II Place in National Geographic.PL competition 2010 -PIEKNA ZIMA.
Gold medal, and the pictures of the month August 2016 Norwegian Photo Contest NMi Naturfoto-Fotojakta - MIKRO-KOSMOS


TRANSLATOR

2021-01-28

Tik Tak-Tikk Takk

Czas leci jak szalony.
Znowu mam braki na blogu!

Juz sie zaczynam zastanawiac, czy to nie starosc mnie przypadkiem dopadla,
i ze moze nie nadazam za tym pedzacym zyciem.
Albo takie czasy, gdzie tempa nabralo doslownie wszystko.

Nie wiem.
Martwie sie.

Od nowego roku jestem znow bez pracy! Nie musze chyba nikomu mowic
ile stresu i niepewnosci wnosi to do mojego zycia.
Zima to tez taki okres gdzie z czlowieka ucieka energia jak z peknietego balonika.
I jakos nie mam recepty na to, jak te energie spowrotem odzyskac.

Pod koniec roku bylam bardzo zmeczona.
Przyplatalo mi sie znow zapalenie oka,
dodatkowo nabawilam sie zapalenia w lokciu (lokiec tenisisty),
z ktorym walcze juz ponad 3 miesiace.
Dopadly mnie rowniez inne drobne dolegliwosci utrudniajace normalne funkcjonowanie.
Jak zwykle wszystko sie skumulowalo w jednym czasie.
Lokiec dokucza tak bardzo ze nawet fotografowanie lezy odlogiem.
Sporadycznie wyciagam aparat, a gdy juz pobiegam z nim troche,
odchorowuje lokiec tak bolesnie, ze nawet kubka kawe nie moge uniesc!

Dzis czuje sie zdziebko lepiej.
Odespalam nieprzespane wczesniej noce,
odpoczelam fizycznie i mentalnie od spraw zawodowych.
Mam teraz duzo wolnego czasu, za to energii doslownie na kilka godzin.
Tego posta dzis tez pisze walczac ze slowami.

Zmuszam sie, by wychodzic z domu na dlugie spacery,
by przejsc minimum 10.000 krokow dziennie.
Nie mam apetytu, ale to mnie nie martwi,
bo chetnie zrzucila bym nadmiar kilogramow.
Za to martwi mnie to, ze moglabym spac calymi dniami.

SAD (Seasonal affective disorder) daje mi w kosc!


No dobrze, dosc juz narzekania.

Jedno mnie cieszy i to bardzo,
mianowicie to, ze mieszkam w naprawde ladnym miejscu.
Ze nie slysze ruchu ulicznego, wyjacych syren, samochodow, krzykow i innego halasu.
Mieszkanie na wsi, w srodku natury ma swoje "lecznicze wlasciwosci".
I chyba nie wyobrazam juz sobie zycia w miescie...

No i zobaczcie jakie piekne widoki zza okna (zdjecie u gory).


Zima do nas zawitala. I musze nawet przyznac ze pogoda od pazdziernika do teraz jest
DOBRA. Mielismy tylko 2 mocniejsze sztormy,
a Boze Narodzenie obeszlo sie bez wiatrow, huraganow.
To moje pierwsze Boze Narodzenie od 6 lat, kiedy w okresie swiateczym nie bylo sztormu!
I musze przyznac ze sztormow jak do teraz nie ma.
I niech tak pozostanie.

Powiedzialabym nawet ze jak na Norwegie w moim regionie,
pogoda jest niesamowicie dobra.
Nie padalo az tyle, nie wialo i nie wieje, mowie tu o wietrze ok 5-6m/sek. i silniejszym.

Uwielbiam spacerowac po plazy Farstastranda.
Juz pisalam wczesniej ze szum morza uspakaja we mnie wszystko.
Moge tam godzinami spacerowac, albo nawet siedziec i tylko sie gapic na fale. 


I taka ironia zycia, kiedy w dzien chodze jak zombie i tylko bym spala,
przychodza noce kiedy nie moge zmruzyc oka!
Mecze sie wtedy okropnie, a nastepny dzien staje sie jeszcze trudniejszy do przezycia.

Ale....sa noce kiedy szwedam sie po domu w pizamie,
i zauwazam na niebie takie oto cuda.
Ostatnimi czasy, nawet juz nie wyciagam aparatu,
nie biegam zestresowana by go na czas wyjac, ustawic statyw i za wszelka cene 
zrobic dobre zdjecie.
Zamiast tego, przysuwam krzeslo do okna,
zarzucam na siebie cieply welniany koc 
i w ciszy chlone cala soba te zielona pozaziemska energie.


Moje Magiczne OKNO.



Slonce!!!!
Czekam na dzien, w ktorym slonce bedzie wyzej na niebie.
Na tyle wysoko, by promienie dosiegly nasz dom.
Jak juz wczesniej pisalam, do marca okala nas cien gory, a slonce czesto swieci,
ale dla tych ktorzy mieszkaja po jej drugiej stronie.

Najlatwiej doswietlic sie i zlapac troche witaminy D
jest pojechanie na Droge Atlantycka.


Mroz i slonce,
parujaca woda... uwielbiam takie klimaty.




A gdy nie ma sil na nawet ten niedaleki wyjazd, 
zawsze mozna posiedziec w oknie i przygladac sie
przylatujacym ptakom do naszego karmika.
A jak sie ma duzo szczescia to i nasz Rudy Kitek moze sie pokazac.
Ostatnio chyba byl bardzo glodny bo sie mna wcale nie przejmowal.
Moglam podejsc doslownie na 2-3 metry i go sfotografowac.
Problem najwiekszy byl w tym,
 ze lubial wisiec do gory nogami i podjadac slonecznik.
A ja czekalam na jakas ladna pozycje siedzaca :)





To Tyle moi drodzy.
Trzymajcie sie cieplutko.
Nie dajcie sie wirusowi, przygnebieniu czy depresji.


Majka zawsze mi powtarzala:
" i nawet najwieksza zmija, przemija"


SERDECZNOSCI
💕








  









 

2020-12-31

Do Siego Roku / Happy New Year / Gott Nytt År / Godt Nytt År




Nadchodzący Nowy Rok to nie tylko okres radości, 
ale również zadumy nad tym co minęło i nad tym, co nas czeka. 
Tak wiec dużo optymizmu i wiary w pogodne jutro.
Zbliżający się Nowy Rok niesie wszystkim nadzieję na uspokojenie, 
życzliwość i spełnienie marzeń. 
W te piękne i jedyne w roku chwile, 
chcę złożyć najlepsze życzenia 
pogodnych, przede wszystkim zdrowych 
i samych radosnych dni.


 💕SERDECZNOSCI💕
w Nowym 2021 Roku
💋

 

2020-12-25

Wesołych Świąt Bozego Narodzenia

 

Kuligiem chciałam do Ciebie jechać,

lecz kare konie nie chciały czekać.

Porwały sanie, mkną pod gwiazdami

a ja zostałam sama z życzeniami.

Ale gdy tylko okno otworzysz,

w świeżym płateczku życzenia złożę,

w gwiazdce co spada tutaj z obłoków

będę Ci życzyć Do Siego Roku



Zdrowych i Radosnych Świat 

Bożego Narodzenia

oraz powrotu do 

normalności w nowym roku

Życzę Wam z całego serca 


2020-10-31

Dobranoc / Good Night


Wpadlam na ktociutko.
Podzielic sie pieknym widokiem z wejscia na Malmefjorden,
to miejsce rodzinne w ktorym wychowal sie i wyrosl Wiking.



Gwiezdzista noc z Droga Mleczna nad naszym domem.
Czekamy na zorze polarna.
Cos tam w oddali migocze, wciaz niesmialo.
Czy nam dzis zatanczy nasza Dama?
Zobaczymy



Dobranoc, kolorowych snow zycze Wam


 

2020-10-29

Mrozne ranki /Frosty mornings / Morgenfrost /


No i zawitaly do nas przymrozki.
Zrobilo sie zimno.
Bardzo slisko na drogach.
Co raz ciezej wstaje mi sie do pracy z powodu tych porannych ciemnosci za oknem.


W ogrodzie jeszcze ostatnie kwiaty walcza o troche slonca.
Na dniach bede musiala je sciac, 
sprobowac ocalic przed mrozem wstawiajac do wazonu,
z nadzieja ze beda cieszyc oko przez jeszcze kilka dodatkowych dni.







Jak co roku, dopada mnie jesienna melancholia.
Powoli trace sily i energie. 
Jesien to dla mnie dosc trudny czas,
a norweska zima - jeszcze trudniejszy.

W tym roku nasze plany 
jesiennego wyjazdu na Islandie zostaly odwolane przez organizatora.
Jak sie domyslacie powodem jest covid.
Wirus ktory zapewnie nie jednemu, pokrzyzowal w tym roku plany.
W tym roku postanowilismy nie przyjmowac gosci w Villa Gautvika
ze wzgledow bezpieczenstwa zarowno naszego jak i gosci.
Czy bedziemy przyjmowac gosci w nastepnym roku?
Tego jeszcze nie wiemy.
Wszystko zalezy jak sie potoczy sprawa z wirusem.
Ostatnie statystyki wskazuja na wzrost zakazen wirusem.

Staramy sie unikac zatloczonych, miejscowosci
dla nas pobyt na lonie natury to cos co lubimy i praktykujemy.
Tlokow na norweskich szlakach nie ma (nie w naszych rejonach)
wiec i ryzyko zakazenia minimalne.


My i nasze rodziny trzymamy sie zdrowo,
czego Wam i Waszym rodzinom rowniez zyczymy.


Serdecznosci 💛

 

2020-10-27

Wyprawa na szczyt Tarløysa 1086 m n.p.m. / Hiking - Tarløysa 1086 moh


Piatek (2 pazdziernik 2020) godzina 16:15.

Rozmowa podczas obiadu:
- Masz jakies plany na jutro?, pytam Wikinga.
- Nie, ale widze ze cos ci chodzi po glowie? Jakas propozycja?
- Wiesz? moja znajoma z pracy byla na Tarløysa, 
nie mam pojecia gdzie to, ale jak mi pokazala zdjecia ze szczytow 
to pomyslalam, ze chce te widoki zobaczyc na wlasne oczy.
- Znam miejsce, ale nigdy tam nie bylem. Swietna propozycja.
Ogarne temat po objedzie, lacznie z pogoda, promami itd.
- Super, to mamy plan na jutro :)

Jak widzicie, czasem nasze decyzje o wyjezdzie zapadaja spontanicznie przy obiedzie, 
innym razem wymagaja dluzszego planowania.
Z wyprawa na Tarløysa planowanie zajelo nam kilka minut.
I powiem wam, ze takie spontaniczne wyjazdy z reguly wypadaja dobrze.


Wyjazd byl wczesnym rankiem, 
by zdazyc na prom i miec sporo czasu na wejscie na gore, 
zrobienie zdjec, no i zejsc zanim sie sciemni.

Jako ze ja do  najszybszych traperow nie naleze, 
i wspinaczka gorska to dla mnie sport ekstremalny,
wymagajacy niezlego wysilku, 
zawsze musimy doliczyc dodatkowa godzine a nawet dwie.
Nie lubie wypluwac pluc, dla mnie takie wejscie na gore ma byc 
 ( o ile to mozliwe!) przyjemnoscia a nie mordega.


Dzien wczesniej, przed wyjazdem czytalismy wiadomosci
o nadejsciu do Norwegii smogu, najprawdopodobniej drobnego pylu z Sahary.
Mialo to zmniejszyc widocznosc.

Na zdjeciu u dolu widac lekkie zamglenie krajobrazu.
Nie mielismy jednak pojecia, ze ta widocznosc ze szczytow bedzie jeszcze gorsza.
 




Wejscie i zejscie zajelo nam kilka dobrych godzin.
O ile dobrze pamietam to pod gore zajelo nam ponad 2,5 godziny ( z fotografowaniem),
natomiast zejscie bylo nieco szybsze.

Fajnie sie wchodzilo idac sciezkami pomiedzy rzadkimi drzewostanami.
Koszmar dla mnie sie zaczal, jak trzeba bylo wchodzic po nierownych ostrych glazach.
To spowolnilo znacznie nasza wspinaczke- myslalam ze pluca wypluje!

Dobrze ze mam dobre buty, wysokie za kostki,  
bo po przyjezdzie do domu, zobaczylam ile odrapan i otarc poniosly!
a widzialam osoby wchodzace pod gore w sportowym obuwiu, 
gdzie kostki stop byly odkryte.

Ponizej zdjecie z widoku z gory!
Niezly smog co?!
Patrzac na ten smog pomyslalam sobie o Chinach, 
gdzie takie powietrze to codziennosc.



Wiking probuje swoich sil w filmowaniu naszych wyjazdow.
No i nie powiem czasem zdjecia nie oddaja tej atmosfery naszych wypraw.
Zreszta zajrzyjcie TU 

W drugiej minucie filmu (2:42) widac moje podejscie po tych nierownych kamieniach, w moim naturalnym tempie.
Ale od trzeciej minuty Wiking postanowil przykrecic film, 
i wyglada jakbym z lekkoscia pod te gore wchodzila.
Nie dajcie sie zwiesc. Tak latwo mi nie bylo.
Film przykrecil byscie sie nie zanudzili ogladajac moje  zmagania 😂


Staramy sie troche ruszac, chodzic po gorach, 
bo nie dlugo przyjda zimne, mrozne i deszczowe dni. 
Takie wspinaczki po gorach beda wkrotce niedostepne z powodow sniegu.
Wiele szlakow bedzie zamknietych.

Nie lubie zimy!
Ta moja norweska do przyjemnych nie nalezy.


z pozdrowieniami,
i do nastepnego razu








2020-10-25

Jesien / Autumn / Høst /Höst


Witajcie po ZNOWU dlugiej przerwie.
Obiecywalam sobie wiele razy,  ze bede pisac czesciej mojego bloga, 
ale jakos tak sie sklada, ze czas pedzi jak szalony 
i nie nadazam z tym pisaniem.

Duzych zmian u mnie nie ma.
Jesien przyszla do nas.
I musze powiedziec, ze w tym roku jest pieknie kolorowa.
Wszystko dzieki temu, ze wciaz nie zawitaly do nas porzadne sztormy.
Zdarzaly sie silniejsze wiatry, 
ale byly na tyle lagodne dla drzew i lisci ze ich nie pozrywalo.

Powyzsze zdjecie to widok naszej okolicy.
Niestety nie widok z okna, bo drzewa nam urosly sporo i zaslaniaja 
nam teraz ten przepiekny widok. Zdjecie zrobilam z drona.

Z poddasza jeszcze wciaz mamy ladny widok, 
natomiast z parteru domu juz nie.
Drzew nie mozemy przyciac, czy tez sciac bo to drzewa sasiada.
A sasiad do wspolpracy nie jest skory.
Drzew przyciac czy sciac nie chce!
Nie wiemy jak ten problem ugryzc.

💢

Kilka tygodni temu wybralismy sie do Dørålen, 
przepiekny Park Narodowy
z cudnie kolorowymi brzozkami.
Zapewnie juz widzieliscie moje zdjecia z tego miejsca.
Lubimy tam wracac, by nacieszyc oczy kolorowa jesienia.

Weekend postanowilismy spedzic w namiocie.
Przenocowac  tam  
by wczesnym rankiem moc sfotografowac wschod slonca.

Ponizej okolice w drodze do Dørålen.




Gospodarstwa wtapiajace sie 
w ten malowniczy jesienny krajobraz.




No i wreszcie Park Narodowy.
Duzym plusem tego miejsca jest przeogromna przestrzen. 
Rzadko spotkasz jakiegos turyste, fotografa 
i to jest najlepsze.
A juz w czasach covida to ogromny plus.
Nie musisz sie martwic ze byc moze spotkasz jakiegos nosiciela wirusa.




Pogode mielismy cudna,
szczerze mowiac sledzilismy uwaznie pogode w tym miejscu 
zwlaszcza w weekendy, bo tylko wtedy jestesmy wolni od pracy i mozemy
spedzic czas na wyjazdy.




Taki widok mielismy z namiotu.
Przepiekne slonce ale dosc chlodny wiatr.



Najmniejsza brzoza swiata.


Zachod slonca, i ta cudowna cisza!
Z dala od zgielku ruchu ulicznego, 
tylko my i natura.



Wieczor spedzilismy ogrzewajac sie przy ognisku.



Kiedy kladlismy sie spac byla piekna gwiazdzista i bezwietrzna noc.
Kto by pomyslal, ze zaledwie 2 godziny pozniej przyjda porywiste 
i mrozne wiatry.

Oj zmarzlam w tym namiocie tej nocy, zmarzlam!
O 6.00 nad ranem wysciubilam nos z namiotu,
by sprawdzic czy cos bedzie z tego wschodu slonca.
Niestety wialo wciaz niemilosiernie i na domiar tego bylo brzydko i pochmurnie.
Oboje z Wikingiem stwierdzilismy, 
ze jesli juz nie spimy, to zwijamy namiot i wracamy do domu.
Wracamy do domu, zanim nas dorwie jakis deszcz czy gorsza wichura.
 


I pomimo tej niepogody na dzien nastepny,
mielismy wspanialy i sloneczny dzien wczesniej, 
wrocilismy zadowoleni z mnostwem kolorowych zdjec jesieni.


To tyle w skrocie z tej wyprawy.

Kolejny post wkrotce :)

Milego weekndu











 

2020-08-05

Nowe wyzwanie - latanie /New challenge - flying




Witam ponownie,
dzis opisze Wam moje nowe fotograficzne doswiadczenie :)
Fotografia z lotu ptaka.

Ale zanim sie do tego zabiore, przedstawie Wam krotka historia,
jak w ogole do tego doszlo.

Jakies 2-3 lata temu, zafascynowalam sie zdjeciami lotniczymi.
Zdjeciami ktore pokazuja z ogromnej wysokosci 
meandry rzeczne, doliny, rzeki, spekany lod na morzu, linie brzegowe , 
czy tez zdjecia z nizszej perspektywy, z lotu ptaka pokazujaca czubki drzew powite poranna mgla.
Nie wspone o przecudnych zdjeciach z Islandii, gdzie forma, rzezba i kolory terenu
to prawdziwa uczta dla moich oczu.

Wzdychalam do takich zdjec, zwlacza tych lotniczych, wykonanych z bardzo duzej wysokosci,
fotografowanych z samolotow, i marzylam sobie by mi kiedys bylo dane takie widoki
poobserwowac.

 Kilka lat temu pokazalo sie w sieci sporo zdjec wykonanych z dronow.
Nie sa one robione z takich samych wysokosci jak zdjecia lotnicze,
ale majace rowniez ciekawa perspektywe, z lotu ptaka.

No i tak sobie obserwowalam te zdjecia w sieci,
temat byl tez czesto dyskutowany w domu.

Teraz musze ponarzekac troche na mojego Wikinga...
Jakies 1,5 roku temu zakupil sobie drona. Niby nic dziwnego,
ale zakup ten ukryl przede mna.
Dlaczego?
Do dzis nie uzyskalam jakies sensownej odpowiedzi.




Jak juz wyszlo na jaw ze sobie kupil, 
no bo kiedys musial tez zaczac go uzywac,
to sie ucieszylam ze taki sprzet mamy w domu.
Bo to oznacza ze nasza fotografia (upsss poprawiam sie jego fotografia)
nabierze szerszych horyzontow.

No i wiecie jak to jest kiedy facet kupi sobie droga zabawke.
Za nic w swiecie nie chce jej wypuscic z rak
a juz tym bardziej pozwolic na uzytkowanie osobie trzeciej.

Moje marzenia o zdjeciach z lotu ptaka zostaly w strefie marzen.
Na zapytanie czy mnie nauczy latac, otrzymywalam z reguly odpowiedz: 
zobaczymy, moze, kiedy indziej...

Takze miedzy wierszami wyczytalam, ze ten sprzet nigdy nie trafi do moich rak.
I sie nie mylilam.

Wiking polatal moze 10-15 razy tym swoim dronem, 
a wiekszosc czasu dron lezy w pudelku nie uzywany.
Ok to tyle narzekania na Wikinga.

Kurs makro o ktorym wspomnialam w poprzednim poscie,
przyniosl mi niezly zastrzyk gotowki,
ktory postanowilam wydac w calosci na mnie!
Moje przyjemnosci...
Nie wiedzialam jeszcze co sobie zakupie, ale nie chcialam tych pieniedzy 
"przejesc"

Pomysl wpadl sam, kiedy to znowu w sieci zobaczylam zdjecia dronow.
Zastrzyk finansowy nie byl az tak potezny, by moc zakupic drona z tej samej polki co dron Wikinga.
I szczerze mowiac nie mialam ochoty wywalac az tyle kasy na cos co nie wiem czy 
bede lubiec i czesto uzywac (sledzac akrtywnosc dronowa Wikinga)
Przyjrzalam sie natomiast duuuuuzo tanszej opcji.
Przez jakis tydzien, przegladalam filmy, komentarze, opinie i...
zdecydowalam sie na zakup mini drona.

Na moje potrzeby bedzie wysmienity.
Juz go przetestowalam, zdjecia sa swietne, 
caly zestaw z bateriami zmiesci mi sie z powodzeniam w malym plecaku.
Jest maly i bardzo zgrabny.
I co najwazniejsze, wciaz mam troche gotowki by zaszalec :)

No dobrze dosc tego podniecania sie,
bo duzo pracy czeka mnie w zwiazku z tym.
Musze sie nauczyc obslugiwac miekko zarowno lot jak i sterowanie kamerka.
To nie jest takie latwie jak sie wydaje.

Ze wzgledu na to ze to malenstwo, nie moge latac nim przy wietrznej pogodzie.
Tzn niby mozna, i ci bardziej doswiadczeni piloci dronow lataja,
ale ja na razie nie mam zamiaru ryzykowac utraty mojej "zabaweczki"

Oto kilka zdjec z 1 sierpnia,
pierwszego dnia testowania drona.




I wiecie co?

Nie chceili byscie widziec zaskoczonej miny Wikinga 😂😂😂
Bezcenne!!!
Juz nie wspomne, ze byl zaskoczony ze zaczynam lot bez symulatora,
od razu na zywo.

Wczoraj w koncu wyciagnal swojego drona i znow nim polatal,
chyba poczul oddech konkurencji na swoich plecach 😉💪

W glowie roi mi sie od pomyslow.
Oby pogoda dopisywala, bym mogla codziennie troche pocwiczyc koordynacje latania.
A bedzie mi to potrzebne, bo nie bede latac az tak wysoko.
 









Udalo mi sie nawet sklecic jakis krociotki filmik z muzyka,
ktory zlozylam latwo na telefonie.
Muzyka moze nie jest wysokich lotow, ale to byl darmowy dodatek, 
bez licencji ktory mozna bylo wykorzystac 

Szybko i latwo :)

A tu, moj pierwszy lot z DJI Mavic Mini :)
Jest mały problem z dodaniem filmów z YouTube 
wiec wstawiam link:


Koniecznie dajcie znac czy filmik Wam sie spodobal :)






Milego Dnia 
i do uslyszenia