Miłość nie boli. Ból sprawiają ludzie, którzy nie potrafią kochać... Love doesn't hurt. Pain is caused by people who cannot love...

TRANSLATOR

2024-10-24

Włochy, Sycylia - Rezerwat Przyrodniczy Zingaro (cz. 2) / Italy, Sicily - Zingaro Nature Reserve (part 2)


Dziś zabiorę Was na wycieczkę 
po Rezerwacie Przyrody ZINGARO
gdzie dreptaliśmy sobie cały dzień.

Wczesnym rankiem, zanim mój budzik mnie obudził
przywitały nas te oto dźwięki zza okna


Na śniadanko musieliśmy zejść do hoteliku
kilka ulic niżej.
Przepiękne stare kamienice i grube mury.


A tu spójrzcie, drzwi baru wciąż zamknięte 😳
Okazało się, że jesteśmy ZBYT PUNKTUALNI,
bo Włosi, wszystko mają
PIANO, PIANO 😂


Śniadanko było dobre,
ja dużo nie jem, 
wiec dla mnie wszystkiego było pod dostatkiem,
Włoskie śniadania natomiast różnią się
bardzo od tych północno-europejskich śniadań.
My jemy je bardziej na słono,
Włosi zaś na słodko, mało
i z odrobina owoców i orzechów.

Po śniadanku autokar zabrał nas do Rezerwatu Przyrodniczego Zingaro,
ale zanim tam dotarliśmy,
zaopatrzyliśmy się jeszcze w drobne zakupy w pobliskim supermarkecie,
by uzupełnić zapasy wody i kupić jakąś przekąskę,
by móc wędrować cały dzień.

Na mnie wrażenie zrobiły ogromne szynki i mortadele,
oraz sery, a właściwie ich różnorodność.


Zaglądnęłam jeszcze szybciutko do sklepiku obok,
bardzo skromnego ale klimatycznego.
Można było tam kupić gorącą i aromatyczną kawę, śniadanie, ciastko
a nawet makarony czy też wina.




💢💢💢


Rezerwat Zingaro  mieści się na półwyspie w północno-zachodniej Sycylii. 
Leży on niemal w całości na terenie gminy San Vito Lo Capo w prowincji Trapani.


To pierwszy obszar ochronny ustanowiony na Sycylii 
dla zachowania cennego dziedzictwa przyrody, 
który został założony w roku 1981. 
Zajmuje 1650 ha powierzchni i 7km wybrzeża pomiędzy San Vito lo Capo, a Scopello. 
Powstał on z inicjatywy lokalnej społeczności,
 która sprzeciwiła się budowie drogi w tym miejscu. 
Dzięki temu dzisiaj możemy tutaj podziwiać przepiękną faunę i florę, 

Rezerwat oferuje liczne szlaki piesze i dzikie plaże, 
z których oczywiście skorzystaliśmy.



Najwyższy punkt to Monte Speziale 923 m n.p.m. 
Na terenie rezerwatu wyznaczono i oznakowano 6 szlaków różnego stopnia trudności, 
o długości od 6 do 19 km. 
Nietknięta przyroda, 800 gatunków roślin, 
brak dróg i hoteli, cisza, cudowne widoki oraz możliwość zwiedzania jedynie pieszo, 
konno lub na grzbiecie muła czyni to miejsce naprawdę wyjątkowym. 
Tubylcy uprawiający rolnictwo na tym obszarze, robią to w jak największej zgodzie z naturą.

Pogodę mieliśmy przepiękną,
było naprawdę ciepło, ale dzięki przyjemnej bryzie wiejącej z nad morza,
trekking był bardzo przyjemny.



 







Krótki filmik z trekkingu w Rezerwacie Zingaro:


Widzieliśmy nawet dzikie konie, pasące się na stromych zboczach.


wspinaczka w górę


a tu już w dół



Dzikie fiołki 



i mandragorę,


znacie legendy o mandragorze?
to jedna z nich:


Jest jedna z bardziej pożądanych roślin występujących w królestwie Ducha Gór.
Korzeń tej niesamowitej rośliny od najdawniejszych czasów 
był przedmiotem kultu, 
uważano go za talizman przynoszący wszelką pomyślność. 

Wędrowni zielarze sprzedawali go jako coś niezwykle cennego. 
Tajemniczy korzeń przypominał kształtem ludzką postać 
i był stosowany niemal przeciw wszystkim chorobom, urokom i klątwom. 
Zgodnie z tym, co pisano w starodawnych księgach, wykopanie korzenia mandragory wymagało zachowania specjalnych skomplikowanych procedur, 
jako że podczas wydobywania z ziemi korzeń miał krzyczeć przeraźliwie, 
powodując niekiedy zgon tego, kto go wykopywał.
Z tych względów, wierzono, że aby go wydobyć, 
należało w piątek przed wschodem słońca zatkać mocno uszy, 
wyjść z czarnym psem, uczynić trzy razy znak krzyża nad mandragorą 
i okopać ją dookoła. 
Potem przywiązywano psa za ogon do korzenia, 
pokazywano mu kawałek chleba i szybko uciekano. 
Pies miał biec za człowiekiem, przy okazji wyciągając korzeń z ziemi. 
Ten wybitnie okrutny sposób pozyskiwania korzenia praktykowano, 
wierząc, że gdy korzeń opuści ziemię, przestaje być niebezpieczny, 
gdyż – jak sądzono – nie miał już kontaktu ze złymi podziemnymi mocami. 
Korzeń należało bardzo starannie pielęgnować i przechowywać. 
Do mycia rośliny używano czerwonego wina, 
przetrzymywano ją w białej lnianej szmatce, 
którą należało w każdy piątek tygodnia i o każdej pełni księżyca wymieniać na nową. 
Posiadacz talizmanu – korzenia mandragory – 
mógł cieszyć się młodością, zdrowiem, powodzeniem i szczęściem.


Na wyspie można było zobaczyć jeszcze dziką pistację,
przepiękny, ognisto-czerowny krzak.




Dawne budynki, w których kiedyś mieszkano.


Rezerwat Zingaro to również raj dla pasjonatów nurkowania. 
Przepiękne plaże! chociaż kamieniste.
Stąpanie bosą stopą nie należy do najłatwiejszych.
Miałam to szczęście, że w ostatniej chwili wrzuciłam do walizki 
moje buty do wody, dzięki temu było mi łatwej.

Przecudna turkusowa woda, ostre skały 
to wszystko bajecznie wkomponowało się w krajobraz wybrzeża. 



Czytałam, że można tutaj podziwiać ciąg podwodnych korytarzy i grot, 
stosunkowo łatwo dostępnych nawet dla mało doświadczonych płetwonurków.
 Jedna z grot posiada otwory, przez które wpada do środka światło 
dając efekt obłędnie turkusowej wody. 
Natomiast kawałek od brzegu, na głębokości 39 m 
znajduje się bardzo dobrze zachowany wrak włoskiego okrętu 
przewożącego amunicję, zatopionego w roku 1943. 
Niestety my tego wraku nie widzieliśmy.



Za to odwiedziliśmy 
takie przepiękne wybrzeże z turkusową krystaliczną wodą
i kamienistą białą plażą,
gdzie mogliśmy skorzystać z kąpieli.







A dzień zakończyliśmy
 takim przepięknym zachodem słońca 🥰




W ten dzień przeszliśmy 23 km 💪
zdrowo, na świeżym powietrzu
i przy przepięknej pogodzie.


przed kolacją odwiedziliśmy lodziarnie, 
by skosztować słynnych lodów.


Skusiłam się na pistacjowe i czekoladę z pomarańczą.
Były dobre, ale trzeba było je jeść w ekspresowym tempie,
bo gorący wiatr scirocco rozpuszczał nam je w oka mgnieniu.

Kolacje zjedliśmy ponownie u P. Wioli.
Zadowoleni z całego dnia
i najedzeni udaliśmy się do hotelu, by się spakować, 
bo kolejnego dnia zmienialiśmy już lokalizację.
Zasnęłam bez problemu pomimo
hałasów za oknem do późnych godzin nocnych.



Na dziś to już wszystko.
Mam nadzieję, że widoczki również i Wam się podobają.

A w kolejnym poście wybierzemy się 
na trekking po wyspie.


Życzę Wam przyjemnego dnia
lub spokojnej nocy 
zależy kto kiedy mnie czyta 😍

 do usłyszonka

SERDECZNOŚCI  💛










 

2024-10-21

Włochy, Sycylia - Port Trapani (cz. 1) / Italy, Sicily - Trapani Harbour (part 1)


Witajcie moi Drodzy, 
czas na odsłonę tego, gdzie mnie poniosło.
A poniosło mnie tym razem daleko na południe.

Właśnie wróciłam z mojego urlopu
i... MARZNĘ!!!😖
Dlaczego?
Bo odwiedziłam piękna, słoneczną i wciąż gorącą Sycylię
z temperaturami powyżej 25 stopni!
Pisząc tę pierwszą część, temperatura za oknem
 wieczorową porą tylko 5.5 stopnia 🥶 brrrr.
ZIMNO!

Wylot był z Krakowa, 
bez opóźnień ale w deszczowy dzionek.


W Palermo wylądowaliśmy w godzinach popołudniowych.
A pierwsza rzecz, która nas uderzyła, to przyjemne GORĄCO i SŁOŃCE
😍.
Grupa była 20 osobowa.


Na lotnisku czekała już na nas przewodniczka oraz autokar, 
który zawiózł nas do pierwszego miejsca zakwaterowania, 
czyli do Hotelu w Castellammare del Golfo w prowincji Trapani.
Tam spędziliśmy nasze pierwsze 2 dni.


U dołu widok z hotelu, 
ciekawy, 
inny,
nawet z widokiem na morze 😉



 Także mieliśmy czas, by trochę odpocząć, rozpakować się,
i zaprzyjaźnić z innymi mieszkańcami hotelu 
(eeee....mrówkami 😳😅)
Wieczorkiem przeszliśmy się, by się zaaklimatyzować,
 zapoznać z miasteczkiem, no i oczywiście by coś spałaszować 😛.


Trochę sycylijskiej architektury,



świeżego prania na balkonach 😜
i poobijanych samochodów...


Nasza przesympatyczna przewodniczka Ewa Soczewka,
kobieta z pasją i wielkim zaangażowaniem,
szerokim uśmiechem i ciepłem bijącym na całą Sycylię
albo i dalej,


 którą już na wstępie wszystkim gorąco polecam
i którą zobaczycie niedługo na zdjęciach,
zabrała nas na taras widokowy, 
z którego było przepięknie widać zatokę i miasteczko Trapani.





Słońce schylało się ku zachodowi i powoli miasteczko spowijał cień wzgórza,
z którego podziwialiśmy ten widok.


Na wzgórzu znajduje się Sanktuarium 
Marii Santissima della Scala, 
pasterki, która cudem przeżyła potworna burzę chroniąc się w jaskini
powstałej przez uderzenie pioruna, w której potem to znalazła skrzynie
z krzyżem i relikwiarzem z wizerunkiem Madonny z dzieciątkiem.
O zdarzeniu tym natychmiast powiadomiono arcykapłana 
Castellammare del Golfo, Francesco Di Maria,
który przybył na miejsce i postanowił wybudować tam małe sanktuarium.



Po zejściu ze wzgórza, ruszyliśmy dziarsko do portu.


Tam, zdziwiły mnie mocno puste restauracje,
ale... okazało się jednak, że to my jesteśmy dość wcześnie
i że Sycylijczycy schodzą się do restauracji na obiadokolacje 
ok. godz 21:00, ucztując aż do późnych godzin nocnych.


Przepiękny port, 
choć ubolewam nad tymi wszystkimi śmieciami,
które tam walały się niemalże w każdym kącie.
Jak się później okaże, to niestety ta gorsza strona Sycylii.

 



Nasza przewodniczka Ewa, zabrała nas do restauracji "Sailing", 
prowadzonej przez przesympatyczną naszą rodaczkę - Panią Wiolettę. 
Bardzo miła, pozytywna i zawsze uśmiechnięta kobieta.
Potrafiła dobrze doradzić nawet tym najmniej zdecydowanym osobom.

💢

Spójrzcie jakie smakołyki dla nas Pani Wiola serwowała.
Zdjęcia udostępniam dzięki uprzejmości naszej wspaniałej grupy,
Dziekuje dziewczyny za fotki!!! 😘💕

Rybka:


Słynne cannoli :


Pasta:


oliwki i owoce morza:


i inne:


no I oczywiście bardzo słodkie 
desery:



Także jeśli trafisz do Portu Trapani,
polecam gorąco  restaurację Sailing 
(kliknij by odwiedzić stronkę, menu nawet po polsku!)

A tu wizytówka Pani Wioli


Po drodze
spotkałam TAAAAAKIE kotlety


Zachwycałam się również ichniejszymi balkonami


Do hotelu wracaliśmy już bardziej zatłoczonymi uliczkami,
widać, że życie nocne we Włoszech 
zaczyna się grubo po godz. 21:00.


Po tym wspaniałym i pysznym jedzonku
przyszedł czas na nocny odpoczynek,
by rankiem móc eksplorować inne ciekawe zakątki Sycylii,
o których już niebawem w moim kolejnym poście.



Buona notte 😴

2024-10-10

Przygotowania do urlopu / Preparing for my holidays

 


Moja aplikacja do obserwacji zorzy polarnej
dziś oszalała i od rana podawała, że czeka nas niezły spektakl na niebie.


Niestety u mnie pochmurnie i deszczowo, a szkoda bo właśnie dziś
 był mój ostatni dzień pracy i zaczynam swój wyczekany urlop.
Mogłabym zarwać nawet nockę, by sfotografować zorze
i to na południu Polski! 😵
Hmmm, niestety nie będzie mi to dziś dane.
Ale... nie tracę nadziei, bo na 2025 rok naukowcy zapowiadają
apogeum aktywności słońca.
Także TRZYMAM więc KCIUKI! 
Wciąż szansa na to istnieje 😍

Ja jutro już pakowano, 
trochę się martwię jak się tu zmieścić do bagażu lotniczego.
Ale, trzeba będzie jakoś to wszystko upchać.
Mój najwierniejszy przyjaciel 📸, leci ze mną 😜


Nie mogę się już doczekać tego wyjazdu.
W końcu 2 tygodnie odpoczynku,
którego tak bardzo potrzebuję.

A dla Was moi Drodzy,
przysyłam tego niebiańskiego aniołka,
którego umieściłam na początku postu.
niech czuwa nad Wami.


Odezwę się ponownie, po moim powrocie.

Spokojnej Nocy życzę 😘









2024-10-05

Wkrótce czas na urlop! Yoopiiii /Soon, time for holidays!


Dobry wieczór moi Drodzy,
czas mi pędzi znowu jak szalony.
Mamy już październik,
który to powitał nas deszczowo i dość chłodno.

°˖✿⋆˚🌏⋆˚✿˖°

Dni są coraz krótsze to widać i czuć.
Nieuchronnie idziemy ku temu ciemnemu, zimnemu 
i niemiłemu okresowi za którym
ja osobiście nie przepadam.

Plusem życia w Polsce jest to, 
że ten okres jest aż o połowę krótszy niż w Skandynawii.
Także myślę, że do przeżycia 😉.

Ja natomiast już odliczam niecierpliwie 
dni do mojego urlopu.

ᨒ ོ ☼

Już za tydzień, będę daleko stąd.
Urlop będzie aktywny,
z plecakiem w górzystych terenach, z aparatem w ręku
ale... mam również nadzieję, że tym razem będzie też trochę czasu na relaks
 i  kąpiel morską.
Gdzie jadę? 😎
Dowiecie się tuż po moim powrocie.

⛰︎ ☀︎ ❀

Mam ogromną nadzieję, że przyjadę z mnóstwem 
 wrażeń i miłych wspomnień oraz z przepięknymi zdjęciami, 
z którymi napewno się tu z Wami podzielę.

˚˙°📷 ༘ ⋆。˚

Cieszę się, że naładuję się pozytywnie 
na resztę tych ciemnych nadchodzących miesięcy.
Kto wie? może znów poznam ciekawych i bogatych wewnętrznie ludzi,
może zawiążą się nowe znajomosci...


Jedno wiem napewno!
URLOP mi potrzebny.

Spokojnego wieczorku
i do usłyszonka 😘

𓆩♡𓆪