Miłość nie boli. Ból sprawiają ludzie, którzy nie potrafią kochać... Love doesn't hurt. Pain is caused by people who cannot love...

TRANSLATOR

2022-05-21

Poludniowa Norwegia / South of Norway

 




Dzisiaj, opowieści ciąg dalszy...

Jak już pisałam w porzednim poście odwiedziłam ostatnio 
południowa Norwegie.

Najpierw były weekendowe warsztaty fotograficzne (makrofotografia), 
których udzieliłam dla tamtejszego stowarzyszenia fotograficznego BioFoto Sørlandet.
A po warsztatach mieliśmy w planach spędzić na południu jeszcze tydzień, 
by odwiedzić takie znane miejsca jak Stavanger z mieczami, Prekistolen, Trolltunga 
i spróbować sfotografowac tamtejsze wspaniale wodospady.

Punktów fotograficznych mieliśmy sporo.

Pogoda na południu w maju jest przepiękna!!!!
W przeciwieństwie do regionu w którym mieszkam, 
który dopiero co się budził po długiej zimie i próbował się zazielenić.

Na południu zapachniało mi latem.
Tam już było zielono i kolorowo od kwitnących kwiatów i drzew owocowych.
Te piękne tulipany zauważyłam na skwerku w miasteczku Egersund,
przez które przejeżdżaliśmy w drodze do Stavanger.
No i oczywiście musiałam je sfotografować.







Po warsztatach okazało się, że mamy tylko 3 dni wspaniałej pogody,
a od czwartku miało padać.
Wiec musieliśmy "okroić" nasze plany i spróbować odwiedzić 
te najbardziej oczekiwane od wielu lat miejsca.

W poniedziałek wieczorem zanim dojechaliśmy do Stavanger śledziłam 
z uwagą pogodę, bo ta się zaczęła zmieniać i to bardzo  szybko. 
Okazało się bowiem, że tej ładnej pogody będziemy mieć już tylko dwa dni zamiast trzech!


Tak, pogoda  pokrzyżowała nasze plany
i to pokrzyżowała na tyle, by zmusić nas również do wczesniejszego powrotu do domu.

Od środy miało padać.
Padać to delikatnie powiedziane.
Lało potwornie a ten paskudny niż niestety rozciągał się na cała Norwegię
i miał się utrzymywać tak przez 3 kolejne dni.
Także nie było sensu koczować w hotelach przez 3 kolejne dni.
Postanowiliśmy wrócić do domu wczesniej.

💕

Ale... 
zanim wróciliśmy zdążyliśmy odwiedzić kilka ciekawych miejsc:



Poniżej wieczorne odwiedziny wspaniałych "Mieczy w skale" (sverd i fjell)
w miejscowości Stavanger.

Nie łatwo było zrobić ujęcie bez turystów. 
Spędziliśmy tam ponad godzinę czekając aż się turyści rozejda.
Udało nam się uchwycić dosłownie kilka zdjęć bez ludzi.








Po odwiedzieniu "Mieczy w skale", pojechaliśmy dalej do miejscowości
Varhaug gamle kirkegård, to malutki kościółek z cmentarzem na wybrzeżu.
Dość popularny i często fotografowany






Wieczór mijał szybko a my musieliśmy znaleźć jeszcze jakiś nocleg.
Udalo mi się zabukować pokój w małym hotelu w miejscowości Jørpeland
w pobliżu Prekistolen.
Zostaliśmy tam na 2 noce bo...





 
jak sie domyślacie, 
planem na następny ranek bylo wejście na Prekistolen.
Byłam przekonana że po wspinaczce będziemy nieźle zmęczeni 
i że dodatkowy nocleg w tym samym hotelu nie zaszkodzi. 
Zdążymy odetchnąć przed kolejną długa podróżą.


Pogoda była wspaniała, nie za gorąco, ciepło a czasami rześko.
w sam raz na wyprawę w góry.

Powiem Wam, że ta wyprawa ucieszyła mnie najbardziej, 
bo ochotę by odwiedzić to miejsce miałam od wielu, wielu lat.
Zabrało mi ponad 7 lat odkąd przeprowadziłam się do Norwegii.
Tak to czasem bywa, że trzeba dokonywać w życiu wyborów,
na które nie zawsze mamy wpływ czy ochotę.
I po prostu takie nasze wymarzone wyjazdy trzeba odkładać na przyszłość.

W tym roku udało mi się spełnić moje marzenie 💗

Samo wejście na Prekistolen nie jest łatwe.
Dlaczego? Zobaczcie te kamienne schody! 
Wchodzenie po ogromnie wysokich schodach jest trudne, 
a z ciężkim plecakiem na plecach
daje się niezle w kość, a właściwie w kolana i plecy 🙈


ale co tam....
bez "pracy nie ma kołaczy" jak to mówi przysłowie.
Nic za darmo!

Motywacja była OGROMNA  z mojej strony, także dałam radę się tam wdrapać!




Jak widzicie nawet trzeba było się rozebrać z ciepłego swetra bo...
no tak, pocić się przy tych wysokich schodach, to żaden problem 😅



A tu prawie połowa drogi za nami.
Przewodniki mówią że to jakieś 4,5 km w jedną stronę
i zajmuje jakieś 4-5 godzin tam i spowrotem.
Nam zajęło więcej, no bo trzeba było się obfotografować :)







A tu już praaawie u celu!





TADAAAMMMMMM!!!!!
no i weszłam !

MOJE KOLEJNE MARZENIE SPEŁNIONE ✅
😍😍😍😍








Nie będę Wam już opowiadać jak mnie potwornie bolały kolana i nogi przy zejściu.
Plecak nagle ważył dwa razy więcej.
Tak, ta dodatkowa noc w hotelu byla konieczna by odpocząć i naładować się 
przed dalsza podroza.

Spaliśmy twardo jak susły 😂😂😂





💕

W wtorek pierwsza połowa dnia była w miarę pogodna,
 zdążyliśmy odwiedzić slynne 
domki pod skala w miejscowości Helleren i Jøssingfjord.
Prawdopodobnie ludzie mieszkali tam już od 1500 roku.
Same budynki są z 1800 roku.
Więcej informacji na ich temat znajdzienie w Internecie 😉







Późnym popołudniem pogoda się pogorszyła.
Padało więcej i mocniej i według prognoz pogody miało tak padac kolejne 3 dni!


Po drodze w miejscowości Odda
sfotografowaliśmy w deszczu Låtefossen wodospad ze starym mostem.





Droga do domu wciąż była długa a my potrzebowaliśmy jeszcze jednego noclegu.
Wybraliśmy tym razem camping w Tvinde.
Camping dosłownie obok dość ciekawego wodospadu.

Pomyśleliśmy sobie, że podczas krótkich przerw w opadach o ile takie będą,
 będziemy mogli wyskoczyć z campingu i pofocić sobie wodospad Tvinde
który był dosłownie rzutem kamieniem od nas.



A poniżej nocne fotografowanie wodospadu.
Deszcz nas dopadł podczas tego fotografowania,
 także tych suchych momentow na foty nie było wiele





Środę spędziliśmy na drodze powrotnej, 
w deszczu i niezbyt ciekawych warunkach pogodowych.

Po drodze w okolicach Stryn udało nam się sfotografować najnowszy 
eksluzywny statek wycieczkowy National Geographic RESOLUTION
oddany do rejsu w 2021r.

Nadmienię tylko że rejs tym statkiem kosztuje już od $12.000
a najdroższe wyprawy kształtują się w granicach $35.000.

Niezle co????
 



Podsumowujac nasz wyjazd na południe,
z 10 dni planowanego wyjazdu (w tym 2 dni na warsztaty),
wyjazd nasz był skrócony do 5 dni!

Szoda że pogoda nam nie dopisała.
Zastanawiam się ile lat znów zajmie nam by wyprawić się na południe
 by odwiedzić Trolltunga i te wszystkie miejsca które były w naszych planach...

No nic, trzeba wierzyć i marzyć
że to się kiedyś spełni.



Życzę wam pogodnych dni.
U mnie kilka dni bylo ładnie, 
obecnie znowu pochmurnie, mokro  i zimno.


Przyjemnego weekendu Wam życzę





2022-05-15

Warsztaty fotograficzne na południu Norwegii - Sørlandet / Workshop in the south of Norway - Sørlandet

 


Witajcie Kochani,
znowu zniknęłam na dłuższa chwile, wiem
moje mocne postanowienia poprawy nie działają.
Obiecywałam Wam i sobie że postaram się pisać częściej.
No i nie wychodzi mi to, za co przepraszam.

Pogoda u mnie wciąż barowa, wiosna niby przyszła, 
bo się już nam zazieleniły brzózki i w końcu pokazała się zielona trawa, 
ale brakuje ciepła i słońca.
A mnie brakuje wciąż energii i nie wiem jak i czym się tu pozytywnie doładować.

Ale... zeszły weekend spędziłam w Sørlandet, na południu Norwegii.
Pierwszy raz tam byłam i byłam bardzo mile zaskoczona pogodą 
i tamtejszą WIOSNĄ
Dlaczego? Bo ich wiosna to nasze lato !!!

Tak, bylo pięknie słonecznie aczkolwiek w piątek i sobotę porządnie wiało.
Nie wiem czy przyjrzeliście się zdjęciu powyżej?
Zauważcie jak rośnie tam to drzewo obok domu.
Wszystkie drzewa w tej miejscowości rosły krzywo.

Ja myślałam, że u nas wieje porządnie, 
ale tam definitywnie widać jak silny wiatr potrafi zmusić drzewa
do takiego krzywego wzrostu. 

Miejscowość o której mowie to Lista, polecam gorąco.
Przepiękna miejscowość na wybrzeżu, w powiacie Farsund.
Znajduje się tam rownież latarnia morska, zbudowana z ciosanego granitu,
a co ciekawe, jej system oświetleniowy (Fresnela) pochodzi z 1872 roku i wciąż działa.




Zakochałam się w tamtejszych dzikich żółtych tulipanach, 
które mogą pochodzić z południowej i środkowej Europy ( Holandii, Danii…)

W latach 70 zostały przywiezione do Szwecji oraz Sørlandet - południowej czesci Norwegii.
Tulipan ten nazywany jest rośliną balastową. 
Rośliny balastowe przybyły do krajów jako nasiona, cebule, 
czy tez korzenie wraz z balastem na żaglowcach. 
Żaglowce miały ciężkie maszty i musiały mieć wystarczająco ciężki ładunek, 
by to zrekompensować by się nie wywróciły.  
Gdy normalny ładunek towarów nie był wystarczająco ciężki, 
musieli uzupełnić to czymś dodatkowym, by uzyskać odpowiednią masę statku 
np. ziemia, kamieniami czy żwirem.
Balast taki zostawał potem zrzucany w mieście portowym, gdy nie był już potrzebny. 

Gdy w takim balaście znajdowały się nasiona, 
cebule, korzenie roślin, mogły kiełkować i rosnąć w miejscach zrzucenia balastu.
Większość żaglowców przybywała z ciepłych krajów i takie żywe rośliny trafiając do norweskiego zimnego klimatu, rzadko miały szanse przetrwania.

Ale... ten piękny dziki tulipan przetrwał i zdobi tam przepięknie region.
Zobaczcie sami








No i zapachniało mi tu latem :)
Dodam tylko, że moje tulipany w ogrodzie wciąż są zielone!


No dobrze ale tytuł tego posta to przecież 
WARSZTATY FOTOGRAFICZNE :)

W zeszłym roku zostałam zapytana przez BioFoto Sørlandet 
(tamtejszy związek fotografów przyrody),
czy nie mogłabym zrobić w maju 2 dniowych warsztatów fotograficznych dla nich.
No i zgodziłam się, bo pomyślałam sobie, 
że po pierwsze, to fajnie że znów inspiruje kolejne osoby 
i tym razem z południowej części Norwegii.
a po drugie,  pomyślałam, że to będzie wspaniała okazja spędzenia krótkich 
majowych ferii, by odwiedzić te południowe strony.

Ale po kolei.
Najpierw troszkę o warsztatach, a o feriach wspomnę ale juz w kolejnym poście.

Powiem Wam, że trochę się bałam tych warsztatow, dlaczego?
Bo ja wciąż nie ogarniam różnych norweskich dialektow.
Bałam się, że będę miała problem ze zrozumieniem języka tam na południu.
Moim wsparciem był Wiking, który mi towarzyszył i był moim pomocnym asystentem.

Niepotrzebnie były te moje obawy,
bo poradziłam sobie wyśmienicie.
Grupa warsztatowa składała się z 9 osób.
Bardzo fajni, weseli i otwarci ludzie.
Muszę powiedzieć, że spędziłam tam pracowity weekend 
ale w naprawdę miłym towarzystwie.


Foto:Arnfinn Malmedal

Tematem moich warsztatów była makro fotografia Heliosem 
( analogowym obiektywem produkowanym w latach 70-80 przez  ZSRR 
do aparatów marki Zenith)

Sobota, dzień w którym zaczęliśmy warsztaty,
 była niezłym wyzwaniem fotograficznym dla kursantow ponieważ... potwornie wiało!
A wiatr to jeden z czynników strasznie utrudniający fotografie makro.

Przedpołudnie spędziliśmy na poznaniu teorii, 
moich technik fotografowania Heliosem,
trochę wskazówek i dobrych rad oraz pokaz przykładowych zdjęć.

Foto: Anne-Lise Stangenes

Foto: Anne-Lise Stangenes

Foto: Anne-Lise Stangenes

Foto: Anne-Lise Stangenes

Foto: Anne-Lise Stangenes

Foto: Anne-Lise Stangenes



Druga część dnia kursanci spędzili w terenie, w poszukiwaniu ciekawych
tematów fotograficznych używając do fotografii obiektywu Helios.

Każdy z kursantów miał obiektyw Helios do dyspozycji 
( objektyw własny, lub mógł go wypożyczyć ode mnie, 
a jeśli był zainteresowany to po warsztatach mógł go również sobie kupić)

Po warsztatach pojechaliśmy do pobliskiej restauracji 
z pięknym widokiem na plażę, by zjeść dobra obiado-kolację.





Dzień zakończył się uroczym, aczkolwiek potwornie wietrznym zachodem słonca. 




🍀 📷 🍀


Niedziela była bardziej łaskawa jeśli chodzi o pogodę, 
przestało wiać
i mogliśmy pełzać po suchej trawie, już od wczesnych godzin porannych.

Przedpopołudniowe słoneczko ogrzewało zarówno moją dusze jak i  ciało 😍 

Foto: Anne-Lise Stangenes


Spędziliśmy kilka godzin w trawie, zraszając ją spryskiwaczem, 
łapiąc w kadr  kropelki i błyszczący bokeh.


U dołu złapani w kard, 
zapaleni uczestnicy warsztatów w AKCJI!




Musze powiedzieć, że z uśmiechem na twarzy oglądam te zdjęcia.
Ogromnie się cieszę, że kursanci wrócili do domu zadowoleni,
zapaleni do poszukiwania nowych tematów i wyzwań.
Z przyjemnością będę śledzić ich postępy w makrofotografii Heliosowej.

Cieszę się, że mogłam zainspirować moim stylem fotografowania
kolejnych fotografów a tym samym poznać 
ciekawe i interesujące osoby z tą samą pasją,
Pasją którą nas połączyła a mianowicie - fotografią.



Poniżej dzielę się rezultatami kursantów 
z odbytych warsztatów w Sørlandet w Lista.


Foto: Tone Haggelund


Foto: Magne Storøy


Foto: Elisabeth Syvertsen


Foto: Tore Moy

Foto: Siv Bente Ulvestad

Foto:Trond Arne Hageland


 Jeszcze raz chciałabym podziękować 
BioFoto Sørlandet za zaproszenie, 
dla mnie była do prawdziwa przyjemność
zaprezentować swoje prace 
oraz 
podzielić się moją wiedzą i doświadczeniem.
Bardzo miło było mi Was wszystkich poznac!!!

Życzę dalszych sukcesów w fotografii Heliosem,
czekam niecierpliwie na wasze prace :)


oraz 
chciałabym życzyć 
wszystkim 
WSPANIAŁYCH WAKACJI
pełnych radości, słońca i beztroski.


SERDECZNOSCI 💕

 


 


















2022-03-15

No i już po występach / After my lecture in Ski/Oslo

 






Norweski Przyrodniczy Foto Festiwal
dobiegł końca.
To mój czwarty raz na tym festiwalu, ale pierwszy raz na scenie.
Muszę przyznać, 
że w tym roku przedstawiono bardzo ciekawy program, 
Zaprezentowano wspaniałe zdjęcia, 
opowiedziano niesamowite historie,
Otrzymaliśmy mnóstwo humoru i pozytywnej energii.
Energii potrzebnej nam w tych nieciekawych czasach.

Co do mojego występu, muszę się pochwalić, 
że bardzo dobrze mnie odebrano.
Podobały się moje zdjęcia, 
gratulowano mi za każdym razem gdy mnie ktoś po programie spotkał.
Nie muszę chyba nadmieniać, 
że dla hobby fotografa to wspaniała sprawa.
Nie powiem… dodało mi to trochę skrzydeł.

Niestety nie mam zdjęć z występów, co mnie ogromnie smuci.
Bo taka pamiątka to byłaby bardzo cenna rzecz dla mnie!
Wiking nie chciał się narażać organizatorom i zrobił mi kilka słabych strzałów z telefonu.

Poniżej jedyne zdjęcie z moich występów 
zrobione przez jednego z fotografów festiwalu.

Foto: Per Flakstad
Foto: Per Flakstad


Szkoda że projektor na festiwalu nie był dobrze skalibrowany.
Właściwie to krzyczał przesyconymi kolorami 
Wszystkie zdjęcia zostały ”paskudnie przemalowane”
Żeby zobrazować oczym mówię...

poniżej przedstawiam oryginalne moje zdjęcie, 
które możecie porównać do efektu na ekranie czyli to zdjęcie powyżej!!!
(🙈🙈🙈🙈 koszmar)



No ale… 
dobrze że się publiczności nawet te przekolorowanej zdjęcia podobały.

Przede mną leniwy tydzień.
Mam trochę wolnego od pracy z czego sie bardzo cieszę.
Wykorzystam go dla siebie 🥰

Życzę Wam radosnych dni,
Ja czekam z niecierpliwością na wiosnę, ciepełko 
no i słońce oczywiście.




















2022-02-27

Wolność! Tak ważna w życiu! Freedom! such important in our lives!


Witajcie Kochani,

Ostatnie wydarzenia w Europie przyprawiaja mnie o gęsia skórkę.
Wściekłość, smutek i niemoc targają mną ostatnio.
Nie znajduje słów by opisać moje oburzenie, 
Czuje wielki zawód, bo nie tego sie spodziewałam po przywódcach innych krajów!

Historia znów sie powtarza!
Szary obywatel przelewa krew, a rządzący 
mimo iż mogli by coś na to zaradzić, nie robią za wiele…

No tak, zbyt wiele kasy do stracenia by wychylić swój nos.

SOLIDARNOŚĆ 
Co właściwie dziś to oznacza?
W praktyce! bo o teori wie każdy. 



Dziś jest piękny dzień, 
byłam na bardzo długim spacerze
by naładować trochę moje akumulatory.
Słońca u nas jak na lekarstwo, toteż pobiegłam na moja ulubiona plaże.
By zresetować sie, nabrać dystansu, uspokoić umysł.
Wiatr hulał ale był przyjemny i ciepły.

I wiecie co?
Spacerując dziś 
z bólem w sercu myślałam o tych rodzinach, dzieciach 
ludziach, którzy nie mogą iść na spacer.
Osobach które musza przezywać trwogę o dziś, jutro, pojutrze.
Nie ma nic gorszego na świecie jak
strach o życie własne czy życie najbliższych.

Przez chciwość i pychę, żądze pieniądza
uzurpatorzy niszczą ten świat.

Dziś nikt nie zarabia na pokoju,
Zarabia sie na wojnach 😰




Sercem i duchem jestem z Ukrainą.
Niech pokój zawita dla Was jak najszybciej.





 

2022-01-16

Sztormy - I jak tu spać

 


Witam Was w Nowym Roku.
Mam nadzieje, że święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok spędziliście 
przyjemnie w gronie najbliższych, ze zdrowie i humory dopisują.

Jak widzicie na zdjęciach, mieliśmy kilka dni białej zimy, 
było mroźno i jak ja to mówię ZDROWO.






Ale niestety od jakiegoś tygodnia szaleją u nas sztormy.
Spadło bardzo dużo deszczu, przyszła plusowa temperatura
 no i na dodatek wiało paskudnie.

Bardzo dużo dróg było zamkniętych nieprzejezdnych
Zreszta zobaczycie sami dlaczego, zamieszczam kilka zdjęć z lokalnej gazety.




Tak, woda to paskudny żywioł, ponieważ ziemia jest wciąż zamarznięta 
i cały stopiony śnieg nie ma gdzie wsiąkać, 
znajduje ona sobie korytarze np.pod powierzchnia dróg, 
często korzystając z rur drenującym teren.
Ale nadmiar tej wody nie jest w stanie zmieścić sie w tych rurach,
wiec woda drąży sobie własne korytarze, tym samym niszczą drogi. 
Asfalt sam sie zapada po podmyciu terenu.






Silny wiatr to kolejny żywioł tak częsty tu w Norwegii.
Jestem kobieta ze Śląska, wiec sztormy nie były mi znane.
Czasem jakiś halny z Tatr zawieruszył się w nasze strony i wiało dość solidnie,
ale to nic w porównaniu z tymi MOCAMI, 
z którymi sie tu spotykam w Norwegii.
Nawet w mieszkając w Szwecji blisko morza nie pamiętam, by tak strasznie tam wiało.
Linie energetyczne pozrywane, brak prądu, 
poprzewracane drzewa zagradzajace drogi lub spadające na budynki mieszkalne…






podtopienia domów, z powodu wielkiej ilości wody, a na dostatek obsuwy ziemi, skał!

Scenariusz jak z filmów katastroficznych? 
To nasza rzeczywistość.

W tamtym roku, na początku grudnia, wydarzyła sie straszna katastrofa w Norwegii w miejscowości Gjerdrun, ziemia zapadła sie pod domami.
Kilka osoba zginęło a wiele rodzin została pozbawiona dachu nad głowa.



Foto: Hans Kristian Barbøl


Dlaczego o tym wszystkim dziś pisze?
Bo zaczynam sie bać zmiany klimatu. 
To co teraz wyprawia sie z pogoda staje sie niebezpieczne.
Co najgorsze pogoda zaczyna być nieprzewidywalna.
I jak nam tu tak wieje porządnie przez kilka dni, 
zaczynam mieć ogromnego strach, czuje sie bardzo nerwowa i zestresowana.

Wczoraj mieliśmy krótka przerwę, 
wiatr a właściwie jego wycie, ucichło na pare godzin.
Po czym w nocy znów hulał i świszczał, że spać nie można było.
Dziś prognozy pogody ostrzegają ludzi w moim regionie o pozostanie w domach,
ponieważ wiatr ma dziś sięgać w porywach do mocy orkanu.
Dodam tylko, ze takiego silnego wiatru jeszcze tu nie doświadczyłam,
 i na sama myśl o tym, skóra mi cierpnie ze strachu!

Wiking mi mówi, ze jak będzie bardzo źle, to będziemy spać w piwnicy, 
bo podpiwniczenie jest betonowe.
Eeeeeh 😰 i to miało mnie uspokoić??????


Chciałabym sie Was zapytać i poradzić, jak sobie radzicie, 
oczywiście pytam osoby które znają sztormy,
 lub mieszkają w takich miejscowościach, gdzie silne wiatry są dość często.
Jak sobie radzicie w tych dniach? 
Ja mam wrażenie ze oszaleje, chodzę bardzo rozdrażniona,
bardzo spięta i na niczym nie moge sie skupić…

W ciągu dnia muszę używać słuchawek z muzyką, 
by nie słyszeć tego wycia wiatru, dlaczego?
Nie wiem, ale po 2 dniach słuchania tego dźwięku zaczyna bolec mnie potwornie głowa.
Gorzej jest ze spaniem,
 bo w słuchawkach nie potrafię zasnąć, 
a i zatyczek do uszów tez nie mogę używać dłużej niż godzinę,
bo te powodują u mnie bóle uszu a potem ból głowy.
Takze noce wtedy mam nieprzespane 😢

Dziś czeka mnie niespokojny dzień i potworna noc, 
a co gorsze, jutro trzeba sie będzie zwlec z łóżka i w tej wichurze dojechać do pracy.
Doradźcie mi Kochani, jak przeżyć te paskudne sztormowe dni i noce…



No ale żeby nie było dziś zbyt pesymistycznie, 
tym  oto optymistycznym zdjęciem 
moich wspaniałych makow, żegnam sie z Wami i życzę,
miłego słonecznego i spokojnego dnia.


SERDECZNOSCI!