumieniem języka tam na południu.
Moim wsparciem był Wiking, który mi towarzyszył i był moim pomocnym asystentem.

Niepotrzebnie były te moje obawy,
bo poradziłam sobie wyśmienicie.
Grupa warsztatowa składała się z 9 osób.
Bardzo fajni, weseli i otwarci ludzie.
Muszę powiedzieć, że spędziłam tam pracowity weekend 
ale w naprawdę miłym towarzystwie.


Foto:Arnfinn Malmedal

Tematem moich warsztatów była makro fotografia Heliosem 
( analogowym obiektywem produkowanym w latach 70-80 przez  ZSRR 
do aparatów marki Zenith)

Sobota, dzień w którym zaczęliśmy warsztaty,
 była niezłym wyzwaniem fotograficznym dla kursantow ponieważ... potwornie wiało!
A wiatr to jeden z czynników strasznie utrudniający fotografie makro.

Przedpołudnie spędziliśmy na poznaniu teorii, 
moich technik fotografowania Heliosem,
trochę wskazówek i dobrych rad oraz pokaz przykładowych zdjęć.

Foto: Anne-Lise Stangenes

Foto: Anne-Lise Stangenes

Foto: Anne-Lise Stangenes

Foto: Anne-Lise Stangenes

Foto: Anne-Lise Stangenes

Foto: Anne-Lise Stangenes



Druga część dnia kursanci spędzili w terenie, w poszukiwaniu ciekawych
tematów fotograficznych używając do fotografii obiektywu Helios.

Każdy z kursantów miał obiektyw Helios do dyspozycji 
( objektyw własny, lub mógł go wypożyczyć ode mnie, 
a jeśli był zainteresowany to po warsztatach mógł go również sobie kupić)

Po warsztatach pojechaliśmy do pobliskiej restauracji 
z pięknym widokiem na plażę, by zjeść dobra obiado-kolację.





Dzień zakończył się uroczym, aczkolwiek potwornie wietrznym zachodem słonca. 




🍀 📷 🍀


Niedziela była bardziej łaskawa jeśli chodzi o pogodę, 
przestało wiać
i mogliśmy pełzać po suchej trawie, już od wczesnych godzin porannych.

Przedpopołudniowe słoneczko ogrzewało zarówno moją dusze jak i  ciało 😍 

Foto: Anne-Lise Stangenes


Spędziliśmy kilka godzin w trawie, zraszając ją spryskiwaczem, 
łapiąc w kadr  kropelki i błyszczący bokeh.


U dołu złapani w kard, 
zapaleni uczestnicy warsztatów w AKCJI!




Musze powiedzieć, że z uśmiechem na twarzy oglądam te zdjęcia.
Ogromnie się cieszę, że kursanci wrócili do domu zadowoleni,
zapaleni do poszukiwania nowych tematów i wyzwań.
Z przyjemnością będę śledzić ich postępy w makrofotografii Heliosowej.

Cieszę się, że mogłam zainspirować moim stylem fotografowania
kolejnych fotografów a tym samym poznać 
ciekawe i interesujące osoby z tą samą pasją,
Pasją którą nas połączyła a mianowicie - fotografią.



Poniżej dzielę się rezultatami kursantów 
z odbytych warsztatów w Sørlandet w Lista.


Foto: Tone Haggelund


Foto: Magne Storøy


Foto: Elisabeth Syvertsen


Foto: Tore Moy

Foto: Siv Bente Ulvestad

Foto:Trond Arne Hageland


 Jeszcze raz chciałabym podziękować 
BioFoto Sørlandet za zaproszenie, 
dla mnie była do prawdziwa przyjemność
zaprezentować swoje prace 
oraz 
podzielić się moją wiedzą i doświadczeniem.
Bardzo miło było mi Was wszystkich poznac!!!

Życzę dalszych sukcesów w fotografii Heliosem,
czekam niecierpliwie na wasze prace :)


oraz 
chciałabym życzyć 
wszystkim 
WSPANIAŁYCH WAKACJI
pełnych radości, słońca i beztroski.


SERDECZNOSCI 💕