Miłość nie boli. Ból sprawiają ludzie, którzy nie potrafią kochać... Love doesn't hurt. Pain is caused by people who cannot love...

TRANSLATOR

2025-06-02

Dzień Dziecka w ogrodach Kapias


Dzień dobry Kochani,
dzisiejsza fotorelacja będzie z przepięknie kolorowego miejsca
znajdującego się zaledwie 1,5 godziny drogi pociągiem 
od mojego miejsca zamieszkania.
Mowa o dech zapierających Ogrodach KAPIAS

Zrobiłam sobie i mamie Dzień Dziecka,
a przy okazji kuzynka z synem się również z nami zabrali.


Tak!, ogród ten zrobił na mnie przeogromne wrażenie.
Śmiem nawet powiedzieć, że bardziej mi się spodobał niż
ogród botaniczny we Wrocławiu.

Kreatywność właścicieli - master level dla mnie!




Historia Ogrodów Kapias ma swój początek w roku 1979, 
kiedy to właściciel Bronisław Kapias wraz ze swoją żoną Elżbietą Kapias i dziećmi, 
Katarzyną i Jakubem, postanowił podzielić się swoją pasją do roślin ozdobnych. 
Pierwszy, Stary Ogród Kapias powstał w Goczałkowicach-Zdroju przy ul. Św. Anny. 
Na niewielkim skrawku ziemi zaczęli sadzić rośliny, 
stopniowo wprowadzali architekturę ogrodową, 
tworząc coraz to nowsze zielone zakątki. 
Ogród rósł a gości przybywało. 


Przyszedł czas, kiedy podczas dni otwartych w Starych Ogrodach Kapias 
chętni do odwiedzenia tego zielonego zakątka na mapie Goczałkowic-Zdroju 
nie byli w stanie się w nim pomieścić.









W 2008 roku zapadła więc decyzja o stworzeniu Nowych Ogrodów Kapias, 
i już w kolejnym roku na powierzchni 4 ha rozpoczęli budowę 
Nowych Ogrodów Kapias w Goczałkowicach-Zdroju przy ul. Zimowej 24. 




Dziś jest to olbrzymi kompleks, w skład którego wchodzą Ogrody Kapias, 
Centrum Ogrodnicze Kapias, 
w którym można nabyć wszystkie rośliny prezentowane w Ogrodach Kapias, 
oraz Restauracja Kapias, w której można zjeść pyszne dania przygotowywane na miejscu.
W ramach Restauracji Kapias funkcjonuje również Kawiarnia Kapias, 
gdzie można zjeść lody rzemieślnicze
oraz wypiekane w Cukierni Kapias ich własne ciasta i torty.



Lody były przepyszne,
a na obiad się nie dostaliśmy, bo takie oblężenie tam było w niedziele.
To tylko przykład tego, że jedzenie musi być naprawdę przepyszne.
Muszę się tam wybrać kiedyś ale w środku tygodnia,
może będzie szansa, by posmakować ich specjałów.


U dołu, ogród Japoński z krwisto-czerwonymi klonami.






Ryby też były 😜




W Ogrodach Kapias znajdują się liczne ławeczki, 
altanki, zaciszne miejsca i zacienione kąciki 
idealne na takie upalne dni jak wczoraj!
Z przyjemnością się chowaliśmy w te zacienione alejki.





Ogród ten jest przystosowany do swobodnego poruszania się 
osób niepełnosprawnych 
oraz rodziców z wózkami dziecięcymi.

Znajduje się tam ponad 6000 gatunków i odmian roślin
a także płazy i gady.
Chętnie zlatują się tam ptaki, które można było słyszeć wszędzie.





Przepięknie zadbany i wypielęgnowany ogród
miejsce w sam raz, by odpocząć od zgiełku ulicznego.




Bardzo mi się podobały wszystkie ozdoby
i detale zdobiące różne części ogrodu.






Kaktusarnia





Byłam tam zaledwie kilka minut, by sfotografować trochę kaktusów,
a wyszłam mokra jakbym była po saunie 😂
pogoda nam dopisała niesamowicie! 


No to spacerujemy dalej, kolejnymi alejkami,
a uwierzcie mi, tam naprawdę jest gdzie pospacerować!





A gdyby ktoś miał ochotę się zgubić, 
to jest nawet labirynt.


Domek Hobbita 😊




Kwiaty, krzewy, trawy...
a wszystko to w przepięknych kolorkach.












Jak widzicie, przywiozłam znowu ogrom zdjęć,
każdy zakątek miał swój urok
i był niepowtarzalny
a ja nie mogłam sobie odpuścić 
📸📸📸










A na sam koniec zwiedzania
wstąpiłyśmy do sklepu i centrum ogrodniczego.




Mają tam bardzo fajne kolorowe ozdoby do ogrodu i domu.
Przepiękne zdrowe i duże sadzonki, drzewka, krzewy i kwiaty,
donice, ziemia i wszystko, dosłownie wszystko co potrzebujesz do przyozdobienia swojego 
małego bądź dużego edenu.
i co ciekawe w bardzo dobrych cenach uważam!



Kupiłyśmy z mamą 2 kwiatki do ogrodu,
nie za duże, bo trzeba było to w rękach dowieźć aż dwoma pociągami i autobusem.
Pogoda była bardzo upalna, w ten dzień było prawie 27 stopni
wiec nie ryzykowałyśmy zakupu większej ilości 😉

Jeśli uwielbiacie ogrody
to ten jak na razie jest mój nr 1 na polskiej liście!!!
Gorąco polecam
a jako ciekawostkę dodam, że wstęp jest 
CAŁKOWICIE ZA DARMO.

Kochani to już wszystko ode mnie,
wiem... dużo zdjęć dziś wpadło,
ale chciałam Wam pokazać jaki przepiękny jest to zakątek.

Wielkie gratulacje dla właścicieli,
bo odwalili naprawdę kawał dobrej i ciężkiej roboty.
Dzięki rodzinie Kapias
mamy możliwość podziwiać ten przepiękny ogród.


Spokojnej nocy życzę
😘



2025-05-10

Świat nie z tej ziemi! A jednak... z naszej planety. Hydropolis - Wrocław

 



Dzień Doberek!!!

Dziś dzielę się kolejnym miejscem z Wrocławia, 
które absolutnie mnie oczarowało. 
Mowa o Hydropolis – centrum wiedzy o wodzie, 
które mieści się w odrestaurowanym XIX-wiecznym zbiorniku wody. 
Brzmi niepozornie? Też tak myślałam. 
Ale to, co zobaczyłam w środku, przeszło moje oczekiwania.
I wiecie co?
tam tak przepięknie pachniało w środku, 
nie wiem czym, ale to był dodatkowy bodziec 
który miał wpływ na to, że czułam się tam specjalnie.


Już samo wejście robi wrażenie – ogromny ekran z animacją „narodzin wody” 
zapowiada, że nie będzie to zwykłe muzeum. 
I faktycznie, Hydropolis to coś pomiędzy wystawą, 
centrum nauki, a interaktywnym światem, 
który działa na wszystkie zmysły, 
węchu też! 

Co najbardziej mnie zachwyciło?

Na przykład strefa głębin oceanów – niesamowita, 
lekko mroczna i tajemnicza, z realistycznymi modelami stworzeń, 
o których istnieniu nawet nie miałam pojęcia. 

Można było zobaczyć modele stworzeń żyjących
 w najciemniejszych zakamarkach oceanów, 
tam, gdzie nie dociera ani promień słońca – 
a mimo to natura poradziła sobie z tym po swojemu. 
Jak? 
Bioluminescencją.

Co najlepsze, można było wyłączyć światło w tej części wystawy 
i zobaczyć, jak te ryby naprawdę „świecą” w głębinach. 
Nagle robiło się zupełnie ciemno, 
a przed oczami zaczynały migotać różne dziwaczne kształty,
 światełka, błyski… 
Trochę jakby przenieść się do innego świata.


To niesamowite jak wiele głębinowych stworzeń potrafi wytwarzać własne światło 
i że wygląda to tak spektakularnie. 


Foto: Marek Kazmierczak







A tu interaktywna deszczownia




Fajnym przeżyciem było też wejście do ogromnej sali, gdzie można zobaczyć, 
jak woda pojawiła się we Wszechświecie 
i jak wielką rolę odgrywa w naszym życiu.
To sala wizualna z gigantyczną kulą ziemską zawieszoną w powietrzu. 
Wchodzisz tam i od razu masz wrażenie, 
jakbyś przeniosła się do stacji kosmicznej.
Przestrzeń dookoła jest ciemna, 
a całą uwagę przyciąga ta ogromna, powoli obracająca się planeta.

Ale... prawdziwa magia dzieje się na ekranie dookoła. 
Jest to projekcja 360 stopni, 
która opowiada historię powstania Ziemi z perspektywy kosmosu. 
Wszystko zaczyna się od Wielkiego Wybuchu, potem pojawiają się pierwsze galaktyki, 
formowanie się Układu Słonecznego, 
aż w końcu ukazuje się nasza planeta,
 najpierw ognista i dzika, 
później coraz bardziej zróżnicowana, aż po narodziny życia na Ziemi.
Projekcję oglądasz wygodnie siedząc na kanapach
 które są ustawione w centrum sali, tuż obok wiszącej kuli ziemskiej.

Ten pokaz jest naprawdę hipnotyzujący!
Obraz i dźwięk wciągają totalnie, 
a fakt, że jesteś w samym środku tej wizualnej opowieści, 
sprawia, że naprawdę czujesz się malutka 
wobec ogromu Wszechświata. 
Ja osobiście uwielbiam historie o wszechświecie.
 





Tu można było pooglądać rafy kolorowe i poczuć się jak w batyskafie
na dnie oceanu



Do batyskafu tez zajrzałam 😜



Zaszalałyśmy z kuzynką i za dodatkową opłatą 55 zł/2 osoby
postanowiłyśmy poobserwować rekiny na dnie morza.
W wydaniu 3D! 
Tak, serio! dano mi specjalne gogle, usiadłam wygodnie w fotelu, 
który ruszał się jak cos się działo
Przez kilka minut miałam wrażenie, że jestem na dnie oceanu. 

Rekiny przepływały tuż przede mną, 
momentami aż się odruchowo cofałam, bo wyglądało to tak realistycznie!
To była taka mini symulacja, obraz 360 stopni, 
głębia 3D i poruszające się siedzisko sprawiły, 
że naprawdę czułam się, jakbym nurkowała w oceanie 
z tymi majestatycznymi drapieżnikami. 
Fajne doznania. 
Polecam.

A tu u dołu te świecące siedziska, fotele do oglądania w 3D


Kolejna fajna sprawa to strefa relaksu.
To przestrzeń, gdzie można się po prostu położyć na podświetlanych leżankach, 
nie były może jakoś super wygodne, bo twarde
ale można było się na chwilkę
zanurzyć w delikatnym półmroku i odpłynąć… dosłownie i w przenośni.



Przede mną rozciągał się nocny widok morza 
wielki ekran z kojącym obrazem ciemnej tafli wody i gigantycznym, 
niemal nierealnym księżycem zawieszonym na niebie. 
Całość wyglądała tak, jakbyśmy patrzyli na Ziemię z innej planety. 
Cisza, spokój, subtelne światło i delikatne odgłosy fal tworzyły klimat, 
no i zapach który się tam unosił!
a który trudno opisać słowami, przyjemny, relaksujący...

 Gdybym mogła, została bym tam znacznie dłużej.


Kolejną  ciekawą częścią było pokazanie jak wygląda oczyszczanie wody 
i cały ten niewidoczny dla nas system, 
który pozwala codziennie odkręcać kran i po prostu mieć wodę. 
Nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiałam, 
a tu wszystko pokazane jest w sposób naprawdę przystępny i ciekawy.



ooo, i takich dwóch przystojniaków spotkałam 😜



No dobrze to już wszystko,
nie będę odsłaniać tu wszystkiego,
bo... 
Hydropolis to miejsce naprawdę WARTE odwiedzenia.
Zachwyci się tu zarówno młody i jak stary człowiek.

Także jeśli będziecie we Wrocławiu, 
Hydropolis to absolutny must-see. 

Ja osobiście gorąco, gorąco polecam!

Miłego weekendu Kochani 😘

SERDECZNOŚCI 💙