Miłość nie boli. Ból sprawiają ludzie, którzy nie potrafią kochać... Love doesn't hurt. Pain is caused by people who cannot love...

TRANSLATOR

2023-07-19

Wrocław - Krasnale (cz.2) / Wrocław - Dwarfs (part 2)

 


Dziś będzie o krasnalach wrocławskich.
Jednego już zdążyliście poznać w poprzednim poście, FOTOGRAFA
znajdującego się w ogrodzie botanicznym.

Ale, zacznijmy od początku:

Wrocławskie krasnale nie pojawiły się w tym mieście przez przypadek. 
Są nierozerwalnie złączone z ruchem Pomarańczowej Alternatywy 
(ośmieszających w sposób pokojowy system komunistyczny.)
i jego założycielem – Waldemarem „Majorem” Fydrychem.

Niewielkie rzeźby krasnali w liczbie stale rosnącej, 
są umieszczane we Wrocławiu sukcesywnie od 2005 roku.

Figurki krasnali stały się integralną częścią przestrzeni miejskiej 
oraz zjawiskiem społecznym. 
Nowe postacie tworzone są przez artystów z całej Polski, 
a ich opiekunami są instytucje publiczne, firmy oraz osoby prywatne.
 Organizowane są specjalne wycieczki szlakiem krasnali, 
gry plenerowe, spektakle teatralne 
oraz wydawane mapy dla turystów, 
którzy chcą połączyć poszukiwanie kolejnych figurek ze zwiedzaniem Wrocławia.
Prawdopodobnie istnieją już aplikacje do namierzenia krasnali.

Podstawowe parametry wyglądu wrocławskiego krasnala 
zostały ustalone przez pierwsze pięć krasnali ustawionych przez Tomasza Moczka 
w ramach realizacji strategii promocyjnej miasta Wrocławia 
i zostały podtrzymane przy realizacji kolejnych przez artystów 
związanych z pracownią Wytwórnia Rzeźby.

Liczba krasnali zmienia się – wciąż pojawiają się nowe
i w samym Wrocławiu jest ich ponad 500,
inne źródła podają, że nawet ponad 800 szt.
Niektóre figurki są kradzione lub padają ofiarą wandalizmu pomimo instalowanych zabezpieczeń, 
na szczęście wiele z nich po pewnym czasie wracają na swoje miejsce.

Informacje na temat nazw krasnali i ich lokalizacji
znajdziecie tu i tu

A poniżej moje spotkane krasnale:
























Na zakończenie jeszcze dodam, że spotkałyśmy rodzinę z dziećmi
która miała mapkę i naklejki do tej mapki. 
Po odszukaniu krasnala, tato odczytywał dzieciom historię miejsca, oraz podawał nazwę krasnala, 
a dzieci mogły potem przykleić naklejkę/wizerunek krasnala na mapę.
Miały dużą frajdę z tym i aż skakały do góry z radości.

To na dziś tyle, a w krótce będzie post 
o "kolorowych podwórkach".


Miłego dnia Kochani
💙

 




2023-07-16

Wrocław - Ogród Botaniczny (cz.1)/ Wroclaw - Botanic Garden (part 1)



Nie ma to jak spontaniczny wyjazd.

Postanowiłam wyrwać się z moją koleżanką na kilka dni do Wrocławia.
A że we Wrocławiu jeszcze mnie nie było, to w momencie zapaliła się 
 iskierka chęci na odwiedzenie tegoż wspaniałego miasta. 

I tak jak myślałam, Wrocław mnie nie zawiódł!
Jedno jest pewne, będę musiała tam wrócić, nie raz, nie dwa... będę zapewnię powracać.
Bo jest tam co zwiedzać, oglądać i podziwiać...
no i oczywiście fotografować.
Te miasto tętni życiem.

Powiem Wam, niesamowity kontrast 
jeśli chodzi nawet o te największe turystycznie miasta skandynawskie 
jak Oslo, Bergen czy Sztokholm...
Myśle że Polska wypada tu na DUŻY PLUS. 

Dziś pokaże Wam troszkę zdjęć z ogrodu botanicznego,
oraz wrzucę kilka krótkich informacji na jego temat.

Ogród  Botaniczny zlokalizowany jest na Ostrowie Tumskim, 
w sercu historycznego miasta Wrocław. 
Założony został w 1811 r. na terenach dawnych fortyfikacji miejskich (ok. 5 ha), 
podarowanych Uniwersytetowi przez króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III. 
Pomysłodawcą założenia Ogrodu był Heinrich Friedrich Link (1767-1851), 
profesor botaniki i chemii na Uniwersytecie Wrocławskim,
który już w 1815 r. wyjechał do Berlina, 
a pieczę na Ogrodem botanicznym objął lekarz Ludolf Christian Treviranus. 
Za jego czasów, w 1821 r. powstało herbarium. 
Dyrektor Treviranus wybudował też dwie duże szklarnie i wzbogacił kolekcje roślin w Ogrodzie. Gruntowana reorganizacja Ogrodu i powiększenie kolekcji roślin do 12 000 nowych gatunków 
miała miejsce w latach 1852-1884, 
kiedy to dyrektorem Ogrodu był profesor botaniki Heinrich Robert Gȍppert (1800-1884). 



Wówczas też rośliny opatrzono trwałymi etykietami, 
założono Muzeum Botaniczne, wydano pierwszy przewodnik 
i udostępniono Ogród do zwiedzania dla turystów we wszystkie dni tygodnia. 
Dla nas obecnie to norma, ale wówczas była to wielka innowacja, 
m.in. dzięki której profesor Gȍppert ma na terenie Ogrodu swój pomnik.

Obszar Ogrodu obejmuje 7,4 ha (i 0,33 ha pod szkłem) 
i znajduje się w nim około 7,5 tysiąca gatunków rośli,
a licząc różne ich odmiany liczba ta sięga 11,5 tysiąca szklarniowych i gruntowych.
Wstęp do ogrodu kosztuje 25zł (bilet normalny)
 i można przebywać tam przez cały dzień 
(w godz. od 9:00-19:00 w sezonie letnim)


Przepiękne miejsce, by pospacerować i odpocząć wsród zieleni 
i ciekawych eksponatów przyrodniczych.
Wiele rododendronów i różaneczników już przekwitło,
ale swój czas teraz miały hortensje i inne letnie kwiaty.



Ja wybrałam się do ogrodu tuż po jego otwarciu o godz.9:00, 
bo chciałam uniknąć tłumów,
by móc w spokoju pofotografować 


No i nie powiem, zasiedziałam się tam dobrych kilka godzin.






Uwielbiam czosnki, a te tutaj były gigantyczne.
Już przekwitnięte ale jakie dekoracyjne!






Pogoda z rana była dość pochmurna, ale zdarzało mi się sfotografować
kwiaty rownież i w słońcu.



Na terenie ogrodu botanicznego jest rownież skromna restauracja,
z cenami jak na turystyczne miasta, nie czarujmy się, wysokimi.
Szkoda, że mają tam bardzo mały wybór.
Myśle, że gdyby można tam było zjeść jakiś smaczny i nie drogi obiad, 
z menu zarówno dla dzieci jak i dorosłych,
wypić  jakąś "pachnącą" dobrą kawą i do tego zasmakować ciasteczka 
czy wyśmienitych lodów w te upały,
ruch byłby dużo większy.

Oczywiście moim planem, były zdjęcia a nie konsumpcja,
więc dla mnie nie miało to zbyt dużego znaczenia.



Poznajecie roślinę Ginkgo biloba?
Jego polska nazwa Miłorząb japoński.
Powiem tak, człowiek całe życie się uczy, i ja też!
Albowiem, byłam zaskoczona, że miłorząb może dosięgnąć takich wielkich rozmiarów.
Nie miałam pojęcia, że to tak wysokie drzewo. 
W Japonii może osiągać nawet do 30-40 metrów!
A ja żyłam w nieświadomości, 
bo sobie ubzdurałam, że miłorząb to dorodny krzak, a nie drzewo.
 👀
Nie będę pisać o leczniczych jego właściwościach, bo o tym można sobie wygooglować,
do czego gorąco zachęcam.



Z innych atrakcji ogrodu botanicznego, ale również całego Wrocławia
są te przepiękne figurki Krasnali, o których zrobię osobny post.
Jest ich naprawdę dużo i odszukanie ich daje frajdę zarówno dzieciom, 
jak i nam dorosłym.

O to jeden z nich - FOTOGRAF 😍💖


Nie będę wrzucać tu wszystkich zdjeć zrobionych w ogrodzie botanicznym,
bo, no właśnie, muszę coś zostawić Wam do obejrzenia przy okazji odwiedzin 
tego ogrodu. Prawda?

Na koniec jeszcze się pochwale moją niespodzianką fotograficzną.
Dlaczego niespodzianką?
A bo odkryłam to cudeńko dopiero przy obrabianiu zdjęć.
Sfotografowałam całkowicie przypadkowo.
I bardzoooooo mi się podoba.

Pomyślałam nawet, że może to był Mój Książę...

tylko ja jakoś, 
NIESTETY,
 na tych ''księciuniów" mam wciąż i nadal alergie 😂😜
Ci którzy mnie czytają, wiedzą o czym mówię!

Także zostawiam go dla innej damy 😇

Uroczy Żabol, co nie?



Tu jeszcze kilka innych nenufarów
zwanych potocznie liliami wodnymi.






I Tym zielonym akcentem
chciałabym Wam życzyć przyjemnej Niedzieli.
Nie wiem jak u Was,
ale u mnie potworne upały ponad 30 stopni.

Ale... nie narzekam. Takiego gorącego lata nie miałam od 16 lat




SERDECZNOSCI
💚💚💚
















 

2023-06-19

Polskie lato / Polsk sommar


Witajcie kochani.
Przyszło lato!
Piękne, ciepłe i słoneczne 
a w kolejnych dniach będzie nawet bardzo upalne.
jak ja to przeżyje? 
16 lat skandynawskich zimnych wiatrów i temperaturą w lato 20 stopni,
noooo będzie ostro teraz przy tych 30-34 stopniach 😂😂😂😂

Za niedługo minie mi trzeci miesiąc od przyjazdu do Polski.
A ja wciąż nie czuje, że wróciłam!!!!
Czy to jest normalne?
Czy ze mna może jest coś nie tak?

Mam wrażenie, że czas pędzi tu jak szalony... 
sama nie wiem kiedy pyknęły te trzy miesiące.
Z drugiej strony, nie za wiele własnych spraw przepchałam do przodu tak, 
jakbym tego sobie życzyła.

Czasem mam wrażenie, że walę głową w mur,
że wiszę w jakieś przestrzeni "pomiędzy" i ani w przód ani w tył.
Tak bardzo się boję i wciąż czuje, że przeszłość trzyma mnie za nogi i nie chce puścić.

No powiem Wam szczerze, 
nie jest mi lekko zapomnieć.
Jestem też zmęczona walką, że dam radę, że jest ok, że jestem silna,
że wszystko będzie dobrze.

A co jak nie będzie?

Nawet nie wiem czy się tu odnajdę.

Dokuczają komentarze: "zejdź na ziemię, jesteś w Polsce, 
to nie Norwegia, skąd tyś się urwała, przyzwyczajaj się,
jakaś ty delikatniusia i wrażliwa się zrobiła  itd.itp.

a może faktycznie jestem przewrażliwiona?
Sama już nie wiem.


Będzie dobrze, musi!
ciągle sobie to powtarzam.
Tylko jeszcze nie dziś i jeszcze nie jutro...





Las pięknie już się zazielenił, spędzam tam czas na spacery 
i wdycham pełna parą
spokój i ciszę, słucham ptaszków i ładuje duszę.
Po latach mieszkania na wsi, powrót do miasta 
to jak siedzenie w ciągle jadącym autobusie.
Czy wy macie świadomość w jakim głośnym otoczeniu mieszkacie?
Ja nie potrafię się wyciszyć i zrelaksować...
stąd tez te moje wypady do lasu.

Wszystko tu szumi, huczy, buczy, ruch uliczny do późnych godzin nocnych...
Bardzo tęsknię za moją ciszą ze wsi!!!









Pojutrze odbieram mamę ze szpitala,
miała operowane biodro, także czeka mnie więcej obowiązków w domu.
No ale nie powiem, dzielna bestia z tej mojej Mamy💪😃.
Życzcie jej szybkiego powrotu do zdrowia, 
trzymajcie kciuki, przyda się bardzo.
No i mam ogromna nadzieję, że ta operacja usprawni ją 
i pomoże w dalszym codziennym życiu.

Muszę tym razem zabrać ze sobą aparat fotograficzny, 
bo jak zawoziliśmy mamę do szpitala,
to przejeżdżaliśmy koło przepięknych pól maków
 a ja byłam bez aparatu OF COURSE!

Zobaczymy czy uda się wrócić tą samą drogą,
ale myślę,  że będzie chyba zbyt wyboista dla pacjenta po takiej operacji.





Kochani dziś tylko tyle ode mnie.
aaaa jeszcze się na koniec pochwale.
Komputer dojechał, 
ja BARRRRRRDZO zadowolona,
kieszeń trochę mniej. 
Muszę teraz wygospodarować trochę czasu i pobiegać po kwiecistych
łąkach, właściwie najpierw te łąki zlokalizować, 
by coś ładnego złapać w obiektyw.

Gdyby mnie ''zawiesiło" znów na kilka miesięcy to
chciałabym Wam życzyć już dziś

UDANYCH WAKACJI,
PRZEPIEKNEJ POGODY 
I WSPANIAŁEGO WYPOCZYNKU 

☀️💗☀️








 

2023-04-30

Walcząc z demonami ! Fighting demons


 Tytuł nie napawa optymizmem, wiem, wiem…
Tak to ostatnio mam, raz pod górkę raz z górki.
Jak na razie to mam niezły roller coaster emocjonalny.

Wiosna się nam ociąga bardzo, jest zimno i mało słońca.
A sami wiecie najlepiej, jak pogoda wpływa na samopoczucie.
Dziś dodatkowo męczyłam cały dzień migrenę.


Wiele spraw administracyjnych popchałam już do przodu, 
nie tak bardzo do przodu jak bym chciała,
ale przyjazne mi dusze powtarzają że „to wciąż krok na przód a nie w tył”.
Dziękuje Wam za każde wsparcie.

Miałam odpoczywać, ale… 
jakoś tak bardzo ciężko oderwać się od dręczących myśli,
Wciąż mam jakieś koszmary nocne,
a najgorsze chyba jest to, że wciąż nie wiem co mi przyniesie jutro.

Ale najgorszy jest ten cholerny zawód jaki przeżyłam ostatnio w życiu 
wciąż nie daje mi swobodnie oddychać!!!





Czekam na dzień, kiedy znowu poczuje, że dotknęłam
spokoju i równowagi w życiu.
Bez zamartwiania się.

Ale wiem też, jak to może być cholernie złudne!.
Jeszcze nie dawno jak w tamtym roku wierzyłam, 
że mój związek w końcu się dotarł,
że czuję się bezpiecznie i znalazłam 
spokój i równowagę w życiu.
I co? 
To wszystko jest takie ulotne,
i może w rąbnąć z wielkim hukiem w jeden dzień.

Zdrada cholernie boli, 
a mówią że boli dość długo.

Ciężko będzie mi znów zaufać…
Ciężko się będzie do mnie przebić.

Ciężko się pozbierać z tego gówna!

🍀❤️🍀

Fotografia moja,
 która nie raz ratowała mi tyłek w ciężkich chwilach,
dziś musi poczekać, bo nie mam sprzętu, tzn komputera.
Bardzo mi brakuje tego by się odstresować.

Ale, komputer jest już w drodze… 
i mam nadzieje, że moje hobby postawi mnie niedługo na nogi.



Tydzień temu odezwała się do mnie redakcja wydawnicza z Norwegii
z zapytaniem czy wyraziłabym zgodę na umieszczenie mojego zdjęcia w książce.
Nie uwierzycie! Chcą mojego pająka 😍
Na razie nie zdradzam szczegółów,
 ale… dostałam paniki.
Wiecie dlaczego?
Bo dla mnie to duże wyróżnienie, i szansa jedna na milion!
A ja bez sprzętu!

Streszczając sytuacje, po wielu problemach zlokalizowałam
zdjęciem na jednym z 5 moich dysków, 
obróbkę z którą miałam potworny problem, 
zrobiłam na komputerze koleżanki…
Za te przysługę serdecznie jej dziękuję!

No i wysłałam zdjęcie do redakcji… z sercem na ramieniu.
Zobaczymy czy mi to przyjmą czy odrzuca.


🇳🇴🇵🇱

Dziś mija dokładnie miesiąc od mojego wyjazdu z Norwegii
A ja nie czuje nic…
oprócz tego ogromnego zawodu.

Mojemu ex życzę jednego: 
aby na własnej skórze przeżył to samo
co mi zgotował 
a właściwie co zgotował każdej z jego partnerek,
bo się dowiedziałam, że ja nie byłam odosobnionym jego przypadkiem.
Wierzę w KARMĘ!!!






Kochani, życzę Wam pogodnej majówki
i mam nadzieje, że kolejny post będzie z tych pozytywnych

🍀❤️🍀
SERDECZNOŚCI 







2023-04-20

Wiosna, wiosna… gdzie jesteś?







 Minęły trzy tygodnie od mojego przyjazdu do Polski.
Wiosna się ociąga i nie chce przyjść.
Pogodę przez te trzy tygodnie mieliśmy barowa, 
zimno, mgły, deszcze i słońca jak na lekarstwo.
Na szczęście pokazały się już pierwsze kwitnące drzewa
a od jutra zapowiadają nawet 17 stopni.
No! Zobaczymy…




Jak się czuję?
Hmmm, trochę to zabrzmi może dziwnie, ale
nie czuję że wyjechałam z Norwegii, mimo iż fizycznie już tam nie mieszkam
i nie czuje, że wróciłam do Polski.

Takie, bardzo neutralne uczucie, które myśle że może mi pomóc przetrwać 
te trudniejsze momenty, 
które oczywiście od czasu do czasu mnie dopadają.




I mimo iż staram się  patrzeć w przód, 
boli wciąż to co mnie spotkało. 
Myśle że będę się bić z moimi demonami jeszcze przez jakiś czas.
Oby nie za długo… 

Na szczęście mam duże wsparcie psychiczne 
i zrozumienie w rodzinie tu na miejscu 
a którego nie miałam na wyciągnie ręki tam w Norwegii.
Myśle że dla mojego psychicznego zdrowia 
wyjazd ten był niemal konieczny!
Nabieram sił i to jest teraz najważniejsze.



Co dalej?
Przebrnęłam przez rejestracje w urzędzie pracy,
2,5 godziny wypisywania dokumentów, rejestrowania 🫣
i na koniec mnóstwo papierów, pieczątek i podpisów…
ech a po co nam dziś komputery? Jeśli tyle papieru się wciąż i nadal tu produkuje?
Plus dla pani urzędniczki za cierpliwość i uprzejmość,
Minus: nie robią ksero dokumentów na miejscu, trzeba to ogarnąć samemu 🤯
No cóż jestem przyzwyczajona do trochę innej administracji,
 bardziej przyjaznej dla petenta.

Dokumenty potwierdzające zatrudnienie i okresy składkowe w Norwegii 
wciąż nie doszły! Bez nich na razie nie popchnę innych spraw.
Trzeba się uzbroić w cierpliwość,
bo urzędnika skandynawskiego nie da się ponaglić🤪

Czekam również na polskie dokumenty.


Plany na najbliższa przyszłość?

Hmmmm w planach mam przebranżowienie się.
Na ile te moje plany bedą realne, okaże się już niedługo.
Trzymajcie kciuki, bo mi teraz będą bardzo potrzebne.

No i za niedługo czeka mnie stres w związku z szukaniem pracy!

Tymczasem…

STARAM SIĘ ODPOCZYWAĆ 

aaaaan i szukam już od kilku dni komputera
który by mnie zadowolił
zobaczymy co znajdę 😉





𝕊𝕖𝕣𝕕𝕖𝕔𝕫𝕟𝕠ś𝕔𝕚 𝕕𝕝𝕒 𝕎𝕒𝕤

❤️
Miejmy nadzieje, że wiosna w końcu nas przywita,
taka cieplutka, kolorowa, zielona i radosna 🥰





2023-03-21

Wielkie odliczanie / Counting down

 



Nadszedł czas kiedy odliczam dni do wyjazdu.
Został mi jedynie tydzień.
Zdołałam dopiąć większość spraw i tylko mam cicha nadzieję, 
że niczego ważnego nie zapomniałam.

Za tydzień rozpocznę mój nowy rozdział w życiu.
Zacznę go dokładnie od zera!
Trochę mnie to przeraża, bo 50-tka prawie na karku,
a tu trzeba będzie konkurować z młodzieżą na rynku pracy.
Rynku pracy którego nie znam.

Minęło 15 lat i 8 miesięcy odkąd wyemigrowałam do Skandynawii.
Był to trudny ale również owocny i bardzo ciekawy czas dla mnie, 
który mam nadzieje wspominać z uśmiechem na twarzy.

Skandynawia nauczyła mnie innego podejścia do codziennego życia,
innego zrozumienia i widzenia świata, przede  wszystkim pokory, 
doceniania i cieszenia się z tego co się ma,
cieszenia się z wolnej chwili, nauczyła mnie odpoczywania.

Pokazla mi również ze można wzajemnie się szanować, 
niezależnie od zajmowanego stanowiska, płci, wyznania czy poglądów politycznych 
(a tego wciąż brakuje nam w Polsce!!!!!)


Wychodziłam często poza strefę swojego komfortu, 
przekraczałam i pokonywałam własne ograniczenia, strach i lęk.
To uczyniło mnie SILNIEJSZA i wzmacniało wiarę w siebie.


Tutaj rozwinęłam swoje pasje i hobby 
i mam nadzieje rozwijać je dalej po moim powrocie do kraju.


Pokochałam naturę i bliski z nią kontakt.
Pokochałam góry…


Dziś moja przygoda ze Skandynawia się kończy, 
Chociaż nie o takim końcu marzyłam, ale tak to już w życiu bywa, 
ze na pewne sprawy po prostu nie mamy wpływu.


Nie wiem co mnie czeka w Polsce,
Ale mam głęboka nadzieje ze się tam odnajdę na nowo.
Jedno jest pewne:
bardzo bym chciała abym w końcu znalazła moje 
STAŁE MIEJSCE NA ZIEMI


Kochani życzę dużo szczęścia🍀
i radości 











2023-03-07

Czas na nowy rozdzial w zyciu / The new chapter in my life is waiting….

 


Długo znów mnie tu nie było. 

Tym razem przerwę tę spowodowały nieprzyjemne wydarzenia w życiu prywatnym 

Które wydarzyły sie tuz pod koniec roku. 

Samotne święta, nowy rok … dużo bólu, potworny zawód.

Długo się zastanawiałam czy powinnam o tym w ogóle napisać 

i postanowiłam, że zrobię to dziś, dla własnego „oczyszczenia” duszy.

Zleciało to na mnie jak grom z jasnego nieba. 

Nie byłam na to przygotowana i kosztowało mnie to utratę zdrowia i potwornie dużo stresu.

A trauma, którą przeżyłam sparaliżowała moje życie na kilka miesięcy.

Mój partner postanowił opuścić mnie po 8,5 roku związku.

Bez słowa, bez rozmowy, bez wyjaśnień!

Opuścić mnie w paskudnie podły sposób. 

Długo nie potrafiłam o tym z nikim rozmawiać, potrzebowałam czasu

by „przetrawić” swój ból, potworny zawód, rozgoryczenie a na koniec złość i bezsilność.

A uwierzcie mi, miałam ochotę wykrzyczeć całemu światu o tym co mnie

spotkało, bo uważałam i wciąż uważam, że nie zasłużyłam sobie na takie potraktowanie. 

W sumie nikt nie zasługuje!

Mam OGROMNY ŻAL, 

że mój partner nie miał na tyle odwagi

by przyjść do mnie i powiedzieć otwarcie,  

że już ze mną nie chce być i chociaż podać powód "dlaczego". 

Zamiast SZCZEROŚCI wybrał ZDRADĘ !

Zabezpieczył sobie grunt, by prześlizgnąć się z jednego związku do drugiego 

bez szwanku dla niego samego.  

Karmił mnie kłamstwami,

wypierał się wszystkiego...

do czasu kiedy zabrakło mu już argumentów

a prawda ujrzała światło dzienne.

Co gorsza dowiedziałam się nie tak dawno i to od jego własnej rodziny(!!!), 

że to nie pierwszy jego raz, kiedy w taki sposób „zakańcza” związek partnerski. 😮

Pomyślcie co ja wtedy poczułam dowiadując się o tym!?


Do dziś nie wiem co go popchnęło do takiego wyboru, 

Tak wyboru ! bo zdrada to wybór a nie przypadek!

Myślałam, że nam się układało.

Nie otrzymałam żadnego wyjaśnienia z jego strony.

On jeden zna odpowiedz na moje pytanie.

Myślałam, że żyje z facetem, odpowiedzialnym i dojrzałym.

ech jak bardzo ja się pomyliłam! 😞


Straciłam zdrowie! 

Nigdy bym nie pomyślała, że człowiek może schudnąć 10 kg w ciągu

zaledwie tygodnia. Nie mogłam spać, nie mogłam jeść, nie mogłam pracować, nie mogłam

logicznie myśleć! W konsekwencji schudłam przez stres aż 16 kg.

Miałam potworne ataki paniki, które budziły mnie w nocy. 

Miałam wrażenie, że ktoś mi siedzi na klatce 

piersiowej a serce mi po prostu eksploduje albo stanie!


Żyłam jak we mgle. 

Świat mi się nagle zawalił 🥺

I wiecie co było najgorsze?

To, że on się nie przejął w ogóle moja sytuacja ani zdrowotna ani psychiczną.

 Zostawił mnie samej sobie z całym ciężarem, który mi zgotował!

W zamian spędzał już oficjalnie, bez kamuflowania się czas ze swoją nową partnerka

i planował Święta Bożego Narodzenia u niej!

BOŻE!!!

 Taka sama historia jak było ze mną...

Głowę daję, że przyjeżdżając do mnie na święta w 2013r,

ktoś inny był osamotniony, porzucony, bo on

spędził ze mną święta.

Kłamał już wtedy, i wierzę, że okłamał tę kobietę również teraz.


Żadnego wsparcia ani pomocy z jego strony, żadnych wyjaśnień.

Co gorsza nie otrzymałam również potrzebnej pomocy u tutejszych lekarzy! 

Ktoś o słabszej psychice mógłby to przypłacić życiem!

Miałam wrażenie, że walczę z wiatrakami.

Dzięki Bogu, rodzina i przyjaciele którzy mieszkają za granica

wspierali mnie mocno w tych moich ciężkich chwilach,

 za co chcę im ogromnie podziękować.

Dzięki nim udało mi się przetrwać te ciężkie chwile.

Otrzymałam również ogromną pomoc od osób, które były mi obce 

a które los postawił na mojej drodze. 


Jak się dziś czuje?

Moje serce dziś wypełnia smutek, ogromny zawód i potworny żal.

I zapewnie będzie tam jeszcze tkwić przez jakiś czas.

DŁUGI CZAS!

Muszę odbudować własne zdrowie, bo czuję się jak wrak 

zarówno wewnętrznie jak i zewnętrznie.

Energii starcza mi tylko do pracy, a po pracy jestem bez życia.

Musze odbudowac wiarę w siebie!

Przede mną bardzo trudna i ciężka decyzja życiowa, 

w sumie już podjęta.

Postanowiłam wrócić do domu, do rodziny, do Polski.


Zostawiam Norwegię, 

bo nie mam siły żyć i mieszkać tu samotnie.

Dziś nie trzyma mnie tu już nic więcej. 

Jak wiecie  z moich wcześniejszych już postów, 

klimat skandynawski nie jest łatwy, zwłaszcza dla mnie.

Czuje też, że na dzień dzisiejszy,

 z moim stanem zdrowia i umysłu, będzie mi tu zbyt ciężko samej,

Boje się by nie wpaść w głębsza depresje.


Wiem, że będę tęsknić za tymi przepięknymi widokami,

 będę tęsknić za otwarta przestrzenią, czystym powietrzem i spokojem.

Będę tęsknić zwłaszcza za „przybranymi” wnukami 

z którymi sie zżyłam i które pokocham jak swoje własne wnuki.

Będę tęsknić za osobami, które tu miałam okazje poznać i się zaprzyjaźnić.


Ale…

zabieram ze sobą wspaniałe wspomnienia i niezliczone fotografie.

Spędziłam tu intensywnie, ciekawie i owocnie moje 8,5 roku.

Wiele moich marzeń się spełniło i wierze, że wiele z nich wciąż jest do spełnienia.


Moim mottem w życiu jest powiedzenie:

CO CIĘ NIE ZABIJE TO CIĘ WZMOCNI!

i cholernie mi się to w życiu sprawdza.

Wyjdę z tego mądrzejsza i jeszcze silniejsza 

i wierze, że nie długo znów słońce dla mnie zaświeci.


Nie wiem kiedy znów się do Was odezwę.

 Mam mocne życzenie, by zacząć znów pisać regularnie mój blog

no i tęsknie za fotografowaniem. 

 W najbliższym czasie czeka mnie sporo pracy i zmian w związku z przeprowadzka 

a potem ułożenie sobie życia od NOWA. 

Wiele rzeczy musi poczekać, aż stanę porządnie na nogi.



Kochani życzcie mi powodzenia 

🍀🍀🍀

i proszę trzymajcie mocno kciuki za mój nowy start.




Życze Wam radości i uśmiechu 

oraz duzo zdrówka 

😘