Miłość nie boli. Ból sprawiają ludzie, którzy nie potrafią kochać... Love doesn't hurt. Pain is caused by people who cannot love...

TRANSLATOR

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdrada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdrada. Pokaż wszystkie posty

2023-04-30

Walcząc z demonami ! Fighting demons


 Tytuł nie napawa optymizmem, wiem, wiem…
Tak to ostatnio mam, raz pod górkę raz z górki.
Jak na razie to mam niezły roller coaster emocjonalny.

Wiosna się nam ociąga bardzo, jest zimno i mało słońca.
A sami wiecie najlepiej, jak pogoda wpływa na samopoczucie.
Dziś dodatkowo męczyłam cały dzień migrenę.


Wiele spraw administracyjnych popchałam już do przodu, 
nie tak bardzo do przodu jak bym chciała,
ale przyjazne mi dusze powtarzają że „to wciąż krok na przód a nie w tył”.
Dziękuje Wam za każde wsparcie.

Miałam odpoczywać, ale… 
jakoś tak bardzo ciężko oderwać się od dręczących myśli,
Wciąż mam jakieś koszmary nocne,
a najgorsze chyba jest to, że wciąż nie wiem co mi przyniesie jutro.

Ale najgorszy jest ten cholerny zawód jaki przeżyłam ostatnio w życiu 
wciąż nie daje mi swobodnie oddychać!!!





Czekam na dzień, kiedy znowu poczuje, że dotknęłam
spokoju i równowagi w życiu.
Bez zamartwiania się.

Ale wiem też, jak to może być cholernie złudne!.
Jeszcze nie dawno jak w tamtym roku wierzyłam, 
że mój związek w końcu się dotarł,
że czuję się bezpiecznie i znalazłam 
spokój i równowagę w życiu.
I co? 
To wszystko jest takie ulotne,
i może w rąbnąć z wielkim hukiem w jeden dzień.

Zdrada cholernie boli, 
a mówią że boli dość długo.

Ciężko będzie mi znów zaufać…
Ciężko się będzie do mnie przebić.

Ciężko się pozbierać z tego gówna!

🍀❤️🍀

Fotografia moja,
 która nie raz ratowała mi tyłek w ciężkich chwilach,
dziś musi poczekać, bo nie mam sprzętu, tzn komputera.
Bardzo mi brakuje tego by się odstresować.

Ale, komputer jest już w drodze… 
i mam nadzieje, że moje hobby postawi mnie niedługo na nogi.



Tydzień temu odezwała się do mnie redakcja wydawnicza z Norwegii
z zapytaniem czy wyraziłabym zgodę na umieszczenie mojego zdjęcia w książce.
Nie uwierzycie! Chcą mojego pająka 😍
Na razie nie zdradzam szczegółów,
 ale… dostałam paniki.
Wiecie dlaczego?
Bo dla mnie to duże wyróżnienie, i szansa jedna na milion!
A ja bez sprzętu!

Streszczając sytuacje, po wielu problemach zlokalizowałam
zdjęciem na jednym z 5 moich dysków, 
obróbkę z którą miałam potworny problem, 
zrobiłam na komputerze koleżanki…
Za te przysługę serdecznie jej dziękuję!

No i wysłałam zdjęcie do redakcji… z sercem na ramieniu.
Zobaczymy czy mi to przyjmą czy odrzuca.


🇳🇴🇵🇱

Dziś mija dokładnie miesiąc od mojego wyjazdu z Norwegii
A ja nie czuje nic…
oprócz tego ogromnego zawodu.

Mojemu ex życzę jednego: 
aby na własnej skórze przeżył to samo
co mi zgotował 
a właściwie co zgotował każdej z jego partnerek,
bo się dowiedziałam, że ja nie byłam odosobnionym jego przypadkiem.
Wierzę w KARMĘ!!!






Kochani, życzę Wam pogodnej majówki
i mam nadzieje, że kolejny post będzie z tych pozytywnych

🍀❤️🍀
SERDECZNOŚCI 







2023-03-07

Czas na nowy rozdzial w zyciu / The new chapter in my life is waiting….

 


Długo znów mnie tu nie było. 

Tym razem przerwę tę spowodowały nieprzyjemne wydarzenia w życiu prywatnym 

Które wydarzyły sie tuz pod koniec roku. 

Samotne święta, nowy rok … dużo bólu, potworny zawód.

Długo się zastanawiałam czy powinnam o tym w ogóle napisać 

i postanowiłam, że zrobię to dziś, dla własnego „oczyszczenia” duszy.

Zleciało to na mnie jak grom z jasnego nieba. 

Nie byłam na to przygotowana i kosztowało mnie to utratę zdrowia i potwornie dużo stresu.

A trauma, którą przeżyłam sparaliżowała moje życie na kilka miesięcy.

Mój partner postanowił opuścić mnie po 8,5 roku związku.

Bez słowa, bez rozmowy, bez wyjaśnień!

Opuścić mnie w paskudnie podły sposób. 

Długo nie potrafiłam o tym z nikim rozmawiać, potrzebowałam czasu

by „przetrawić” swój ból, potworny zawód, rozgoryczenie a na koniec złość i bezsilność.

A uwierzcie mi, miałam ochotę wykrzyczeć całemu światu o tym co mnie

spotkało, bo uważałam i wciąż uważam, że nie zasłużyłam sobie na takie potraktowanie. 

W sumie nikt nie zasługuje!

Mam OGROMNY ŻAL, 

że mój partner nie miał na tyle odwagi

by przyjść do mnie i powiedzieć otwarcie,  

że już ze mną nie chce być i chociaż podać powód "dlaczego". 

Zamiast SZCZEROŚCI wybrał ZDRADĘ !

Zabezpieczył sobie grunt, by prześlizgnąć się z jednego związku do drugiego 

bez szwanku dla niego samego.  

Karmił mnie kłamstwami,

wypierał się wszystkiego...

do czasu kiedy zabrakło mu już argumentów

a prawda ujrzała światło dzienne.

Co gorsza dowiedziałam się nie tak dawno i to od jego własnej rodziny(!!!), 

że to nie pierwszy jego raz, kiedy w taki sposób „zakańcza” związek partnerski. 😮

Pomyślcie co ja wtedy poczułam dowiadując się o tym!?


Do dziś nie wiem co go popchnęło do takiego wyboru, 

Tak wyboru ! bo zdrada to wybór a nie przypadek!

Myślałam, że nam się układało.

Nie otrzymałam żadnego wyjaśnienia z jego strony.

On jeden zna odpowiedz na moje pytanie.

Myślałam, że żyje z facetem, odpowiedzialnym i dojrzałym.

ech jak bardzo ja się pomyliłam! 😞


Straciłam zdrowie! 

Nigdy bym nie pomyślała, że człowiek może schudnąć 10 kg w ciągu

zaledwie tygodnia. Nie mogłam spać, nie mogłam jeść, nie mogłam pracować, nie mogłam

logicznie myśleć! W konsekwencji schudłam przez stres aż 16 kg.

Miałam potworne ataki paniki, które budziły mnie w nocy. 

Miałam wrażenie, że ktoś mi siedzi na klatce 

piersiowej a serce mi po prostu eksploduje albo stanie!


Żyłam jak we mgle. 

Świat mi się nagle zawalił 🥺

I wiecie co było najgorsze?

To, że on się nie przejął w ogóle moja sytuacja ani zdrowotna ani psychiczną.

 Zostawił mnie samej sobie z całym ciężarem, który mi zgotował!

W zamian spędzał już oficjalnie, bez kamuflowania się czas ze swoją nową partnerka

i planował Święta Bożego Narodzenia u niej!

BOŻE!!!

 Taka sama historia jak było ze mną...

Głowę daję, że przyjeżdżając do mnie na święta w 2013r,

ktoś inny był osamotniony, porzucony, bo on

spędził ze mną święta.

Kłamał już wtedy, i wierzę, że okłamał tę kobietę również teraz.


Żadnego wsparcia ani pomocy z jego strony, żadnych wyjaśnień.

Co gorsza nie otrzymałam również potrzebnej pomocy u tutejszych lekarzy! 

Ktoś o słabszej psychice mógłby to przypłacić życiem!

Miałam wrażenie, że walczę z wiatrakami.

Dzięki Bogu, rodzina i przyjaciele którzy mieszkają za granica

wspierali mnie mocno w tych moich ciężkich chwilach,

 za co chcę im ogromnie podziękować.

Dzięki nim udało mi się przetrwać te ciężkie chwile.

Otrzymałam również ogromną pomoc od osób, które były mi obce 

a które los postawił na mojej drodze. 


Jak się dziś czuje?

Moje serce dziś wypełnia smutek, ogromny zawód i potworny żal.

I zapewnie będzie tam jeszcze tkwić przez jakiś czas.

DŁUGI CZAS!

Muszę odbudować własne zdrowie, bo czuję się jak wrak 

zarówno wewnętrznie jak i zewnętrznie.

Energii starcza mi tylko do pracy, a po pracy jestem bez życia.

Musze odbudowac wiarę w siebie!

Przede mną bardzo trudna i ciężka decyzja życiowa, 

w sumie już podjęta.

Postanowiłam wrócić do domu, do rodziny, do Polski.


Zostawiam Norwegię, 

bo nie mam siły żyć i mieszkać tu samotnie.

Dziś nie trzyma mnie tu już nic więcej. 

Jak wiecie  z moich wcześniejszych już postów, 

klimat skandynawski nie jest łatwy, zwłaszcza dla mnie.

Czuje też, że na dzień dzisiejszy,

 z moim stanem zdrowia i umysłu, będzie mi tu zbyt ciężko samej,

Boje się by nie wpaść w głębsza depresje.


Wiem, że będę tęsknić za tymi przepięknymi widokami,

 będę tęsknić za otwarta przestrzenią, czystym powietrzem i spokojem.

Będę tęsknić zwłaszcza za „przybranymi” wnukami 

z którymi sie zżyłam i które pokocham jak swoje własne wnuki.

Będę tęsknić za osobami, które tu miałam okazje poznać i się zaprzyjaźnić.


Ale…

zabieram ze sobą wspaniałe wspomnienia i niezliczone fotografie.

Spędziłam tu intensywnie, ciekawie i owocnie moje 8,5 roku.

Wiele moich marzeń się spełniło i wierze, że wiele z nich wciąż jest do spełnienia.


Moim mottem w życiu jest powiedzenie:

CO CIĘ NIE ZABIJE TO CIĘ WZMOCNI!

i cholernie mi się to w życiu sprawdza.

Wyjdę z tego mądrzejsza i jeszcze silniejsza 

i wierze, że nie długo znów słońce dla mnie zaświeci.


Nie wiem kiedy znów się do Was odezwę.

 Mam mocne życzenie, by zacząć znów pisać regularnie mój blog

no i tęsknie za fotografowaniem. 

 W najbliższym czasie czeka mnie sporo pracy i zmian w związku z przeprowadzka 

a potem ułożenie sobie życia od NOWA. 

Wiele rzeczy musi poczekać, aż stanę porządnie na nogi.



Kochani życzcie mi powodzenia 

🍀🍀🍀

i proszę trzymajcie mocno kciuki za mój nowy start.




Życze Wam radości i uśmiechu 

oraz duzo zdrówka 

😘