Miłość nie boli. Ból sprawiają ludzie, którzy nie potrafią kochać... Love doesn't hurt. Pain is caused by people who cannot love...

TRANSLATOR

2021-04-06

Nowe hobby

 











Witajcie,
Znów zaniedbałam mój blog.
Tak się złożyło ze od nowego roku jestem bez pracy.
I uwierzcie mi, walczę by nie zgłupieć w domu.
Kolejny stres, kolejne kłopoty.
Szukanie pracy wysysa ze mnie wszelka energię,
Próbuje się czyś zająć by nie leżeć całymi dniami w łóżku!

Pogoda paskudna, od ponad miesiąca ciagle wiatry, wichury, sztormy które 
nawiedzają nasze okolice.
Pada deszcz, sypie gradem i śniegiem.
Tak spadł snów śnieg i to dość sporo, bo ponad 8 cm.

Nie mam na nic ochoty, a po ostatnich wydarzeniach w pracy
straciłam wiarę w siebie, wiarę w to ze kiedyś znajdę stała, stabilna prace.
To jakiś koszmar! 
Umowy na czas określony, lub praca na zastępstwo.
Obietnice bez pokryć!

Czuje się wykorzystana, oszukana...
Nawet nie chce o tym pisać.

Czas zabijam cyfrowym rysowaniem.
Mniej brudu, mniej sprzątania ( na które teraz szczególnie nie mam sił )
Wystarczy iPad i rysik i wygodna sofa.

W Norwegii znów zaostrzono przepisy dotyczące podróżowania,
To już drugi rok jak siedzimy w domu, a na „wybieg” wybieramy okoliczne górki,
o ile pogoda na takie wypady pozwala.
Szczepienia idą BARDZO wolno!

Nie pracuje i mogłabym pojechać do Polski, by odwiedzić rodzine
ale przepisy, kwarantanna i całe to zamieszanie wokół wirusa
zniechęca mnie na dobre.

Moje prelekcje odwołane, zamówiono u mnie kilka prelekcji on-line
Problem z tymi, ze czasem mi za nie zapłacą a czasem nie.
A jak zapłacą to tez niewiele.

Ekonomicznie, COVID-19 daje mi niezle w dupe!
Mam tylko cicha nadzieje, ze nie zglupieje do czasu kiedy znajdę kolejna prace. 





Życzę Wam radości, zdrowia i energii
Miłego Dnia






2021-04-05

Wielkanoc / Easter time / Påske / Påsk

 


Moi Drodzy,
Z okazji świat Wielkanocnych,
chciałabym Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia, 
Miłości, która jest ważna od wszelkich dóbr,
Zdrowia, które pozwala przetrwać najgorsze,
Pracy, która pomaga żyć i spełniać marzenia,
Uśmiechów bliskich i nieznajomych, 
które dodają skrzydeł,
Ciepła, życzliwości i zrozumienia.

2021-01-28

Tik Tak-Tikk Takk

Czas leci jak szalony.
Znowu mam braki na blogu!

Juz sie zaczynam zastanawiac, czy to nie starosc mnie przypadkiem dopadla,
i ze moze nie nadazam za tym pedzacym zyciem.
Albo takie czasy, gdzie tempa nabralo doslownie wszystko.

Nie wiem.
Martwie sie.

Od nowego roku jestem znow bez pracy! Nie musze chyba nikomu mowic
ile stresu i niepewnosci wnosi to do mojego zycia.
Zima to tez taki okres gdzie z czlowieka ucieka energia jak z peknietego balonika.
I jakos nie mam recepty na to, jak te energie spowrotem odzyskac.

Pod koniec roku bylam bardzo zmeczona.
Przyplatalo mi sie znow zapalenie oka,
dodatkowo nabawilam sie zapalenia w lokciu (lokiec tenisisty),
z ktorym walcze juz ponad 3 miesiace.
Dopadly mnie rowniez inne drobne dolegliwosci utrudniajace normalne funkcjonowanie.
Jak zwykle wszystko sie skumulowalo w jednym czasie.
Lokiec dokucza tak bardzo ze nawet fotografowanie lezy odlogiem.
Sporadycznie wyciagam aparat, a gdy juz pobiegam z nim troche,
odchorowuje lokiec tak bolesnie, ze nawet kubka kawe nie moge uniesc!

Dzis czuje sie zdziebko lepiej.
Odespalam nieprzespane wczesniej noce,
odpoczelam fizycznie i mentalnie od spraw zawodowych.
Mam teraz duzo wolnego czasu, za to energii doslownie na kilka godzin.
Tego posta dzis tez pisze walczac ze slowami.

Zmuszam sie, by wychodzic z domu na dlugie spacery,
by przejsc minimum 10.000 krokow dziennie.
Nie mam apetytu, ale to mnie nie martwi,
bo chetnie zrzucila bym nadmiar kilogramow.
Za to martwi mnie to, ze moglabym spac calymi dniami.

SAD (Seasonal affective disorder) daje mi w kosc!


No dobrze, dosc juz narzekania.

Jedno mnie cieszy i to bardzo,
mianowicie to, ze mieszkam w naprawde ladnym miejscu.
Ze nie slysze ruchu ulicznego, wyjacych syren, samochodow, krzykow i innego halasu.
Mieszkanie na wsi, w srodku natury ma swoje "lecznicze wlasciwosci".
I chyba nie wyobrazam juz sobie zycia w miescie...

No i zobaczcie jakie piekne widoki zza okna (zdjecie u gory).


Zima do nas zawitala. I musze nawet przyznac ze pogoda od pazdziernika do teraz jest
DOBRA. Mielismy tylko 2 mocniejsze sztormy,
a Boze Narodzenie obeszlo sie bez wiatrow, huraganow.
To moje pierwsze Boze Narodzenie od 6 lat, kiedy w okresie swiateczym nie bylo sztormu!
I musze przyznac ze sztormow jak do teraz nie ma.
I niech tak pozostanie.

Powiedzialabym nawet ze jak na Norwegie w moim regionie,
pogoda jest niesamowicie dobra.
Nie padalo az tyle, nie wialo i nie wieje, mowie tu o wietrze ok 5-6m/sek. i silniejszym.

Uwielbiam spacerowac po plazy Farstastranda.
Juz pisalam wczesniej ze szum morza uspakaja we mnie wszystko.
Moge tam godzinami spacerowac, albo nawet siedziec i tylko sie gapic na fale. 


I taka ironia zycia, kiedy w dzien chodze jak zombie i tylko bym spala,
przychodza noce kiedy nie moge zmruzyc oka!
Mecze sie wtedy okropnie, a nastepny dzien staje sie jeszcze trudniejszy do przezycia.

Ale....sa noce kiedy szwedam sie po domu w pizamie,
i zauwazam na niebie takie oto cuda.
Ostatnimi czasy, nawet juz nie wyciagam aparatu,
nie biegam zestresowana by go na czas wyjac, ustawic statyw i za wszelka cene 
zrobic dobre zdjecie.
Zamiast tego, przysuwam krzeslo do okna,
zarzucam na siebie cieply welniany koc 
i w ciszy chlone cala soba te zielona pozaziemska energie.


Moje Magiczne OKNO.



Slonce!!!!
Czekam na dzien, w ktorym slonce bedzie wyzej na niebie.
Na tyle wysoko, by promienie dosiegly nasz dom.
Jak juz wczesniej pisalam, do marca okala nas cien gory, a slonce czesto swieci,
ale dla tych ktorzy mieszkaja po jej drugiej stronie.

Najlatwiej doswietlic sie i zlapac troche witaminy D
jest pojechanie na Droge Atlantycka.


Mroz i slonce,
parujaca woda... uwielbiam takie klimaty.




A gdy nie ma sil na nawet ten niedaleki wyjazd, 
zawsze mozna posiedziec w oknie i przygladac sie
przylatujacym ptakom do naszego karmika.
A jak sie ma duzo szczescia to i nasz Rudy Kitek moze sie pokazac.
Ostatnio chyba byl bardzo glodny bo sie mna wcale nie przejmowal.
Moglam podejsc doslownie na 2-3 metry i go sfotografowac.
Problem najwiekszy byl w tym,
 ze lubial wisiec do gory nogami i podjadac slonecznik.
A ja czekalam na jakas ladna pozycje siedzaca :)





To Tyle moi drodzy.
Trzymajcie sie cieplutko.
Nie dajcie sie wirusowi, przygnebieniu czy depresji.


Majka zawsze mi powtarzala:
" i nawet najwieksza zmija, przemija"


SERDECZNOSCI
💕








  









 

2020-12-31

Do Siego Roku / Happy New Year / Gott Nytt År / Godt Nytt År




Nadchodzący Nowy Rok to nie tylko okres radości, 
ale również zadumy nad tym co minęło i nad tym, co nas czeka. 
Tak wiec dużo optymizmu i wiary w pogodne jutro.
Zbliżający się Nowy Rok niesie wszystkim nadzieję na uspokojenie, 
życzliwość i spełnienie marzeń. 
W te piękne i jedyne w roku chwile, 
chcę złożyć najlepsze życzenia 
pogodnych, przede wszystkim zdrowych 
i samych radosnych dni.


 💕SERDECZNOSCI💕
w Nowym 2021 Roku
💋

 

2020-12-25

Wesołych Świąt Bozego Narodzenia

 

Kuligiem chciałam do Ciebie jechać,

lecz kare konie nie chciały czekać.

Porwały sanie, mkną pod gwiazdami

a ja zostałam sama z życzeniami.

Ale gdy tylko okno otworzysz,

w świeżym płateczku życzenia złożę,

w gwiazdce co spada tutaj z obłoków

będę Ci życzyć Do Siego Roku



Zdrowych i Radosnych Świat 

Bożego Narodzenia

oraz powrotu do 

normalności w nowym roku

Życzę Wam z całego serca 


2020-10-31

Dobranoc / Good Night


Wpadlam na ktociutko.
Podzielic sie pieknym widokiem z wejscia na Malmefjorden,
to miejsce rodzinne w ktorym wychowal sie i wyrosl Wiking.



Gwiezdzista noc z Droga Mleczna nad naszym domem.
Czekamy na zorze polarna.
Cos tam w oddali migocze, wciaz niesmialo.
Czy nam dzis zatanczy nasza Dama?
Zobaczymy



Dobranoc, kolorowych snow zycze Wam


 

2020-10-29

Mrozne ranki /Frosty mornings / Morgenfrost /


No i zawitaly do nas przymrozki.
Zrobilo sie zimno.
Bardzo slisko na drogach.
Co raz ciezej wstaje mi sie do pracy z powodu tych porannych ciemnosci za oknem.


W ogrodzie jeszcze ostatnie kwiaty walcza o troche slonca.
Na dniach bede musiala je sciac, 
sprobowac ocalic przed mrozem wstawiajac do wazonu,
z nadzieja ze beda cieszyc oko przez jeszcze kilka dodatkowych dni.







Jak co roku, dopada mnie jesienna melancholia.
Powoli trace sily i energie. 
Jesien to dla mnie dosc trudny czas,
a norweska zima - jeszcze trudniejszy.

W tym roku nasze plany 
jesiennego wyjazdu na Islandie zostaly odwolane przez organizatora.
Jak sie domyslacie powodem jest covid.
Wirus ktory zapewnie nie jednemu, pokrzyzowal w tym roku plany.
W tym roku postanowilismy nie przyjmowac gosci w Villa Gautvika
ze wzgledow bezpieczenstwa zarowno naszego jak i gosci.
Czy bedziemy przyjmowac gosci w nastepnym roku?
Tego jeszcze nie wiemy.
Wszystko zalezy jak sie potoczy sprawa z wirusem.
Ostatnie statystyki wskazuja na wzrost zakazen wirusem.

Staramy sie unikac zatloczonych, miejscowosci
dla nas pobyt na lonie natury to cos co lubimy i praktykujemy.
Tlokow na norweskich szlakach nie ma (nie w naszych rejonach)
wiec i ryzyko zakazenia minimalne.


My i nasze rodziny trzymamy sie zdrowo,
czego Wam i Waszym rodzinom rowniez zyczymy.


Serdecznosci 💛

 

2020-10-27

Wyprawa na szczyt Tarløysa 1086 m n.p.m. / Hiking - Tarløysa 1086 moh


Piatek (2 pazdziernik 2020) godzina 16:15.

Rozmowa podczas obiadu:
- Masz jakies plany na jutro?, pytam Wikinga.
- Nie, ale widze ze cos ci chodzi po glowie? Jakas propozycja?
- Wiesz? moja znajoma z pracy byla na Tarløysa, 
nie mam pojecia gdzie to, ale jak mi pokazala zdjecia ze szczytow 
to pomyslalam, ze chce te widoki zobaczyc na wlasne oczy.
- Znam miejsce, ale nigdy tam nie bylem. Swietna propozycja.
Ogarne temat po objedzie, lacznie z pogoda, promami itd.
- Super, to mamy plan na jutro :)

Jak widzicie, czasem nasze decyzje o wyjezdzie zapadaja spontanicznie przy obiedzie, 
innym razem wymagaja dluzszego planowania.
Z wyprawa na Tarløysa planowanie zajelo nam kilka minut.
I powiem wam, ze takie spontaniczne wyjazdy z reguly wypadaja dobrze.


Wyjazd byl wczesnym rankiem, 
by zdazyc na prom i miec sporo czasu na wejscie na gore, 
zrobienie zdjec, no i zejsc zanim sie sciemni.

Jako ze ja do  najszybszych traperow nie naleze, 
i wspinaczka gorska to dla mnie sport ekstremalny,
wymagajacy niezlego wysilku, 
zawsze musimy doliczyc dodatkowa godzine a nawet dwie.
Nie lubie wypluwac pluc, dla mnie takie wejscie na gore ma byc 
 ( o ile to mozliwe!) przyjemnoscia a nie mordega.


Dzien wczesniej, przed wyjazdem czytalismy wiadomosci
o nadejsciu do Norwegii smogu, najprawdopodobniej drobnego pylu z Sahary.
Mialo to zmniejszyc widocznosc.

Na zdjeciu u dolu widac lekkie zamglenie krajobrazu.
Nie mielismy jednak pojecia, ze ta widocznosc ze szczytow bedzie jeszcze gorsza.
 




Wejscie i zejscie zajelo nam kilka dobrych godzin.
O ile dobrze pamietam to pod gore zajelo nam ponad 2,5 godziny ( z fotografowaniem),
natomiast zejscie bylo nieco szybsze.

Fajnie sie wchodzilo idac sciezkami pomiedzy rzadkimi drzewostanami.
Koszmar dla mnie sie zaczal, jak trzeba bylo wchodzic po nierownych ostrych glazach.
To spowolnilo znacznie nasza wspinaczke- myslalam ze pluca wypluje!

Dobrze ze mam dobre buty, wysokie za kostki,  
bo po przyjezdzie do domu, zobaczylam ile odrapan i otarc poniosly!
a widzialam osoby wchodzace pod gore w sportowym obuwiu, 
gdzie kostki stop byly odkryte.

Ponizej zdjecie z widoku z gory!
Niezly smog co?!
Patrzac na ten smog pomyslalam sobie o Chinach, 
gdzie takie powietrze to codziennosc.



Wiking probuje swoich sil w filmowaniu naszych wyjazdow.
No i nie powiem czasem zdjecia nie oddaja tej atmosfery naszych wypraw.
Zreszta zajrzyjcie TU 

W drugiej minucie filmu (2:42) widac moje podejscie po tych nierownych kamieniach, w moim naturalnym tempie.
Ale od trzeciej minuty Wiking postanowil przykrecic film, 
i wyglada jakbym z lekkoscia pod te gore wchodzila.
Nie dajcie sie zwiesc. Tak latwo mi nie bylo.
Film przykrecil byscie sie nie zanudzili ogladajac moje  zmagania 😂


Staramy sie troche ruszac, chodzic po gorach, 
bo nie dlugo przyjda zimne, mrozne i deszczowe dni. 
Takie wspinaczki po gorach beda wkrotce niedostepne z powodow sniegu.
Wiele szlakow bedzie zamknietych.

Nie lubie zimy!
Ta moja norweska do przyjemnych nie nalezy.


z pozdrowieniami,
i do nastepnego razu








2020-10-25

Jesien / Autumn / Høst /Höst


Witajcie po ZNOWU dlugiej przerwie.
Obiecywalam sobie wiele razy,  ze bede pisac czesciej mojego bloga, 
ale jakos tak sie sklada, ze czas pedzi jak szalony 
i nie nadazam z tym pisaniem.

Duzych zmian u mnie nie ma.
Jesien przyszla do nas.
I musze powiedziec, ze w tym roku jest pieknie kolorowa.
Wszystko dzieki temu, ze wciaz nie zawitaly do nas porzadne sztormy.
Zdarzaly sie silniejsze wiatry, 
ale byly na tyle lagodne dla drzew i lisci ze ich nie pozrywalo.

Powyzsze zdjecie to widok naszej okolicy.
Niestety nie widok z okna, bo drzewa nam urosly sporo i zaslaniaja 
nam teraz ten przepiekny widok. Zdjecie zrobilam z drona.

Z poddasza jeszcze wciaz mamy ladny widok, 
natomiast z parteru domu juz nie.
Drzew nie mozemy przyciac, czy tez sciac bo to drzewa sasiada.
A sasiad do wspolpracy nie jest skory.
Drzew przyciac czy sciac nie chce!
Nie wiemy jak ten problem ugryzc.

💢

Kilka tygodni temu wybralismy sie do Dørålen, 
przepiekny Park Narodowy
z cudnie kolorowymi brzozkami.
Zapewnie juz widzieliscie moje zdjecia z tego miejsca.
Lubimy tam wracac, by nacieszyc oczy kolorowa jesienia.

Weekend postanowilismy spedzic w namiocie.
Przenocowac  tam  
by wczesnym rankiem moc sfotografowac wschod slonca.

Ponizej okolice w drodze do Dørålen.




Gospodarstwa wtapiajace sie 
w ten malowniczy jesienny krajobraz.




No i wreszcie Park Narodowy.
Duzym plusem tego miejsca jest przeogromna przestrzen. 
Rzadko spotkasz jakiegos turyste, fotografa 
i to jest najlepsze.
A juz w czasach covida to ogromny plus.
Nie musisz sie martwic ze byc moze spotkasz jakiegos nosiciela wirusa.




Pogode mielismy cudna,
szczerze mowiac sledzilismy uwaznie pogode w tym miejscu 
zwlaszcza w weekendy, bo tylko wtedy jestesmy wolni od pracy i mozemy
spedzic czas na wyjazdy.




Taki widok mielismy z namiotu.
Przepiekne slonce ale dosc chlodny wiatr.



Najmniejsza brzoza swiata.


Zachod slonca, i ta cudowna cisza!
Z dala od zgielku ruchu ulicznego, 
tylko my i natura.



Wieczor spedzilismy ogrzewajac sie przy ognisku.



Kiedy kladlismy sie spac byla piekna gwiazdzista i bezwietrzna noc.
Kto by pomyslal, ze zaledwie 2 godziny pozniej przyjda porywiste 
i mrozne wiatry.

Oj zmarzlam w tym namiocie tej nocy, zmarzlam!
O 6.00 nad ranem wysciubilam nos z namiotu,
by sprawdzic czy cos bedzie z tego wschodu slonca.
Niestety wialo wciaz niemilosiernie i na domiar tego bylo brzydko i pochmurnie.
Oboje z Wikingiem stwierdzilismy, 
ze jesli juz nie spimy, to zwijamy namiot i wracamy do domu.
Wracamy do domu, zanim nas dorwie jakis deszcz czy gorsza wichura.
 


I pomimo tej niepogody na dzien nastepny,
mielismy wspanialy i sloneczny dzien wczesniej, 
wrocilismy zadowoleni z mnostwem kolorowych zdjec jesieni.


To tyle w skrocie z tej wyprawy.

Kolejny post wkrotce :)

Milego weekndu